24

1.8K 85 2
                                        

Michalina

Zakończyłam rehabilitacje i wyjeżdżam z sali na duży hol gdzie czekają na mnie Pati i Karol, który właśnie rozmawia z kimś przez telefon. Zaciska mocno szczęki, ciężko przełykając ślinę spogląda w moim kierunku gdy zauważa ruch. Smutek, ból a może bezsilność nie wiem co widzę patrząc na niego. Nie podoba mi się to, ani trochę mi się to nie podoba. Musiało się stać coś złego, bardzo złego. Michał!!! Tylko go nie ma tu z nami. Karol podchodzi  do mnie, ja jestem jak wmurowana w podłogę, nie wykonuję żadnego ruchu tylko patrzę na niego i czekam aż powie coś co zapewne złamie mnie i tym razem nie da się już nic posklejać.

- Musimy jechać do szpitala, Michała postrzelono... ... ...

Nie słucham go już, Michała postrzelono, Michała postrzelono. Słyszę tylko te dwa słowa, non stop w kółko. Michał mój obrońca i przyjaciel, mój partner i spełnienie marzeń. Człowiek którego pokochałam całym sercem cierpi, a mnie nie ma przy nim. Szybko jadę do drzwi, chcę być w szpitalu

Nie pamiętam drogi do szpitala ani czasu przed wyjściem lekarza do nas i rodziców Michała którzy są z nami w poczekalni. Gdy tylko lekarz zaczyna mówić moje serce staje w oczekiwaniu czy ma dla kogo ponownie bić.

- ... przywróciliśmy pracę serca Pana Michała i obecnie jesteśmy w stanie powiedzieć że jego stan jest ciężki ale wyjdzie z tego.

Nawet nie wiem kiedy łzy spawają z moich oczu a ciepłe ramiona mamy Michała mnie otulają. Teraz musimy czekać aż przewiozą go na normalną sale gdzie będziemy mogli go zobaczyć. Żyje, na co moje serce zaczyna na powrót bić równym tematem. Lekarz nas zostawia odzianych w nadzieję, a do poczekali wchodzi Sławek w towarzystwie partnera. Oby miał sprawcę w swoich rękach.

- Państwo Kania, Michalino. Karol, Patrycja.- Wita się ze wszystkimi, przedstawiając swojego partnera.- Co z nim?

- Przeżyje, ale tylko dzięki człowiekowi który wrócił się na budowę i ocalił mu życie.

- Nie tylko ocalił mu życie ale też zatrzymał napastnika. Nie myślałem że ta kobieta jest do tego zdolna ale to Anna stoi za postrzałem Michała, nie zrobiła tego osobiście ale na jej zlecenie kierownik budowy postrzelił Michała.

- Znajdziecie ją? - pyta Karol.

- Już ją zatrzymano. Była w rodzinnych okolicach matki. Zaszyła się w małej wiosce w kujawsko pomorskim. Tamtejsza policja sprawdziła dla nas podany przez napastnika adres i jeszcze dziś w strzeżonym transporcie trafi do warszawskiego aresztu.

Mają ją, na reszcie te chore babsko trafi tam gdzie powinno trafić już dawno. Zbyt długo jej się udawało uciekać i ze zbyt dużą dokładnością planowała każde swoje działanie jak na osobę z problemami psychicznymi, wydaje mi się że jej cała ta choroba jest mocno przekolorowana, a ona wykorzystuje jej jako tarczy obronnej pozwalając sobie na zbyt wiele. Rozmowy toczą się dalej, każdy jakby zaczerpnął duży haust powietrza po wiadomości że zatrzymano Annę. Sławek opuścił szpital i wrócił na komendę gdzie czekała go masa pracy, Karol i Patrycja poszli po kawy a ja wraz z rodzicami Michała czekamy aż dane nam będzie go zobaczyć. Kiedy jest to już możliwe każde z nas może wejść na krótką chwilę ponieważ potrzebuje odpoczynku i spokoju aby dojść do siebie po operacji. Ja wchodzę jako ostatnia, podjeżdżam najbliżej jak mogę wózkiem i delikatnie chwytam jego dłoń swoimi, momentalnie zaczynam płakać. Tak bardzo bym chciała żeby mógł usłyszeć co mam mu do powiedzenia, może mnie usłyszy skoro ja go tak często słyszałam.

- Bądź silny kochanie i nie śpij za długo, my tu na ciebie czekamy i mamy co świętować wiesz. Zatrzymali Annę i nic już nam nie grozi. Tak bardzo bym chciała żebyś popatrzył na mnie, żebyś mnie pocałował i porwał w swoje ramiona. Kocham cię i będę czekać aż się wyśpisz, tylko bierz pod uwagę że ja nie jestem tak cierpliwa jak ty i nie każ mi czekać na siebie kilku miesięcy. Jutro cię odwiedzę dziś już nas nie wpuszczą.

Podciągam się na rękach aby złożyć na jego policzku pocałunek, nie jest to łatwe ale udaje mi się, wszystko dzięki ćwiczeniom i ciężkiej pracy. Czym jest wysiłek jakiego to wymaga w obliczu efektów jakie przynosi. Wyjeżdżam z sali w poczekalni wszyscy na mnie czekają, choć chciałbym czekać przy jego łóżku aż się nie obudzi nikt mi na to nie pozwoli. Wracam do mieszkania z Karolem i Patrycją, rodzice Michała zatrzymają się w jego mieszkaniu aby byli bliżej i mogli w każdej chwili pojechać do szpitala. Zmęczona odpływam w sen szybko choć obwiałam się problemów ze spaniem przez brak Michała obok jednak pachnąca nim poduszka i koszulka którą miał noc wcześniej na sobie otulają mnie jego zapachem i pozwalają na sen, spokojny sen.

Przez kilka kolejnych dni Michał się nie budzi, staram się nie denerwować tym faktem ale jednak ziarno niepewności cały czas jest. Czekam na moment kiedy znów spojrzy mi prosto w oczy i się uśmiechnie do mnie jak zawsze. Pragnę usłyszeć jego głos gdy rozmawia ze mną na różne, często mało ważne tematy. Tęsknię za nim choć wiele czasu spędzam w szpitalu przy jego łóżku nie omijam rehabilitacji i zabiegów aby nie był mną rozczarowany. Wiem że nie do końca byłby rozczarowany brakiem postępów a tym że zaniedbałam swoją przyszłość na rzecz siedzenia przy jego łóżku. Dlatego właśnie w zaparte ćwiczę, daję z siebie wszystko na co mnie stać, choć nie ukrywam że nie raz miałam dość i chciałam się poddać ale widoczne z dnia na dzień efekty są bardzo motywujące. Walczę dla siebie i dla Michała, dla nas. Wszystko czego chcę to my, z piękną jednak jeszcze nie znaną przyszłością. Jest silny dlatego się nie podda i obudzi się. Wiem to, tak samo jak wiem że gdyby mógł zrobiłby to już teraz, zapewne jego ciało nie jest gotowe jeszcze do tak dużego kroku na przód, po obrażeniach jakie odniósł na skutek postrzału nie ma co się dziwić. Kula minęła o kilka centymetrów serce, było cholernie blisko a mogło się zakończyć jego śmiercią. Nawet nie zastanawiam się co by było gdyby się tak stało, nie mam pojęcia i nie chcę tego sprawdzać. Czekam cierpliwie na jego przebudzenie. Nie zdając sobie sprawy z tego jak długie będzie to czekanie...


*****

Obiecany rozdział, jednak na resztę poczekacie jeszcze troszeczkę :-) 

Nie moja pokuta.  ZAKOŃCZONA Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz