W niedzielę popołudniu południu wracamy do Warszawy. To był świetnie spędzony weekend, dawno nie byłem tak zrelaksowany i wypoczęty. Michalina złapała bardzo dobry kontakt z moimi rodzicami, mama nie darowała sobie i musiała wyciągnąć album z mojego dzieciństwa co spowodowało u Michaliny wybuch śmiechu do łez. No cóż byłem komicznym dzieckiem i często wpadałem na dziwne pomysły i traf zawsze chciał że mama albo tata większość z nich uwieczniali. Raz postanowiłem wystroić się jak mama, więc zakradłem się do ich sypialni ubrałem jej ulubioną sukienkę, nałożyłem tonę kosmetyków na całe ciało na twarzy było za mało miejsca dopełniłem wszystko szpilkami mamy i tak przywitałem gości rodziców. Mama o mały włos nie padła na zawał a reszta miała taki ubaw że długi czas nazywali mnie Michałka. Miło było móc powspominać i się pośmiać, choć śmialiśmy się ze mnie miło było patrzeć jak Michalina jest szczęśliwa i rozradowana. Cały weekend byliśmy blisko siebie, żadne z nas po piątkowej rozmowie i pocałunkach nie było w stanie trzymać rąk przy sobie. Jedyne na co sobie pozwalaliśmy to pocałunki i przytulanie, nie poszliśmy dalej i nie mam zamiaru niczego przyśpieszać, wszystko jest nowe i najpierw powinniśmy zająć się zamknięciem sprawy Anny i jej matki. Później będziemy czekać jak się wszystko potoczy, nie ma co pośpieszać tego co nas czeka, jeśli mamy być razem to będziemy czy zaczniemy ze sobą sypiać teraz czy za jakiś czas. Jestem też chyba trochę staroświecki bo wolałbym żeby Michalina została chociaż moją narzeczoną zanim dojdzie między nami do zbliżenia. W dobrych nastrojach wracamy do mieszkania, gdy tylko przekraczamy próg windy mój wzrok pada na drzwi od mojego mieszkania, coś tu nie pasuje są otwarte a wątpię żeby Patrycja je tak zostawiła, mam na szczęście przy sobie klucze do mieszkania dziewczyn więc tam wprowadzam Michalinę i zostawiam, po czym sam udaję się żeby sprawdzić co się stało w moim mieszkaniu. Popycham stopą drzwi które się otwierają na oścież, wchodzę do środka i na widok wnętrza wszystkie włosy na ciele stają mi dęba, cały salon i kuchnia są zniszczone. Nie został nawet jeden cały mebel. Boże mam nadzieję że nie było tu Patrycji w czasie ataku. Sprawdzam pozostałe pokoje i tak jak w salonie i kuchni w żadnym z nich nie oszczędzono nawet poduszki. W mojej sypialni tuż za zagłówkiem jest napis na ścianie. Przerażający napis który podpowiada kto mógł być sprawcą, tylko jak miała to zrobić będąc zamkniętą. Wyciągam telefon i dzwonię po Sławka, czekając na niego dzwonię do Patrycji, nie odbiera, dzwonię więc do Karola. Na całe szczęście on odbiera.
- Powiedz że Patrycja jest z tobą.
- Jest, jesteśmy w chacie nad jeziorem a co?
- Ktoś zdemolował moje nowe mieszkanie, nie ma ani jednego całego mebla do tego napisał też na ścianie paskudny tekst.
- Kurwa, wrócimy za jakąś godzinę, może dwie weź Michalinę i jedź do mojego mieszkania tam przenocujecie wszyscy nie możecie zostać nawet w mieszkaniu dziewczyn nie wiemy czy nie będzie chciała ta osoba wrócić i zająć się teraz tamtym mieszkaniem. Ale wam nic nie jest?
- Nic nam nie jest, dopiero wróciliśmy od rodziców.
- Dobra, zobaczymy się niedługo.
Wychodzę z mieszkania i wściekły ja cholera udaję się do Michaliny, siedzi patrząc przez wysokie okno na zewnątrz. Jak mam jej powiedzieć o tym co się stało, tak cudowny weekend kończy się jakąś masakrą.
- Coś się stało prawda?
- Tak, czekamy na Sławka, ktoś zdemolował moje mieszkanie, całe.
- To przeze mnie prawda?
- Nie kochanie, to nie twoja ani moja wina. Zabraniam ci tak myśleć rozumiesz?
Łzy spływają po jej pięknej twarzy a ja mam ochotę dorwać tego kto to zrobił i rozszarpać bo przez tą osobę ona jest smutna, a ja nie chcę żeby była smutna.
- Ona jest zazdrosna i nie odpuści aż nie zniknę z twojego życia.
- Nie obchodzi mnie ona, może sobie być zazdrosna mnie to nie interesuje. Liczysz się tylko ty i koniec. Nie pozwolę żebyś znikła z mojego życia, nie po tym jak się w nim pojawiłaś i uczyniłaś mnie szczęśliwym.
Jestem pewien że chcę aby była przy mnie nie ważne czy będą chcieli nas rozdzielić, albo zakłócać nasze szczęście i spokój, bez względu na wszystko będę walczył o nas bo zasługujemy na siebie i na wspólne szczęście. Czuję wibrujący w kieszeni telefon, sprawdzam go i widzę że dzwoni Sławek.
- Gdzie jesteś? Jestem w twoim mieszkaniu.
Wychodzę z mieszkania i zauważam że Michalina jedzie za mną. Wolę żeby została z dala od tego co jest w moim mieszkaniu.
- Nawet nie próbuj idę z tobą i koniec. Razem we wszystkim albo wcale.
Nachylam się i składam na jej ustach lekki pocałunek po czym wychodzimy z mieszkania na korytarzu czeka na nas Sławek, jest zaskoczony widząc skąd wychodzimy co okazuje śmiesznie marszcząc brwi w geście niemego pytania.
- To mieszkanie dziewczyn.- odpowiadam na nie zadane pytanie.
- Ok. Witaj Michalino jak się czujesz?
- Dziękuję, dobrze chociaż miło by było gdyby się już to szaleństwo skończyło.
- Zajmę się tym. Byłem już w środku i dzwoniłem do zakładu w którym od soboty przebywała Anna ponieważ jej stan się pogorszył w areszcie zabrano ją do zakładu psychiatrycznego z którego, jak się przed chwilą dowiedziałem uciekła wczoraj, a żaden z lekarzy nie raczył nas powiadomić.
- Jak to kurwa uciekła? Przecież ona jest nieobliczalna, kurwa ona może pójść do twojego mieszkania przecież tam mieszkaliśmy. Nie dostanie się dalej niż do lobby, wiesz że trzeba być na liście gości, a stary personel został poinformowany o zmianach odnośnie właściciela mieszkania.
Jeszcze tego brakowało żeby szalona i nieobliczalna Anna swobodnie się poruszała po mieście. O siebie się nie boję tylko o Michalinę i teraz zaczynam rozumieć znaczenie słów napisanych w sypialni. Miejsce śmieci jest na śmietnisku, a tu jest miejsce żony. Chyba w tym szale zapomniała że nie jesteśmy już małżeństwem i że jeśli będzie mi dane Michalina zostanie moją żoną, ale prawdziwą żoną której będę ślubował przed Bokiem i rodziną.
- Ciekawe jak znalazła mój nowy adres.
- Tego nie wiem, musimy sprawdzić też twoje biura, nie wiem czy czasem i tam się nie udała. Zagraża wam teraz nie na żarty więc na jakiś czas lepiej żebyście znikli i się gdzieś zaszyli.
- Nie będę się chować bo ta baba nie radzi sobie z chorobą, jeśli ma coś do mnie niech przyjdzie będę na nią czekała gotowa na starcie.
- Michalina ale ona jest nieobliczalna nie wiemy czego może próbować.
- Może i tak ale nie chcę się chować do końca życia przed nią. Nie możemy tu zostać ale też nie mam zamiaru się chować bóg wie gdzie i na jak długo, ty masz pracę nie możesz jej zaniedbać, a ja staram się żyć normalnie po wypadku.
- Karol mówił że możemy się u niego zatrzymać na kilka dni.
- Cóż to nie będzie możliwe, zanim do was przyjechałem było zgłoszenie że jego mieszkanie zostało okradzione. Jeden ze sąsiadów zauważył i zgłosił na policję.
- Co jeszcze ona wymyśli. Macie pomysł gdzie może być?
- W domu rodziców jej nie ma, ale i tak jest pod obserwacją. Nie miała przyjaciółek więc nie mam punktu zaczepienia w poszukiwaniach. Każdy patrol ma jej zdjęcie i jeśli tylko im się trafi zaraz ją zatrzymają. Teraz musicie się gdzieś zatrzymać na czas remontu.
- Jutro mieszkanie dziewczyn będzie gotowe więc chodzi o jedną noc, możemy wrócić do moich rodziców.
- Nie, lepiej nie wciągaj ich w to. Zatrzymacie się u nas. Chcę mieć was na oku abym mógł was chronić.
- Nie ma mowy, masz rodzinę musisz o nią dbać.
- Koniec dyskusji, jedziemy do mnie i koniec tematu. Paulina się ucieszy że będzie mogła poznać Michalinę.
CZYTASZ
Nie moja pokuta. ZAKOŃCZONA
Short StoryNigdy bym nie pomyślał że zdrada mojej żony może być początkiem dobrego i pełnego spełnienia życia.
