Z góry mówię, że mam porąbane sny ok?
Dobra pomijając sen w którym daję mojej nauczycielce z hiszpańskiego wielkiego jednorożca ze styropianu albo przyjmuję od niej chustkę w sensie, że przyjmuję od niej "względy" to dzisiejszy sen był naprawdę poje...
Otóż. W wyniku tych wielu zawirowań wokół matury i tego, że prawdopodobnie się nie odbędą to przyśniła mi się ich genialna wizja:
1. *le ja* idzie korytarzem i przed samym nosem nagle pojawiają się inni uczniowie ze szkoły i pakują jakieś wielkie prezenty
2. Każdy musi zanieść prezent do danego strajkującego nauczyciela żeby go poprosić żeby nas pilnował (xd) i żeby się już odbrazili na ministerstwo i pracowali.
3. Na kogo trafia prezent do pani z hiszpańskiego? XD (no nie to wcaaale nie jestem ja xd)
4. *le pakuje prezent* *le nagle ktoś podchodzi i rozpierdala wszystko* *le ja odwraca się* Excuse me what the fuck.exe W środku są jakieś puzzle w dinozaury i przychodzi jakiś "przewodniczący" który pyta mnie czemu to rozjebałam, a ja mu na to, że to jakiś typek inny, a on dobra to zbieraj.
5. Podchodzą moje koleżanki i pakujemy te porozrzucane puzzle, a żeby nie było, że ten prezent taki smutny i porozwalany, to zaczęłam tam pakować jakieś słodkie maskotki i wydawać przy tym jakieś dziwne piski.
6. *le idzie do pani z hiszpana dać jej prezent* *pani z hiszpana idzie z jakąś koleżaną patrzy na mnie* O lol Gabi.exe *le ma zaciesz na twarzy* Dobra daje jej ten prezent, a ona ŁO MATKO NIE TRZEBA BYŁO KOCHANIE MOJE MŁA MŁA CO JA BYM BEZ CIEBIE ZROBIŁA IDZIEMY ROBIĆ TE MATURY
7. Wbijam na maturki, a tam mój wychowawca mówi jakieś słodkie słówka a potem w ramach EGZAMINU MATURALNEGO MAMY NARYSOWAĆ JAKIEŚ RYSUNKI Z LEKTUR XD CKE approves z pewnością.
8. Wychodzę z tego chlewu, wsiadam do mojego jeepa po czym okazuje się, że moja szkoła to było kiedyś centrum handlowe i w ogóle to tam kiedyś mc donald był i stwierdzamy z koleżankami że jedziemy do maka. (to już chyba choroba)
9. BIORĘ JAKIŚ WYWALONY W KOSMOS ZESTAW KTÓRY SIĘGAŁ OD MOICH STÓP DO RAMION I BYŁ ZAPAKOWANY W JAKIŚ PLASTIKOWY GRANIASTOSŁUP (tU chyba za dużo matmy mi się udzieliło) I miałam smutka bo zmienili zabawki w happy mealu :'( (teraz są lalki barbie, więc tamto na szczęście to był tylko sen :c)
10. Wracamy potem do szkoły a tu nagle METEORYT SPADA ŁUBU DUBU WSZYSCY NAUCZYCIELE UMIERAJO WIELKA CZYSTKA ETNICZNA NARA PRZEGRYWY.EXE MEN WIE JAK SIĘ Z WAMI OBCHODZIĆ BUONA SERRA CIAO CIAO I NAGLE PRZYCHODZI WIELKI DINOZAUR I MÓWI ŻE NAS MUSI UCZYĆ (to chyba aluzja do mojej byłej matematyczki) A MY ŁOKIEĆ PIĘTA NIE MA KLIENTA GAZ DO DECHY MOIM JEEPEM I ZATRZYMUJEMY SIĘ NA JAKIMŚ KLIFIE I JA NAGLE SPADAM Z WYSOKOŚCI I SOBIE SKRĘCAM KARK. AMENT.
Podsumowując, to wydaje mi się, że pomijając ostatni fragment to całkiem ciekawy scenariusz na te matury mi się objawił. No bo po co robić jakiś trudny i wymagający z nic nie wartej wiedzy egzamin skoro możemy sobie fajnie porysować i dostać za to ocenki? c: Wszyscy byliby szczęśliwi, bo i nauczyciele nie będą musieli patrzeć czy ściągamy i my bylibyśmy mniej zestresowani bo wiadomo zadania plastyczne rozładowują stres.
Polecam i pozdrawiam,
Przyszła szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej
Gabriella
CZYTASZ
Pamiętnik licealistki
HumorWszystko i nic - to idealny opis tego "dzieła". Opis dziejów na przestrzeni całej mojej edukacji łącznie z najnowszymi wpisami, choć nie wiem ile sobie jeszcze z tego przypomnę :3 Ogólnie chciałabym się tutaj podzielić humorystycznymi anegdotkami z...
