O dziewiątej wychodzę z mieszkania i jadę do rodziców, droga mija szybko i spokojnie. Dziś Annę przenoszą do aresztu, a papiery które podpisała dostarczyłem już wczoraj adwokatowi żeby zamknął sprawę mojego rozwodu. Podjeżdżam pod dom rodziców, zawsze go im cicho zazdrościłem, cicha okolica, duża ilość zieleni i świeższe powietrze i to odizolowanie od niepotrzebnego zgiełku świata. Parkuję na podjeździe, wyciągam torbę z rzeczami i idę do drzwi. Dzwonię do nich i czekam aż któreś z rodziców otworzy, po chwili otwiera mi tato. Jak zawsze wygląda dobrze, pomimo swojego wieku trzyma się całkiem dobrze, czarne włosy które są już dość mocno przyprószone siwymi pasmami nadal są modnie przystrzyżone i ułożone, jak zawsze schludnie ubrany.
- Synu, miło cię widzieć, wejdź.- wchodzę, ściskam ojca i już czuję się dużo lepiej- znów bez Anny przyjechałeś?
Faktycznie rzadko kiedy przyjeżdżałem tu z nią, ale moi rodzice nigdy nie traktowali jej gorzej niż choćby i mnie.
- Muszę wam coś powiedzieć, ale do tego potrzebuję kawy, dużej ilości kawy i wam też się przyda.
Mama krząta się po kuchni, na mój widok uśmiecha się promiennie. Podchodzi mnie pocałować w policzek i przytulić.
- Jak miło cię widzieć synku. Co się stało że przyjechałeś bez zapowiedzi i na dodatek z torbą?
- Zróbmy kawę i usiądźmy, musimy porozmawiać, ale jak już mówiłem tacie będzie to dłuższa rozmowa, najlepiej żeby odbyła się przy kawie.
Szykujemy więc kawę i siadamy z nią w ich przytulnym salonie. Gdy już wszyscy wygodnie siedzimy wiem że muszę im powiedzieć wszystko co wiem. Opowiadam im przebieg ostatnich dni. Widzę jak są zszokowani tym co słyszą nie dziwie się im ponieważ sam nie do końca jeszcze wiem jak to wszystko rozgryźć. Pierwsza zabiera głos mama. Widzę jak walczy z napływającymi łzami do oczu.
- Tak mi przykro kochanie, nie mam pojęcia co mam powiedzieć. To wszystko jest jakieś nierealne. Zachowanie Anny nie ma wytłumaczenia, pomimo iż choruje nie ma żadnego usprawiedliwienia. Dziewczyna już od dawna powinna była być leczona, jednak unikała tego i manipulowała każdą napotkaną osobą tak aby mieć korzyści tylko dla siebie. Jestem strasznie rozczarowana zachowaniem Karola, jak on mógł wdać się w romans z żoną przyjaciela.
- Ja też tego nie rozumiem ale jeśli ona tak manipulowała nim jak i mną przez ostanie lata to nie miał zbyt wielu szans na stawianie oporu.
- Tak, ale i tak nie wiem jakim cudem nie powiedział ci wcześniej, dlaczego milczał tak długi czas, może gdyby się przyznał wcześniej nie było by dziś problemu z dziewczyną walczącą o życie w szpitalu. Co do dziewczyny czy to już pewne że to córka Pierzyńskich?- tym razem wtrąca się tato.
- Nie, ale niedługo będą wyniki badań DNA, one dadzą odpowiedź na wiele pytań, nie chciałbym być na miejscu teściów gdy będą musieli jej powiedzieć kim są i kim ona zawsze powinna być. Mam tylko nadzieję że ona przeżyje i będą mieli szansę na przeprowadzenie takiej rozmowy.
- Będą mieli okazję wierzę że dziewczyna się nie podda i będzie i będzie walczyć o życie. Z tego co mówiłeś jest młoda zapewne ma silny organizm i da radę dojść do siebie. Jeśli będzie potrzebna pomoc finansowa na pewno pomożemy jej. - dobroć moich rodziców jest widoczna gołym okiem. Mają dużo ale dzielą się tym co mają zamiast tylko obnosić się posiadaniem.
- Sam pomogę jak tylko będę umiał. Nie wiem czemu ale czuję że muszę im pomóc a już szczególnie tej dziewczynie. Jutro chyba poproszę Sławka żeby pozwolił mi ją odwiedzić w szpitalu. Chciałbym wiedzieć na bieżąco jak się czuje i czy jej stan się poprawia.
- Synu wiem że ci ciężko, ale znam cię na tyle długo żeby wiedzieć że możesz usiłować brać na siebie odpowiedzialność za to co się stało jednak proszę cię zapamiętaj sobie że nic z tego wszystkiego nie było, nie jest i nie będzie twoją winą.
Tato zna mnie doskonale ale w tym wypadku się myli nie czuję się odpowiedzialny za to co się ostatnio dzieje. Może jedyne czemu jestem winien to to że nie zawsze byłem obok Anny żeby zaspokoić jej potrzeby co popchnęło ją zapewne do zdrady, ale nic innego nie jest moją winą. Jedynym winnym w tej sytuacji jest Ania i jej choroba. Popełniła tyle błędów a podejrzewam że nie poniesie odpowiednich konsekwencji z powodu choroby i być może braku poczytalności. Nie powinno to tłumaczyć jej zachowania, ani żadnej innej osoby, chorując powinno się leczyć aby zapobiegać takich sytuacji a nie używać przypadłości jako usprawiedliwienie dla każdego występku.
- Mogę być jedynie odpowiedzialny za jej zdrady, nie czuła się usatysfakcjonowana naszym pożyciem więc szukała zastępstwa, jednak nic innego nie jest moją winą i ja mam czyste sumienie bo nawet nie myślałem o możliwości zdradzenia jej.
- Bo myślałeś głową a nie narządami płciowymi tak jak ona. Dajmy na razie spokój z rozmową o niej, musisz odpocząć i zapewne po to do nas przyjechałeś czyż nie?
- Tak mamo, pójdę się przebiorę i sprawdzę czy nie ma co robić w ogrodzie.
Rodzice mają piękny ogród z ogromną ilością różnorakich roślin od małych kwiatów po spore już drzewka ozdobne, a także i owocowe. Gdy tylko czas mi pozwalał zaszywałem się u nich i właśnie w ogrodzie, to jest coś co pozwala się wyciszyć ale i też zmęczyć bo bądźmy szczerzy nie jest to lekkie zajęcie, może być lekkie gdy działka jest mała i nic się prawie na niej nie dzieje ale działka rodziców jest ogromna i zawsze jest co tu robić. Dziś widzę że trzeba zająć się plewieniem rabatek, pogoda dopisuje więc w spodenkach i zwykłym podkoszulku zabieram się do pracy, koszulka po trzydziestu minutach jest mokra więc ją zrzucam i już bez niej kontynuuję pracę. Żar słońca jest niemiłosierny, czuję jak promienie palą moją skórę, rozgrzewają ją do granic możliwości. Jedynie właśnie przy pracy w ogrodzie rodziców udaje mi się złapać opaleniznę która utrzymuje się później u mnie prawie cały rok. Nigdy szczególnie nie zwracałem uwagi na wygląd zewnętrzny, nie żebym nie dbał o siebie, bo dbam ale nie przejmowałem się tym czy mam zbyt bladą skórę, albo że pojawił się już pierwszy siwy włos. Ania zawsze narzekała że powinienem iść na solarium ponieważ jestem zbyt blady i nie pasuje mój kolor skóry do jej, który między nami mówiąc zawsze był zbyt ciemny, szczególnie zimą. Raz nawet zaproponowała mi że umówi mnie do swojej fryzjerki na farbowanie włosów bo nie mogę chodzić z siwymi. Dodam tylko że mam ich raptem może z pięć na całej głowie i nie przeszkadzają mi one ani trochę. Taka jest kolej losu że z czasem ich przybywa ale to tylko barwa, nie ma ona wpływu na moją osobę. Właśnie wtedy pierwszy raz jej powiedziałem że jeśli się jej nie podobam możemy się rozwieść ponieważ ja też mam kilka zastrzeżeń co do jej wyglądu. Temat już nigdy się nie pojawił, teraz wiem że nie chodziło jej o nic innego jak tylko o moje pieniądze. Na przyszłość będę mądrzejszy i nie będę się już z nikim wiązał, nie potrzebuję teraz tego ani później. Związki już nie są dla mnie, zapamiętam obecną lekcję na bardzo długo i nie pozwolę już nikomu zbliżyć się do mojego serca.
CZYTASZ
Nie moja pokuta. ZAKOŃCZONA
Short StoryNigdy bym nie pomyślał że zdrada mojej żony może być początkiem dobrego i pełnego spełnienia życia.
