Dochodzę do siebie zadziwiająco szybko. Michalina wyciągnęła mnie na kilka konsultacji aby upewnić się że wymuszona przez lekarza śpiączka nie odbiła się na moim zdrowiu. Gdy słyszy od każdego lekarza że nie ma żadnych skutków ubocznych jego niegodziwego występku odpuszcza trochę, aczkolwiek i tak pilnuje nieustannie mojego spokoju. Rodzice dziś wrócili do siebie, pomimo iż kocham ich bezwarunkowo jednak chciałem już zostać sam z Michaliną. Mamy tyle miesięcy do nadrobienia a ich obecność skutecznie nas strofowała. Korzystając z okazji że Michalina jest na wieczornych zajęciach na basenie szykuję kolację dla nas. Chcę coś dla niej zrobić i chcę aby było to coś romantycznego i wyjątkowego. Zamówiłem dla niej kwiaty, szykuję proste ale pyszne danie, nawet uszykowałem wino wiedząc że i tak zapewne go nie będziemy nawet otwierać. Ustawiam świece na stole aby dodały odpowiedniego nastroju w lekko oświetlonym koncie jadalnianym. Przebieram się w granatowe spodnie garniturowe, śnieżnobiałą koszulę i czekam na ukochaną. Zjawia się tak jak zawsze po zajęciach, wjeżdża do mieszkania i przystaje na mój widok. Obcina mnie wzrokiem od góry do dołu, uchylając lekko swoje cudowne usta. Wyciągam za pleców bukiet pięknych, długich i obłędnie pachnących czerwonych róż. Uśmiecha się promiennie przyjmując kwiaty, przytula bukiet do piersi i wdycha jego zapach, upajając się nim.
- Dziękuję, są piękne. Jaka to okazja?
- Bez okazji kochanie, zapraszam do stołu zaraz podam kolację.
Podaję jej ramię aby mogła się na nim zaprzeć i powoli kierujemy się do stołu, jest zaskoczona a jej twarz oślepia radością i wzruszeniem. Siada przy stole a ja udaję się do kuchni po naszą kolację. Jemy rozmawiając o minionym dniu, jak minęły jej zajęcia na basenie. W końcu jesteśmy sami i możemy się skupić tylko na sobie. Po skończonym posiłku sprzątam talerze i idę uszykować deser, tak jak myślałem nie ruszyliśmy wina, jednak moja kochana poprosiła o kawę. Nie spodziewa się że przygotowałem do kawy dodatek, słodki i miejmy nadzieję pasujący Michalinie. Ustawiam wszystko na tacy i zanoszę ją do salonu, odkładam na mały ale wygodny w użytkowaniu stolik kawowy. Podchodzę do swojej kobiety aby pomóc jej przejść ten kawałek ale ona zatrzymuje mnie ruchem ręki, staję w miejscu i czekam. Wstrzymuję oddech gdy kobieta którą kocham całym sobą z nie małym wysiłkiem wykonuje cztery małe kroczki w moim kierunku. Cztery, samodzielne kroki! Dla nas to ogromne wydarzenie. Początkowa diagnoza która była druzgocąca ale i tak nie przyczyniła się do zatrzymania rozwoju naszej znajomości okazała się mylna, nadrabianie straconego czasu który mogliśmy poświęcić na badania i rehabilitacje już nie odzyskamy ale dziś widać efekty ciężkiej pracy Michaliny, są to jej pierwsze samodzielne kroki przy mnie, być może udało już się jej postawić ich kilka przy rehabilitantach. Moje oczy zachodzą mgłą, łzy napływają do nich, pomimo że staram się je odpędzić jednak i tak kilka ucieka. Są to łzy szczęścia. Jestem ogromnie dumny z tej małej istoty, mała ale cholernie waleczna i silna! Siłę i zawziętość ma tak wielką ze mogłaby walczyć za nas oboje!
- Kocham cię.- Mówię biorąc ją w ramiona- Tak cholernie mocno cię kocham i jestem dumny z twoich postępów.
- Ja też cię kocham. - szepcze wtulona w moje ciało. Jej zapach, jej ciepło i zwyczajnie jej obecność są moim narkotykiem. Ona nim jest i chcę być od niej uzależniony do końca życia.
Biorę ją na ręce i zanoszę na sofę, nie patrząc na jej protesty. Sadzam ją wygodnie, sam siadam obok. Bierze swój ulubiony kubek w którym czeka jej kawa i upija mały łyk. Uśmiecha się a ja za tym uśmiechem skoczyłbym w ogień. Podaję jej ciasto, które jak wiem jest jej ulubionym. Oczywiście tu pomogła mi Patrycja gdyż gotować to ja mogę ale nie biorę się za pieczenie ciast, więc ona zrobiła to za mnie. Mały kawałek czarnego lasu, bo taki jest jej ulubiony deser, leży pośrodku talerzyka, ale nie o ciasto chodzi, tylko o to co znajduje się na cieście. Michalina zauważa co zawiera dokładnie jej ciastko i jej oczy robią się ogromne, jakby starała się zrozumieć co to jest i dlaczego jest w jej deserze. Nie daję jej nic powiedzieć tylko klękam na jedno kolano tuż przed nią i zaczynam przygotowaną wcześniej przemowę.
CZYTASZ
Nie moja pokuta. ZAKOŃCZONA
Cerita PendekNigdy bym nie pomyślał że zdrada mojej żony może być początkiem dobrego i pełnego spełnienia życia.
