Podwójny prezent urodzinowy

2.3K 119 0
                                        

Otwieram oczy, wszędzie jest biało i zielono.
- Gdzie ja jestem?! Pytam zdezorientowana.
- Spokojnie Dario, jesteś w szpitalu, straciłaś przytomność. Chwyta mnie za dłoń Adam i głaszcze. Wyrywam mu ją i patrzę na niego gniewnie. Do sali wchodzi lekarz.
- Witam panią, pani Dario, w końcu się pani ocknęła.
- Dzień dobry. Co się stało? Co ja tutaj robię, co mi jest?! Siadam nerwowo na łóżku.
- Proszę się nie denerwować, w pani stanie to nie jest wskazane.
- W moim stanie? O co chodzi? Lekarz wymownie patrzy na Adama, a ja za nim. Rozumiem.
- Doktorze, nie chcę, aby ten pan był przy naszej rozmowie jest RODO. Opadam na łóżko podenerwowana.
- Oczywiście. Muszę pana przeprosić, ale niestety...
- Wiem, słyszałem. Adam w pół zdania mu przerywa, po czym wstaje wściekły z krzesła i kieruje się w stronę drzwi.
- Aha Adamie! Krzyczę za nim.
- Tak? Odwraca się zdziwiony.
- Moja odpowiedź brzmi: NIE. Patrzę mu w oczy rozwiewając jego wszelkie nadzieje.
- Żegnaj. Wypowiadam to z ulgą. A on trzaska drzwiami i znika, mam nadzieję na zawsze. Lekarz staje przy moim łóżku trzymając w dłoniach moją kartę.
- Nie wiem co pan powie, ale ja muszę wyjść ze szpitala na własne żądanie. Patrzę w oczy starszemu lekarzowi, widać, że dużo w życiu przeszedł. Dzisiaj na pewno jest zmęczony. Na nosie ma okulary, a włosy szare, zaczesane do tyłu i wystylizowane na żel. Ma lekko wystający brzuszek i wydaje mi się, że ma około 50ciu lat.
- To pani decyzja. Mówi beznamiętnie. Jednak chciałby powiedzieć, że trafiła do nas pani z silną anemią, powinna pani zażywać duże ilości żelaza, zdrowo się odżywiać, no i teraz dodatkowo zażywać kwas foliowy i się jak najmniej stresować.
- Jak to teraz? O co chodzi? Pytam zbita z tropu.
- Wyniki z krwi jednoznacznie wskazują, że jest pani w ciąży. Otwieram szeroko oczy ze zdumienia. Sztywnieję. Nie wiem co mam zrobić, co powiedzieć, jestem w szoku. Odruchowo kładę dłonie na brzuchu i go
głaszczę. Dziecko? Będę mamą.. a Aleksander tatą. Aleksander! On jest w szpitalu, muszę się
do niego dostać! Muszę stąd jak najszybciej wyjść! Muszę mu powiedzieć, że będzie tatą. Znowu czule głaszczę brzuch i uśmiecham się delikatnie pod nosem ze szczęścia. Nasze dziecko..
- Musimy to jednak potwierdzić jeszcze u ginekologa, dzisiaj ma pani mieć usg. Kontynuuje lekarz. Chce pani nadal wyjść ze szpitala na własne żądanie?
- Tak, ale najpierw sprawdzę czy z dzieckiem wszystko w porządku. Patrzę stanowczo na lekarza.
- Dobrze, jak pani sobie życzy, za chwilę zostanie pani zabrana na ginekologię i tam już się wszystkiego dokładnie pani dowie.
- Dobrze doktorze, dziękuję. Kiwa do mnie głową po czym wychodzi. Leżę na łóżku. Tysiące myśli biega po mojej głowie. Aleksander. Aleksander i dziecko są w tej chwili najważniejsi. Muszę do niego jak najszybciej jechać, muszę się upewnić, że jest cały i zdrowy. Ciekawe czy ucieszy się na wieść o dziecku? Jaka będzie jego reakcja? Tęsknie za nim i to okrutnie... Serce kłuje mnie na samo wspomnienie go. Wszystko popsułam, a mogliśmy być szczęśliwi... Do pokoju wchodzi pielęgniarka pchając przed sobą wózek inwalidzki. Jest młodziutka, ma blond włosy upięte w kok i czerwone usta. Uśmiecha się do mnie od ucha do ucha.
- Dzień dobry pani, mam zlecenie żeby przetransportować panią na ginekologię.
- Dzień dobry, ależ nie trzeba od razu z wózkiem sama sobie poradzę. Podnoszę się, ostrożnie siadam na łóżku i wstaję. Czuję jak kręci mi się w głowie i siadam z powrotem na swoje miejsce.
- Dlatego właśnie przyjechałam do pani wózkiem, proszę dać sobie pomóc, niech nie będzie z pani taka chojraczka. Uśmiecha się delikatnie.
- No dobrze, namówiła mnie pani. Uśmiecham się do niej zrezygnowana.
- A więc jest pani w ciąży? Zagaduje do mnie dziewczyna popychając wózek za moimi plecami.
- Podobno tak, sama w to nie wierzę, zaraz wszystko się okaże.. Jadę na wózku trzymając się za brzuch. Martwię się oby wszystko było w porządku, jestem taka niecierpliwa.
