26

1.9K 88 3
                                        

Budzę się następnego ranka gdy do mojej sali wchodzi ordynator. Minę ma przygnębioną, cholera zaczynam się bać że jest ze mną coś nie tak. Może coś ucierpiało a dopiero po wybudzeniu się o tym dowiedzieli. Co jeśli i tak umrę choć obiecałem Michalinie że wróciłem i jej nie zostawię. Nim pogrążają mnie ciemniejsze myśli głos zabiera ordynator.

- Dzień dobry Panie Michale. Muszę z Panem porozmawiać i chciałem to zrobić osobiście. Wczoraj po wyskoku mojego syna zleciłem Panu szczegółowe badanie krwi z którego wynika że przez dłuższy czas do Pana organizmu był wprowadzany tiopental, lek wykorzystywany w utrzymaniu pacjenta w stanie śpiączki farmakologicznej. Nie było to wpisane w Pana kartę choroby, na własną rękę ten lek wprowadzał Panu mój syn który został już oddany w ręce policji. Mnie zostaje przeprosić i zaproponować odszkodowanie. Sam również oddam stanowisko, ponieważ to moje kolosalne niedopatrzenie, za długo przymykałem oko na zachowanie syna, ale nigdy nie dopuścił się czegoś takiego. Gdyby się Pan nie obudził, za dwa tygodnie mogło się skończyć śmiercią mózgu. Jest mi niezmiernie przykro.

Patrzę na lekarza a osłupieniu. Po prawej sześciu miesiącach śpiączki budzę się można powiedzieć w ostatniej chwili, a wszystko przez lekarza który mnie operował i uratował życie. Co tu się wyczynia do cholery jasnej.

- Dlaczego to zrobił? Jaki miał powód? Straciłem przez niego blisko pół roku z kobietą którą kocham, przegapiłem postępy jej rehabilitacji, zostałem wujkiem co mnie także ominęło a przyjaciele czekają ze ślubem abym mógł w nim uczestniczyć. Niech mi Pan powie jaki miał powód i lepiej żeby był on naprawdę dobry.

- Pana partnerka, panna Michalina uczyła się na tej samej uczelni co mój syn, od dawna wzdychał do niej bez jakiejkolwiek wzajemności, gdy trafił Pan do nas on ją rozpoznał i usiłował się z nią umówić na co ona odmawiała bezustannie, złościł zarówno ten fakt jak j ten że ona go nie poznała.

- Pan żartuje tak?

- Niestety nie.

- Chcę opuścić ten szpital, chyba że wymagam nadal hospitalizacji proszę mnie przenieść do innej placówki. Nie zostanę tu ani dnia dłużej.

- Możemy Pana wypisać, ponieważ przez cały stan śpiączki był Pan rehabilitowany powinien pan móc spokojnie opuścić szpital i odpoczywać w domu. Powrót do pracy nie jest możliwy przez jakiś czas, aż mięśnie nie wrócą do formy. Bez długich spacerów i nadmiernego stresu.

- Proszę przygotować wypis.

Wychodzi już bez słowa a ja biorę telefon i dzwonię do Michaliny. Odbiera po trzecim sygnale, dopiero teraz sobie przypominam że wybiera się na rehabilitacje.

- Michał stało się coś?

- Kochanie możesz podjechać z tatą po mnie do szpitala, zabierz mi jakieś ubranie bo nie mam zamiaru tu zostać ani minuty dłużej niż konieczne. Opowiem wam w domu co się stało.

- Dobrze kochanie, niedługo będziemy. Kocham cię.

- Ja ciebie też kocham.

Siadam na łóżku i próbuje wstać, obawiam się że upadnę ale nie dzieje się tak. Widocznie rehabilitacje w trakcie śpiączki pomogły utrzymać mieście sprawne na minimalnym poziomie ale wszystko można nadrobić ciężką pracą. Drzwi do sali się otwierają i wchodzi do środka Karol. Tęskniłem za tą jego mordą, tylko nie mam zamiaru mówić tego na głos.

- Nie za szybko na wstawanie? - pyta zaskoczony moim widokiem.

- Nie patrząc na to że dziś wracam do domu.

- Michał wiem że chcesz być przy Michalinie ale powinieneś dojść do siebie.

- Dziś u mnie za dwie godziny, zaproś Sławka jeśli ma ochotę i możliwość z rodziną no i swoją narzeczoną. Tak w ogóle gratuluję przyjacielu i narzeczonej i dziecka w drodze.

Szczerzy się jak głupek na wzmiankę o narzeczonej i dziecku. Jest szczęśliwy więc i ja się cieszę.

- Dziękuję i choć nic nie rozumiem będziemy na czas. Skoro mamy plany skoczę do firmy i zadzwonię do Sławka.

Chwilę później już go nie ma, zostaję sam ze swoimi myślami i zastanawiam się czy byłbym tak samo szczęśliwy gdyby to Michalina była w ciąży. Jasne że tak! Tylko że my jeszcze nie spaliśmy ze sobą. Nasz związek jest przepełniony niesprawiedliwymi krzywdami przez które nie było możliwości się do siebie zbliżyć pod względem fizyczności. Pocałunki to jedyne na co sobie pozwalaliśmy, ale gdy tylko dojdę do siebie nadrobimy to i to z nawiązką. Nie dane mi jest zagłębiać się w plany bo do sali wpadają tata i Michalina. Ojciec na mój widok rusza do mnie i zamyka w mocnym uścisku.

- Kocham cię synu nie rób nam tego więcej proszę.

- Nie mam zamiaru tato, ja też cię kocham.

Wypuszcza mnie z ramion a ja powoli podchodzę do Michaliny chcę się nachylić i służyć na jej ustach pocałunek ale ona wstaje aby mi ułatwić. Całuję ją delikatnie ale namiętnie nie zwracając uwagi na tatę, dopiero gdy udaje że kaszle odrywam się od kobiety mojego życia. Biorę torbę którą trzyma w ręku i wyciągam ubranie aby się ubrać. Zakładam spodnie dresowe nie zwracając uwagi na brak bielizny, koszulkę na długi rękaw. Adidasy zarzucam tuż po założeniu skarpetek, patrzę na grubą bluzę i czapkę. Cholera zapomniałem ze jest dopiero wczesna wiosna. Zostawiam je na wierzchu zabieram swoje rzeczy, których jest sporo. Maszynka do golenia, kosmetyki piżamy i cała reszta trafia do torby, gdy kończę się pakować do sali wchodzi ordynator z wypisem.

- Jeszcze raz przepraszam. Życzę zdrowia i szczęścia.

Nie czekając na odpowiedź opuszcza salę, Michalina patrzy ze ściągniętymi brwiami na wychodzącego lekarza a tata odbiera ode mnie torbę.

- Jedźmy do domu.

Jedziemy więc do domu, chcę być już u siebie i cieszyć się życiem. Zaczyna w mojej głowie świtać pomysł ale muszę wszystko przeanalizować i przemyśleć, ale przede wszystkim porozmawiać o tym z Michaliną. W domu mama się na mnie rzuca i płacze. Boli mnie że tak bardzo się o mnie martwili, wszyscy pokazali jak im na mnie zależy. Cieszę się że mam tak oddane osoby w moim życiu. Zanim pojawią się goście idę pod prysznic, Michalina się upiera że będzie w tym czasie w łazience gdybym poczuł się gorzej, choć nie wiem jak miałaby mi pomóc ta drobna istota nie protestuję, sam chcę ją mieć przy sobie cały czas. Nie do końca podoba mi się fakt że po raz pierwszy zobaczy mnie nago w nie zbyt szczytowej formie ale skoro jej to nie przeszkadza ja też nie mam nic przeciwko. Biorę dość długi prysznic rozmawiając z Michaliną, myjąc klatkę piersiową patrzę na bliznę powstałą po operacji, ciekawe jak wygląda ta po kuli. Odpuść sobie człowieku, upominam sam siebie w myślach. Wychodzę za szyby i odbieram miękki ręcznik podany przez ukochaną. Siedzi we wózku z odwróconą głową tak aby nie patrzeć na moje nagle ciało. Jest zawstydzona moją nagością co mnie odrobinę bawi.

- Już jestem okryty możesz na mnie spojrzeć. - mówię śmiejąc się cicho.

- Śmiejesz się ze mnie?

- Nie kochanie, jestem szczęśliwy że mogę być z tobą w domu i cieszyć się życiem.

- Też się cieszę ale chciałabym wiedzieć dlaczego tak nagle opuściłeś szpital.

- Wszystko powiem jak będą nasi goście, nie chcę każdemu z osobna mówić, ale wiedz że ma to coś wspólnego z tym młodym lekarzem.

Wszyscy na czas pojawiają się w moim mieszkaniu, Sławkowi towarzyszy Paulina i mały Michałek, Patrycja i Karol też już są, myślałem że ciąża Patrycji nie będzie jeszcze widoczna ale zaskakuje mnie bardzo dużym brzuchem jak na piąty miesiąc. Wszyscy zasiadamy w salonie z napojami i zaczynam opowiadać dlaczego nie budziłem się ze śpiączki. Wszyscy są zszokowani ale Michalina szczególnie. Gdy kończę opowieść głos zabiera właśnie ona.

- Nie chcę nic mówić ale na moim uniwersytecie nie ma wydziału medycyny.

- Dokładnie, jest wiele wydziałów ale nie ma medycyny ani powiązanych z nią. - dodaje Patrycja.

- Nie wiem, sprawdzę to wszystko i dopilnuję żeby chłopak sobie posiedział kilka ładnych lat. - Tu się wtrąca Sławek.

- Za to ja dopilnuję aby stracił prawo wykonywania zawodu dożywotnio.

Tym oto kończymy temat mojej śpiączki, choć wróci jeszcze nie raz w czasie rozpraw na dzień dzisiejszy nie chcę już o tym nawet myśleć. Są milsze tematy do omówienia. 

Nie moja pokuta.  ZAKOŃCZONA Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz