Czekałem na Sławka do późnego wieczora, przyjechał gdy było już po dwudziestej drugiej. Już po minie widziałem że nie było lekko. Zanim siadamy w salonie proponuję coś do picia, Sławek prosi o coś mocniejszego jeśli mam, a skoro on prosi o drinka znaczy to że i mi się przyda. Z gotowymi szklaneczkami whisky udaję się do salony. Podaję jedną koledze, drugą trzymam w ręce i niepewnie ściskam. Oczekiwanie na wiadomości jakie ma mi do przekazania jest wyjątkowo ciężkie do zniesienia. Czuję się jakbym postarzał się w ciągu ostatniej doby o jakieś dziesięć lat. Sławek upija spory łyk alkoholu po czym zaczyna mówić.
- Jest gorzej niż myślałem, spotkałem się z twoimi teściami ponieważ Ania powiedziała gdy zostaliśmy sami na sali że dziewczyna w którą wjechała jest jej młodszą siostrą, a raczej nie do końca siostrą bo ona została adoptowana, a ta miała być ich prawdziwą córką. Postanowiła się jej pozbyć zaraz po urodzeniu. Załatwiła z jakimś pielęgniarzem że pomoże jej upozorować że dziecko zmarło a ona je odda jakiejś kochającej rodzinie. Tylko że nie zrobiła tego, zamiast tego porzuciła małą na wysypisku, gdzie na całe szczęście jakiś człowiek ją znalazł i zaniósł do okienka życia i tak trafiła do domu dziecka.
- Czekaj, czekaj, przecież Ania nie jest adoptowana co ona pierdoli.
- Nie jest adoptowana ale miała mieć siostrę która zmarła zaraz po porodzie.
Co za syf, jestem za stary na takie cyrki, jakbym żył w cholernej telenoweli i to brazylijskiej i pogubił się w scenariuszu.
- Czyli naprawdę jest szansa że dziewczyna która leży w szpitalu jest córką Pierzyńskich?
- Jest, nawet spora bo wiek i cała reszta pasują. Jutro zlecę badania DNA żeby mieć pewność. Jest jeszcze coś ale nie wiem jak na to zareagujesz.
- Mów już chyba mało co mnie jest w stanie zaskoczyć.
I taka jest prawda, mam wrażenie że nie ważne co mi teraz by powiedział nie zaskoczy mnie już niczym. Siostra pozbywa się maleńkiego dziecka aby mieć rodziców tylko dla siebie, zdradza, ćpa, powoduje wypadki może jeszcze się tylko okazać że jest seryjnym mordercą albo kosmitą. Chyba jedynie to by mnie zaskoczyło, ale z drugiej strony mogłoby tłumaczyć też jej popierdolone zachowanie.
- Ania leczyła się psychiatrycznie. Miała zaburzenia obsesyjne, jednak nie tak jak w większości przypadków że chory ma obsesję na przykład na punkcie liczenia, starannego układania czy jakiś innych niegroźnych czynności ona miała obsesję na swoim punkcie, musiała być idealna, lubiana, podziwiana inaczej wpadała w szał. Mama jej mówiła że udało jej się wyleczyć , ale prawda jest taka że nie da się z tego wyleczyć, można to kontrolować i ograniczać ale nie da się pozbyć całkowicie. Zataili to przed tobą ponieważ twierdzili że już nie ma tego problemu to nie muszą ci o tym mówić.
- Jaja sobie ze mnie robisz ?
- Nie, przykro mi stary ale widzę że ona manipulowała rodzicami tak jak starała się robić to z tobą.
- Na cholerę mi to wszystko było? Popieprzona sprawa, nie wiem co mam powiedzieć ani czy powinienem mówić cokolwiek.
- Mogę ci tylko współczuć stary, nie mam pojęcia jak musisz się teraz czuć ale wiedz że masz mnie po swojej stronie, jak zawsze zresztą.
- Pierwszy raz mam ochotę się napić i paść pijany. Może przestanę wtedy myśleć.
- Nic ci to nie da, wierz mi nie ma sensu zaczynać. Jedź do rodziców, odetnij się od tej całej sprawy na jakiś czas, jeśli dowiem się czegoś nowego będę dzwonił ale serio ty powinieneś odpocząć z dala od mieszkania które ci ją przypomina.
- Chcesz kupić mieszkanie? - żartuję sobie z niego, a może to nawet nie żart. Sprzedam mieszkanie, kupię mniejsze i urządzę je tak jak będę chciał.
- Nie stać mnie stary na takie mieszkanie, jestem policjantem nie gwiazdorem czy właścicielem wielkiej korporacji.
- Wiem, ale wiesz co sprzedam je i poszukam czegoś normalnego, nie wiem na cholere nam było dwieście metrów na dwie osoby. Kurcze ty masz troje dzieci żonę i psa a mieszkanie ile ma metrów?
- Sto metrów ale będę za nie płacił do końca życia, dobra okolica zoobowiązuje.
- Zamieńmy się, wam się przyda większe mieszkanie a mi mniejsze.
Teraz mówię całkiem poważnie, mieszkanie Sławka jest ładne i w dobrej okolicy.
- Nie żartuj z biedniejszego.
- Nie żartuję, zamieńmy się, zanim je sprzedam minie czasu od cholery i zanim coś kupie tez sporo. Zacznę od nowa a wam się przyda dodatkowe sto metrów.
- Jeśli mówisz serio musisz o to zapytać moją żonę, ja mam najmniej do gadania.
Zaczynamy się śmiać, bo faktycznie to żona Sławka zarabia więcej niż on i większość opłat jest na jej głowie. Było by dobrze pozbyć się tego mieszkania i to jak najszybciej.
- Spoko, ogarnę temat.
- Ok, ja lecę mam jeszcze roboty od cholery na komendzie.
Żegnamy się, odprowadzam go do drzwi i idę się spakować. Wyjadę na kilka dni do rodziców tak jak mówił. Nie mam do nich daleko, mieszkają pod Warszawą ale wystarczająco daleko od miasta żeby mieć ciszę i spokój na emeryturze. Gdy mam już spakowaną torbę idę pod prysznic i kładę się w pokoju gościnnym tak jak poprzedniej nocy. Niestety pomimo cholernego zmęczenia sen nie nadchodzi. Chciałbym móc zasnąć i odciąć się od tego wszystkiego choćby na kilka godzin niczym nie przerywalnego snu. Zamiast tego walczę z ogromem nowych wiadomości jakie dziś do mnie doszły, jestem przerażony niektórymi faktami i będę zupełnie szczery nie mam pojęcia co z tym wszystkim zrobić. Ogólnie rzecz biorąc w momencie kiedy Anna podpisała papiery rozwodowe odciąłem się od niej i wszystkich problemów związanych z nią, ale no właśnie jest cholerne ale. Nie chcę zostawiać bez wsparcia jej rodziców i dziewczyny której nawet imienia nie znam. Oni nie są niczego winni ani nie mogli jej powstrzymać. Przypuszczam że jej największym motorem napędzającym do działania było właśnie zaburzenie na które cierpi. Gdyby tylko pozwoliła sobie pomóc wszystkiego można było uniknąć ale niestety była tak pochłonięta swoim obłędem i chorobą że nie widziała innych możliwości na normalne życie w zdrowiu i spokoju. Żałuję że nie miałem o niczym pojęcia i nie mogłem jakoś zapobiec wielu z tych wydarzeń. Ciężko jest pomagać komuś kto nie chce tej pomocy a już tym bardziej osobie która nie widzi niczego złego w swoim zachowaniu czy też podążaniu ku spełnieniu swoich najbardziej skrywanych pragnień. Teraz jednak jesteśmy w takim położeniu z którego nie ma żadnego prostego wyjścia już nie wspomnę o tym że każde wyjście jakie widzę jest niezbyt optymistyczne dla mnie. Niezależnie od wyboru narażę się na ciągłe przerabianie tematu Anny a chciałbym móc się po prostu od niej całkowicie odciąć, jednak moje sumienie mi na to nie pozwala. Wychowano mnie na człowieka który nie porzuca potrzebujących wsparcia, w tym przypadku chodzi mi o rodziców byłej żony. Jest już środek nocy a ja nadal nie zasnąłem jeśli tak dalej pójdzie nie pociągnę długo. Wstaję zrezygnowany i idę do kuchni, piję szklankę wody i rezygnuję z ponownego kładzenia się do łóżka, nie ma sensu się męczyć, przeczekam spokojnie aż nastanie ranek i pojadę do rodziców. Wiem że rozmowa z nimi pomoże mi spojrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy. Jak już wspominałem mama jest trzeźwą alkoholiczką która dała radę wyjść z nałogu i zacząć żyć pełnią życia, udało jej się to tylko dzięki temu że potrafiła poprosić o pomoc i z niej skorzystała. Od trzydziestu lat nie pije i stroni od alkoholu, mi zdarzyło się tylko raz w życiu upić do stanu utraty świadomości ale jak tylko poznałem historię mamy tak zrezygnowałem bez żalu z alkoholu i jakichkolwiek używek. Nigdy nie były mi potrzebne do korzystania z życia. Wiem że będzie potrafiła mi pomóc swoją życiową mądrością i doświadczeniem. Rozglądam się po salonie i z niesmakiem wykrzywiam twarz w niezadowoleniu, nic w mieszkaniu mi się nie podoba. Muszę pozbyć się tego mieszkania, jeśli Sławek się nie zgodzi wystawię je na sprzedaż a sobie zacznę szukać czegoś innego. Patrzę na zegarek, jest już siódma rano, mogę się szykować w drogę z postanowieniem że uczynię wszystko co w mojej mocy żeby uczynić swoje życie lepszym i pełniejszym.
CZYTASZ
Nie moja pokuta. ZAKOŃCZONA
Short StoryNigdy bym nie pomyślał że zdrada mojej żony może być początkiem dobrego i pełnego spełnienia życia.