- Spokojnie niech się pani nie martwi, na ginekologii mamy świetnych lekarzy, pracuje tam moja koleżanka. Jest ekspertem w swojej dziedzinie i kocha to, co robi. Na pewno trafi pani w dobre ręce. Pielęgniarka wiezie mnie na trzecie piętro i wjeżdża do Sali nr 303. Moim oczom ukazuje się młoda, sympatyczna dziewczyna. Wiekiem i urodą przypomina tę miłą pielęgniarkę. Siedzi w białym fartuchu przy biurku i coś notuje. Podnosi głowę znad notatek i dostrzega mnie. Podnosi się z krzesła żeby się ze mną przywitać.
- Witam panią, nazywam się Natalia Tomala i jestem ginekologiem. Proszę sobie usiąść. Wskazuje mi krzesło naprzeciwko niej. Po czym sama spoczywa na swoim krześle. - Dzień dobry, a mogę posiedzieć w tym wózku?
- A no tak nie zauważyłam, oczywiście. Na początek założymy pani kartę pacjenta. Proszę podać mi swoje dane, datę urodzenia, pesel, miejsce zatrudnienia. Podaje jej wszystko, szybko ze szczegółami.
- Ma pani dzisiaj urodziny? Pyta zaskoczona.
- Tak się ułożyło. Mówię zażenowana.
- Te urodziny mogą dla pani za chwilę okazać się niezapomniane. Kiedy miała pani ostatnią miesiączkę?
- yy... Niech pomyślę.. Jakoś chyba we wrześniu, na początku września chyba.. Pani doktor patrzy na mnie uważnie. Zapraszam panią do pokoju obok. Zaraz wszystko się wyjaśni. Proszę położyć się na łóżku. Robię co mi każe. Obserwuję ją uważnie. Każdy jej krok. Włącza jakiś monitorek, potem bierze do ręki coś na kształt penisa, na to nakłada prezerwatywę i na koniec żel. Rany co ona wyprawia?! Na filmach zawsze kobiety miały usg przez brzuch..
- Początki ciąży, czyli tak do ok 3-4 miesiąca ciąży obserwujemy poprzez tak zwane usg wewnątrzmaciczne. To jest kamera. Wskazuje mi przyrząd wyglądający jak penis. Za chwilę włożę ją pani do pochwy i wtedy na monitorze ukaże nam się pani macica. Proszę teraz podkurczyć nogi. Pani doktor delikatnie wkłada mi kamerę do pochwy. Czuję zimno żelu znajdującego się na jej wierzchu. Widzę jak w skupieniu obserwuje monitor komputera, coś klika, mierzy, zapisuje.
- Ma pani dzisiaj urodziny. Patrzy mi w oczy.
- Tak.. Coś nie tak? Nie jestem w ciąży?! Patrzę podenerwowana na nią.
- Spokojnie niech się pani nie denerwuje. Po prostu ma pani podwójne szczęście. Uśmiecha się.
- Jak to podwójne?!
- To są bliźniaki! Proszę spojrzeć. Tu i tutaj. Wskazuje mi palcem na monitor, na którym widzę dwie małe kropeczki. To pani dzieci.
- O rany bliźniaki?! Naprawdę?! Do oczu napływają mi łzy. Wszystko z nimi w porządku są zdrowe?! Pytam nerwowo pochlipując ze szczęścia.
- Wszystko jest w porządku. Posłuchamy teraz serduszek. Lekarka coś klika, a po chwili słyszę szybkie uderzenia serduszka. To jest jedno, a teraz drugie. Słyszę ten sam dźwięk. I nie wierzę, że spotkało mnie dzisiaj tyle szczęścia. To najpiękniejszy dźwięk jaki w życiu słyszałam.
- Niech pani nie płacze. Łapie mnie za dłoń lekarka.
- Ale pani doktor to ze szczęścia! Zawsze marzyłam o dużej rodzinie, a tu bliźniaki! Jestem w szoku!
- Według usg to jest siódmy tydzień ciąży. Termin porodu wypada na 13 czerwca. Proszę się ubrać, założymy pani kartę ciąży. Wycieram się i ubieram po czym przechodzimy z powrotem do biurka. To jest pani karta ciąży od tej chwili nie rozstaje się pani z nią, musi ją mieć pani stale przy sobie. Na wszelki wypadek gdyby coś się działo, wszystko w niej jest opisane. Kolejną wizytę wyznaczam za miesiąc i do tego czasu proszę aby pani zrobiła sobie komplet badań. Tutaj jest broszurka z wypisanymi rodzajami badań, zaznaczę pani krzyżykiem co należy wykonać. Oprócz tego codziennie bierze pani kwas foliowy i witaminy dla kobiet ciężarnych. Ponadto żelazo na anemię. Musimy podnieść jej współczynnik bo jest w opłakanym stanie. Czy ma pani do mnie jakieś pytania?
- Chyba nie...
- Tutaj jest moja wizytówka, gdyby coś się działo to proszę dzwonić śmiało. Zalecam mało stresu, dużo szczęścia, a wszystko dobrze się ułoży. Kwituje swoje słowa młoda pani doktor.
- Dziękuję pani bardzo i do zobaczenia. Wychodzę z pokoju oszołomiona na własnych nogach. Idę sprawdzić czy miałam ze sobą jakieś rzeczy, a potem czym prędzej wracam do domu, spakować się i sprawdzić co z Aleksandrem.

Rosyjski planOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz