# Rhys
Zza drzewa wyszedł wysoki, barczysty mężczyzna. Miał ciemne włosy, niebieskie oczy, był cały ubrany na czarno.
Pierwsze co przyszło mi na myśl to to, że jest łowcą, ale zamiast mas zaatakować podszedł. Łowcą najpierw ogłuszyłby lub uśpił, a nie zagadywał.
Po chwili stwierdzam, za to wilkołak. Nie pamiętam by należał do żadnej znanej mi watahy, to znaczy, że jest albo banitą albo alfą jakiejś watahy, której nie znam.
- Już wilczku nie głów się nad tym kim jestem. Za chwilę się dowiesz, tylko spokojnie.
- Kim jestes?- odezwał się przywódca wampirów.
- Czyż byś mnie nie znał. Myslałem iż twoja pani powiedziała ci o mnie kilka ciepłych słówek.
Wampir patrzył niezrozumiale na wilkołaka.
- Po twojej minie wnioskuję, że nie. Jaka szkoda.
Nagle postawa wampira zmieniła się, wyglądał jakby był gotowy do ataku w każdej chwili.
- Ja jednak jestem bardziej otwarty i rozmowny. Zapewniam was to będzie miła pogawędka.
- Wolelibyśmy nie rozmawiać z tobą- powiedział wampir- Nie mamy na to ochoty.
Zaśmiał się. Kolor jego oczu zmieniał się na czarny, był niepokojąco opanowany. Wyczułem gniew i coś dziwnego. Widać, że powstrzymywał się od rzucenia na wampiry, lecz może to zrobić w każdej chwili.
- Czyż to dlatego nie jest piękne. Z takim zapałem próbujesz ochronić swoją panią, chcąc pozbyć się tego zmiennego. Nie zauważasz jednak innych niebezpieczeństw czających się wokół.
# Crystal
Szlak.
Dlaczego musiał przeszkodzić akurat teraz. Będę musiała do nich wyjść, zanim zrzucą się na siebie. Jakby tak się stało, byłaby krwawą jadka, która przeżył by zapewnie wilkołak, i to nie był by Rhyshand.
Głupi faceci. Przecież kazałam mu przyjechać wieczorem.
- Scott, muszę wyjść. Przyjechał Ryder z przesyłką.
- Nie miał być po zmroku?- pyta Scott.
- Miał. Najwidoczniej zmienił plany i urządził pogawędkę z Simonem.
- Ups.
- Dokładnie. A gdy zacznie świrować będzie gorzej.
- Nie należy do tych cierpliwych, co?
- Niestety nie.- odpowiadam i zbieram rzeczy dla Ryder'a- Idę.
Złapał mnie za łokieć, powstrzymując, przed wyjściem.
- Ja pójdę, zaczekaj tu.
- Ale, Ry to mój problem.
- Wiem. Dlatego pójdę. Żadnych ale, skarbie.
Kiwam tylko głową, pozwalam mu iść.
# Rysh
Ten wilkołak jest psychiczny. To widać na pierwszy rzut oka.
- Mount.
Tak skupiłam się na obserwacji 4 wampirów i wilkołaka, że nie zwróciłem uwagi na pojawiającego się kolejnego wampira.
- Tu jesteś.
- Scottie, jak milusio. Przyłączysz się.
- Nie dzięki. Ale byłbym wdzięczny gdybyś spotkał się ze zleceniodawcą.
-Aaaa, no tak. Po to tu jestem.
- Chodź, czas na nas.- odwraca się w kierunku wampirów- Wiecie co macie zrobić.
Scott i Mount odchodzą w kierunku wejścia do jaskini. Idę w ich kierunku, lecz drogę zagradzają mi wampiry. Warczę na nich.
- Nie możesz przejść wilczku.
Patrzę na oddalajace się sylwetki dwóch mężczyzn i nie pozwolę by weszli tam tylko oni. Niski pomnik wychodzi z mojego gardła.
- Wiesz, mozesz warczeć, charczeć, gryść, czy cokolwiek tam potrafisz, a my i tak będziemy o krok przed tobą. Odejdź.
#Crystal
Czekam na nich od kilku minut. Zaraz po wyjściu Scott'a poczułam lekkie zawroty głowy, które powoli się nasilały. Musiałam usiąść.
Wezwałam lekarza odpowiedzialnego za osoby zarażone.
- Wiesz, że jesteś strasznie blada?
- Yhm.
- Pozwól się zbadać?- podchodzi do miejsca, w którym siedzę.
- Nic mi nie jest. Nie patrz się tak na mnie.
- Oboje wiemy, że jesteś silna, ale musisz się oszczędzać. Jak będziesz się tak zachowywała nie pomożemy ci.
- Przestań!- walczę.- Za chwilę przyjdzie ktoś kto miejmy nadzieję przyniesie lek.
Drzwi otwierają się, do środka wchodzą Scott i Ryder.
- Crystal, słonko, wyglądasz potwornie.
- Ry, jak zawsze wygadany. Prawie nic się nie zmieniłeś.
CZYTASZ
Moja I Tylko Moja
LobisomemCo się stanie, gdy dwie Alfy okażą się dla siebie bratnimi duszami? Jedno z nich nie będzie chciało tej więzi, a drugie będzie jej pragnęło. Czy nauczą się jak radzić sobie z przeszłością i zaufają sobie nawzajem?
