2

3.3K 142 1
                                        

Ze snu wyrywa mnie natarczywy dzwonek do drzwi brzmiący naprzemiennie z energicznym pukaniem. Wstaję zaspany i spoglądam na zegarek piąta piętnaście, mam nadzieję że ten co się dobija do mnie o tej godzinie ma dobre powody. Wątpię że Anna postanowiła wrócić, wie doskonale że nie ma już po co wracać, chyba że podpisać papiery rozwodowe. Gdy otwieram drzwi staję twarzą w twarz z moim starym kumplem ze szkolnej ławki Sławkiem. Ale skoro Sławek stoi w moich drzwiach nie ma dobrych wiadomości, jako policjant wyższego szczebla nie przyjechał by bez większego powodu dodatkowo nie jest sam, towarzyszy mu jakiś młodzik.

- Słucham ? - pytam spokojnie choć w środku zaczynam się gotować z nerwów, mam nadzieję że nie stało się nic rodzicom i nie mają oni przekazać mi złych wiadomości. 

- Podkomisarz Maciej Wysocki i komisarz Sławomir Zawada , czy pan Michał Kania?- widzę jak Sławek stara się nie parsknąć śmiechem, mało kto nie wie kim jestem, dodatkowo mój kolega stoi koło niego. 

-Tak, Sławek co jest grane?- zwracam się do niego bo jest wyższym stopniem a i za pewne pominie formułki służbowe.

- Możemy wejść?- pyta Sławek na co w odpowiedzi wpuszczam ich do mieszkania.

Prowadzę ich do salonu i przepraszam na chwilę żeby coś na siebie założyć. Wracam po kilku minutach.

- Chodzi o Annę. - mówi Sławek. Tego się nie spodziewałem.

- Co się stało?

- Spowodowała wypadek pod wpływem alkoholu i narkotyków. Jej nic się nie stało po za kilkoma zadrapaniami ale dziewczyna w którą wjechała walczy o życie.

Ja pierdolę wszystkiego bym się spodziewał ale nie tego. Co ona sobie myślała zachowując się tak. Alkohol i narkotyki w ciąży? Jeszcze teraz niewinna osoba cierpi i walczy o życie przez jej głupotę.

- Boże, czy ona do reszty zgłupiała.- mamroczę pod nosem bardziej do siebie niż do nich.

- Rozmawiałem z nią razem z młodym. No może nie była to rozmowa wysokich lotów ale wspomniała coś że to wszystko wina Karola i twoja. Że przez was straci wszystko. Wiesz o co jej chodziło?

- Tak, dziś Karol przyznał mi się do długiego romansu z nią. Dałem jej papiery rozwodowe do podpisania, zdemolowała mi salon ale już ekipa posprzątała. Zanim dałem jej papiery do podpisania oznajmiła mi że jest w ciąży tylko że nie ma szans że to moje dziecko bo kiedy rzekomo ją zapłodniłem byłem po za krajem i to przez sześć tygodni. Straciła wszystko przez zdradę nie przeze mnie czy Karola, no chyba że zmuszał ją do seksu, ale czytając ich wiadomości raczej nie ma na to szans.

Sławek patrzy na mnie z szokiem wymalowanym na jego twarzy a młody aż zaciska szczęki. Coś go wkurzyło ale nie mam pojęcia co.

- Ok, tylko że Anna nie jest w ciąży. Lekarze badali ją i nic na temat ciąży nie mówili. Młody sprawdź tą wiadomość.

Gdy tylko opuszcza pomieszczenie Sławek odzywa się przyjacielskim tonem.

- Przykro mi stary, jeszcze teraz narobiła problemów. Nie daj Boże dziewczyna nie przeżyje to będzie miała dożywocie.

- Mam nadzieję że przeżyje, nie powinna w ogóle musieć walczyć o życie. Stać jej rodzinę chociaż na ewentualne leczenie? - pytam bo wiem że w Polsce nie każdego stać na leczenie a nasz fundusz zdrowia nie obejmuje wszystkich zabiegów czy nawet leków.

- Nie ma nikogo, ma tylko przyjaciółkę z którą wynajmuje małe mieszkanie na Mokotowie. Została oddana do domu dziecka jako niemowlę, całe życie w domu dziecka.

Kurwa. Dziewczyna nie ma nikogo ani nic a dodatkowo przez głupie zachowanie Anny może stracić i życie.

- Cholera, nie za lekkie miała życie.

- Nie miała a ma dopiero dwadzieścia kilka  lat a już przeszła przez piekło. Jutro Anna trafi do aresztu, dziś zostawią ją na obserwacji. Chcesz się z nią spotkać?

- Nie.- ale w sumie może w szpitalu podpisze dokumenty.- w sumie to tak, może podpisze papiery rozwodowe.

- Wcześniej czy później podpisze.

Młody wraca do nas minę ma nie za ciekawą.

- Nie jest w ciąży, ani nie była. Bynajmniej nie w bliskiej przeszłości. Lekarz twierdzi że przeprowadziła aborcję jakieś trzy może cztery lata temu.

- Aborcja? Widzę że nie znam własnej żony.

- Będziemy się zbierać. Jak będziesz chciał się z nią zobaczyć zadzwoń do mnie pojadę z tobą.

- Dzięki.

Na więcej mnie nie stać. Jestem rozjebany wewnętrznie, nie mam pojęcia jak to wszystko ogarnąć. Wypadek, narkotyki, alkohol i jeszcze aborcja. Skoro Karol był z nią tak blisko może on wie coś więcej na te tematy. Muszę z nim porozmawiać jak facet z facetem. Ciekawe jak zareaguje na wiadomość o areszcie. Niby człowiek żyje sobie spokojnie a tu nagle cały świat wywraca się do góry nogami. Nic nie jest normalne ani zbliżone do takiego stanu. Rodzice Anny zapewne się załamią, nie dziwię się im, mają  tylko ją a teraz i ona zniknie na długie lata z ich życia. Dogadywałem się z nimi zawsze dobrze, oni tak jak i ja nalegali na dziecko ale Anna miała inne zdanie i nie działały na nią żadne argumenty. Idę się ubrać i tak nie ma sensu się kłaść, nie zasnę to raz a dwa jest trochę rzeczy do załatwienia. Dziś odpuszczam sobie garnitur, zakładam czarne jeansy i biała koszulkę na długi rękaw, sportowe mokasyny i skórzaną kurtkę. Gotowy kieruję się po kluczyki, dokumenty i papiery rozwodowe. W drodze do garażu dzwonię do mojej asystentki że nie będzie mnie w pracy dziś i być może jutro. Rzadko się zdarzało żebym nie pracował, więc nie dziwi mnie zaskoczenie na tą wiadomość. Wsiadam do mojego ulubionego samochodu, nie jest to jakiś wypasiony i drogi model Mercedesa czy też bmw. Jeżdżę volvo s60 uwielbiam ten samochód, kupiłem go kilka lat temu i nie zamieniam na inny. Mam też inne auta ale głównie dlatego ponieważ Annie nie odpowiadał mój ulubieniec. Jak tak teraz patrzę na swoje małżeństwo widzę jak bardzo pozwalałem jej sobą manipulować. Człowiek z wiekiem powinien przejrzeć na oczy ale nie, musiałem zostać zdradzony żeby to do mnie dotarło. Myśleć można że powinienem cierpieć ponieważ żona którą powinienem kochać złamała mi serce, no właśnie i tu jest problem od dłuższego czasu nie czułem do niej nic więcej niż przywiązanie i sympatią. Nie wiem czy kiedykolwiek ją tak naprawdę kochałem, było nam razem dobrze nie przeczę bo bym skłamał ale nie była to wielka miłość o jakich pisze się powieści. Za szybko się pobraliśmy, trzeba było poczekać a nie biec do urzędu i się pobierać. Nawet nie mieliśmy ślubu kościelnego, bo nie chciała czekać zbyt długo. Zapewne liczyła że w pośpiechu nie stworzymy intercyzy, jednak ona była sporządzona na czas i tak jak trzeba.

Jadę do mieszkania Karola, mam nadzieję że go zastanę i że będzie chciał ze mną rozmawiać, chociaż nie robi mi łaski rozmawiając ze mną w końcu to nie ja mu pukałem żonę tylko odwrotnie. Dojeżdżam na miejsce w niecałe dwadzieścia minut, dzwonię domofonem i czekam. Odzywa się po dłuższej chwili.

- Tak?

- To ja, musimy pogadać.

- Wejdź.

Rozbrzmiewa dźwięk zwiastujący zwolnienie zamka drzwi, otwieram więc je i wchodzę. Korzystam ze schodów zamiast windy, mam za wysoki poziom adrenaliny muszę ją jakoś wyładować. Karol otwiera mi drzwi zanim zdążę zapukać. Będzie to ciężka rozmowa ale oboje musimy pewne fakty usłyszeć. Wchodzę do jego mieszkania , jest dużo mniejsze niż moje, skromniejsze ale to akurat mi się bardzo podoba, u nas Anna przesadziła z przepychem.

- Jeśli jesteś tu aby gadać o mojej rezygnacji nie martw się dziś ją złożę.

- Nie o to chodzi, Anna w nocy spowodowała wypadek, była pijana i naćpana.

Karol wytrzeszcza nienaturalnie oczy i robi się biały jak ściana przy której stoi.

- Mówiła że skończyła z tym, kurwa co za baba.

- Wytłumacz mi proszę co masz na myśli mówiąc że skończyła z tym.

Nie moja pokuta.  ZAKOŃCZONA Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz