Karol stwierdził że jeśli chcę poznać całą historię przyda nam się na początek kawa. Siadamy w jego salonie z kubkami aromatycznej kawy. Zajmuję fotel kiedy on zasiada na kanapie.
- Często wyjeżdżałeś w interesach, ja to rozumiem ty też a ona nie do końca. Chciała żebyś zarabiał jak dotychczas ale żebyś też miał czas dla niej ponieważ ona kocha atencję i całkowite zainteresowanie jej osobą. Trzy lata temu jak miałeś dwu miesięczny wyjazd do Stanów a ona nie chciała z tobą jechać pierwszy raz widziałem ją naćpaną i pijaną. Zadzwoniła do mnie że nie ma jak wrócić do mieszkania bo zgubiła klucze. Ja miałem zapasowy bo sam mi go dałeś Gdy jechaliście na wakacje. Podjechałem po nią do klubu, zapakowałem ją do auta i odwiozłem. Żaliła się że ją olewasz, że nie pragniesz jej i wiele więcej gówna z siebie wyrzucała. Później było jeszcze kilka takich sytuacji w czasie tej twojej nieobecności jednak zawsze miała jakieś wymówki, wytłumaczenia. Miarka się przebrała gdy potrąciła jakiegoś bezdomnego, pomogłem jej zatuszować sprawę i nikt o tym się nie dowiedział, wtedy zaczęliśmy ze sobą sypiać.
- Co z tym bezdomnym?
- Przeżył, nic mu się nie stało.
- No to ma więcej szczęścia niż dziewczyna w którą wjechała w nocy, nie wiadomo czy przeżyje, bardzo źle z nią było gdy był u mnie Sławek.
- Cholera.
- Tak cholera , jeszcze odurzona chuj wie czym powiedziała że to moja i twoja wina. Wiesz coś o aborcji jakiej się poddała?
Jego twarzy się zmienia, zaciska szczęki ze złości, jego wzrok staje się pusty jakby był teraz w całkiem innym miejscu niż tuż obok mnie. Pogrąża się w jakiś wspomnieniach, nie do końca miłych. Zanim zaczyna mówić ja mam coraz więcej pytań.
- Tak, wiem. Zaszła w ciążę twierdziła że ze mną i ze nie może Ci wmówić że jest Twoje bo nie było cię zbyt długo. Prosiłem ją żeby odeszła, że wychowamy dziecko i damy sobie radę. Jednak ona stwierdziła że nie może odejść bo jesteś w niej tak zakochany że się załamiesz, że nie chce mieć cię na sumieniu. Pojechała i usunęła ciążę nawet nie wiedziałem kiedy to zrobiła. Dowiedziałem się po fakcie.
- Z nią jest coś nie tak, jak można pozbywać się dziecka a później wymyślać że jest się w ciąży żeby zatrzymać mnie. Ona nie myślała chyba że uda jej się żyć z tobą i ze mną jednocześnie, bo jeśli tak jest głupsza niż myślałem.
- Ze mną się tylko bawiła, po za mną byli też inni. Ciebie traktowała jak skarbonkę bez dna. Każdy kochanek był twoim przeciwieństwem, biedny, zbuntowany i często młodszy od nas. Cholernie żałuję że byłem taki głupi i pozwalałem jej na zdradzanie ciebie, że nie powiedziałem Ci wcześniej. Być może dziś ta dziewczyna nie walczyła by o życie.
- Dzięki za kawę jadę teraz do szpitala. - zawahałem się przez chwilę. - miałbym prośbę, możesz dopilnować wszystkiego w biurze? Nie będzie mnie kilka dni.
Jest zaskoczony że o to go proszę ale pod względem pracy jest niezawodny, nigdy nie zawiódł na tym polu.
- Jasne, nie martw się zajmę się wszystkim.
Wychodzę z jego mieszkania, wsiadam do samochodu i jadę prosto do szpitala. Po drodze dzwonię do Sławka. Ma czekać na mnie pod szpitalem. Od mieszkania Karola mam tylko niecałe dziesięć minut drogi. Gdy parkuję auto zauważam czekającego na mnie Sławka, podchodzę do niego z papierami rozwodowymi, gotowy na starcie z Anną.
- Jak się czuje ta dziewczyna w którą wjechała?
- Żyje, ale nie jest za dobrze.
- Mogę jakoś pomóc?
- Najpierw załatw sprawę z Anną później podejdziemy do dziewczyny. Pogadamy z jej przyjaciółką. Nie wszystko na raz. Obecnie jest i tak w śpiączce także dużo nie można zdziałać.
Wiem że ma rację ale nie podoba mi się myśl że nie mogę nic zrobić żeby ułatwić dziewczynie powrót do zdrowia. Choć nie przeze mnie jest jak jest, chcę jej pomóc. Przez lata wydawałem pieniądze na żonę która w nagrodę mnie zdradzała, teraz wydam je w szczytnym celu. Nawet nie wiem kiedy znajdujemy się pod salą w której leży rzeczona żona. Dwóch policjantów pilnuje drzwi, gdy zauważają Sławka i mnie bez sprzeciwu wpuszczają nas do sali. Gdy tam wchodzę zauważam Annę siedzącą na łóżku, tępo wpatruje się w ścianę. Jednak nasze wejście przyciąga jej uwagę, podnosi na nas wzrok i nie wierzę do końca co widzę na jej twarzy ale zamiast skruchy czy choćby odrobiny żalu widzę zbyt przesadną pewność siebie i cyniczny uśmiech. Gdy tylko zaczyna mówić wiem że jest z nią gorzej niż myślałem.
- Wiedziałam że wrócisz, mówiłam Karolowi że nie dasz rady żyć beze mnie. Wiem że byłam złą żoną ale poprawię się, zobaczysz. Będzie idealnie zwłaszcza teraz gdy jestem w ciąży, nasz adwokat mnie wyciągnie z tego bałaganu, no bo w końcu to wasza wina. Wy mnie do tego zmuszacie. Nie bój się wybaczam Ci.
Słucham, i naprawdę staram się ją zrozumieć ale nie potrafię. Nie mogę pojąć co się stało z kobietą która za mnie wyszła. Ta jest obca, nie ma w niej nic z tamtej dziewczyny. Przecież nie zmieniła się w ciągu jednego dnia, musiała doskonale grać przede mną, albo ja byłem ślepy i nic nie zauważałem.
Podchodzę do niej, podaje jej papiery rozwodowe i czekam czy je podpisze. Ku mojemu i Sławka zaskoczeniu składa podpis w wyznaczonych miejscach. Odbieram papiery i sprawdzam. Wszystko jest w porządku, wszystkie potrzebne podpisy są na miejscu. Nie mam już po co zostawać dłużej w tej sali, odwracam się i wychodzę. Zanim wyjdę słyszę jak się jeszcze odzywa.
- Mam nadzieję że chociaż jej się pozbyłam, drugi raz stanęła mi na drodze, mam nadzieję że zdechła.
Sławek jak i ja nie ma pojęcia o co chodzi, oboje patrzymy na nią. Jednak to on się odzywa.
- O kim ty mówisz Anno?
- Jak o kim?! O tej małej dziwce w którą wjechałam, raz już sprawiłam że znikła, zrobię to po raz kolejny. Oni się nie mogą o niej dowiedzieć, ona nie może żyć. Odbierze mi ich.
- Kogo ci odbierze?
- Rodziców, tak się cieszyli na nią, ale ja załatwiłam wszystko żeby znikła, nie oddam moich rodziców, są moi i koniec.
- Ania o czym ty mówisz?
- Jestem Anna Kania, nie jakaś Ania!!!
- Jesteś Anna fakt ale już nie Kania, podpisałaś papiery. Na mnie czas, żegnam i życzę powodzenia.
Wychodzę, nie mogę dłużej jej słuchać. Na moje to ona jest obłąkana i powinna się leczyć. Spokoju jednak nie daje mi to co powiedziała o tej dziewczynie. Czekam pod salą aż Sławek do mnie dołączy. Jestem ciekaw o co jej chodziło a może mu udało się z tego wszystkiego więcej zrozumieć. Dołącza do mnie po kilkunastu minutach, jest blady i nerwowo zaciska szczęki, to czego się dowiedział nie spodobało się mu, co za tym idzie mnie również to się nie spodoba. Patrzymy w ciszy na siebie, nie chcę go pytać co się dzieje przy wszystkich. Wychodzimy ze szpitala, idziemy prosto na parking. Nie wiem co mam powiedzieć na szczęście Sławek odzywa się pierwszy.
- Muszę jechać do twoich teściów, ona ma więcej za uszami niż się wydaje. Coś czuję że dopiero się okaże jakie ma winy na swoim koncie. Spotkamy się jak z nimi porozmawiam. Poczekaj na mnie u siebie w mieszkaniu.
Jak mówi tak robię. Wracam do mieszkania i kręcąc się bez celu po nim czekam na jego przyjazd. Dochodzi do mnie że jest już późne popołudnie a ja jeszcze nic nie jadłem. Szykuję sobie zwykłe, najzwyklejsze kanapki i zjadam je z apetytem. Zaczynam być zmęczony i senny więc robię sobie kawę i czekam dalej.
CZYTASZ
Nie moja pokuta. ZAKOŃCZONA
Cerita PendekNigdy bym nie pomyślał że zdrada mojej żony może być początkiem dobrego i pełnego spełnienia życia.
