Oczywiście miałem rację. Moi rodzice pokochali Michalinę od pierwszego wejrzenia, wcale się im nie dziwię bo ta dziewczyna jest wyjątkowa. Rodzice zmęczeni oznajmili że się kładą i że przygotowali pokój dla Michaliny na dole. Jest tu jedna sypialnia i ja doskonale wiem że jest to ich własna. Na górze są dwie gościnne. Za to kocham moich rodziców to właśnie dzięki nim jestem tym kim jestem w dniu dzisiejszym. Dzięki im wychowaniu nie potrafiłem przejść obojętnie obok krzywdy Michaliny. Jest dopiero po dwudziestej pierwszej, nie jestem zmęczony. Chętnie bym posiedział w ogrodzie z kubkiem herbaty, zanim się tam wybiorę proponuję Michalinie aby mi towarzyszyła, ochoczo się zgadza. Jest ciepło w końcu zaczyna się dopiero lato, wziąłem z domu dwa koce i nasze herbaty po czym wróciłem pomóc Michalinie wyjechać na zewnątrz, tu akurat przy wejściu jest spory próg ale z moją pomocą mogła wyjechać bez problemu. Wyłożona kolorowymi kamieniami ścieżką jedziemy do altanki, siadam na jednym z foteli tam stojący a Michalina zatrzymuje się przy mnie wózkiem. Siedzimy w ciszy ale nie przeszkadza ona mi, jest wręcz uzdrowicielska. Nie musimy mówić żeby czuć się przy sobie dobrze, wystarczy nam że siedzimy w ciszy ciesząc się herbatą i widokiem ogrodu. Jesteśmy bardzo blisko siebie, w pewnej chwili głowa Michaliny opiera się o moje ramię, poprawiam się tak aby oparła ją na mojej piersi a ramieniem otaczam ją w talii ponieważ się nie opiera o oparcie wózka mogę zrobić to bez problemu. Może jest już zmęczona i powinna się położyć a ja ją ciągam po ogrodach.
- Chcesz się położyć? - pytam mając jednak nadzieję że spędzi ze mną jeszcze trochę czasu w ogrodzie.
- Nie, tu jest tak pięknie, cicho i spokojnie. Jakbym miała kiedyś w życiu możliwość wyboru gdzie chcę żyć z rodziną wybrałabym właśnie wieś.
- Naprawdę?
- Tak, no pomyśl zakładasz rodzinę masz żonę ale tym razem taką która kocha ciebie bardziej niż samą siebie, rodzą się wam dzieci. Wspólnie spędzacie czas w ogrodzie, ty grasz w piłkę z synem a ona siedzi na kocu położonym pośród trawy i bawi się z twoją córeczką. Czy nie podoba ci się taka możliwość?
Czy mi się nie podoba? Podoba aż za bardzo a w momencie gdy sobie to wyobrażam na kocu pośród trawy siedzi Michalina i jej mała kopia. Ja pierdole, zakochuję się w tej dziewczynie i obawiam się że może mi złamać serce a tego mogę nie znieść tak łatwo jak zdrady Anny. Ponieważ zależy mi bardziej na Michalinie niż kiedykolwiek zależało mi na Annie.
- Nawet nie wiesz jak się mi podoba taka wizja, ale nie wiem czy jest możliwa w realizacji.
- Wszystko jest możliwe gdy wierzysz że warto o to walczyć.
- A ty? Chciałabyś tak żyć?
- Zawsze marzyłam o tym. O rodzinie, o posiadaniu dzieci i bycia dla nich najlepszą mamą na świecie ja swojej nie pamiętam, nie mam ani jednego jej zdjęcia ale wiem że mnie kochała tak jak i tato. Chciałbym mieć co najmniej dwoje dzieci, męża który by mnie kochał i szanował. Móc prowadzić dom jak każda normalna kobieta, niestety jest to już chyba po za moim zasięgiem.
- Dlaczego?
- Bądźmy szczerzy wątpię że znalazł by się taki który nie uciekłby na widok wózka inwalidzkiego, nie mówiąc już o ograniczonych możliwościach w utrzymaniu porządku w domu i ogrodzie. Nie jestem już materiałem na dobrą żonę i matkę, już nie.
Łamie mi serce tak niską samooceną.
- Spójrz na mnie. - Jednak kręci tylko głową, chwytam dwoma palcami jej podbródek i unoszę jej twarz ku mojej. Widząc łzy szybko ścieram je kciukiem.- zapamiętaj sobie co teraz ci powiem. Zapewne wyjdę na totalnego idiotę ale mam to gdzieś. Jesteś świetną kobietą, pomimo tego że wychowałaś się w domu dziecka masz wielkie serce i potrafisz kochać, jesteś inteligentną osobą która sama zadbała o swoje wykształcenie i przyszłość. Może i nie możesz chodzić ale wierz mi jesteś zaradna i dasz sobie radę ze wszystkim z czym przyjdzie Ci się zmierzyć. Dodatkowo jesteś tak piękna że od pierwszego dnia gdy tylko cię ujrzałem nie przestaję o tobie myśleć. Twoje oczy są tak pełne barwy i iskry życia że mógłbym patrzeć godzinami w nie i nie miałbym dość, mały i zadarty nosek sprawia że wydajesz się zadziorna i taka jesteś ale w dobrym znaczeniu tego słowa, a usta, cholera są tak pełne i mają tak piękną barwę że mam ochotę w tej chwili się nachylić i cię pocałować ale nie zrobię tego ponieważ boję się że cię wystraszę i uciekniesz ode mnie, a nie ma niczego czego bardziej bym się bał jak tego że znikniesz z mojego życia. Kazałaś mi sobie wyobrazić przyszłość moją żonę i dzieci bawiące się w ogrodzie, wiesz co widziałem?- zaprzecza kręcąc głową- to ci powiem ale nie uciekaj proszę, ciebie z naszą córką która jest małą kopią ciebie i siebie grającego z synem tam pod drzewem- wskazuję jej miejsce które mam na myśli.- Tak więc jak dla mnie jesteś idealnym materiałem na żonę i matkę. Jestem starszy a ty się nie znasz więc musisz się mnie słuchać jak ci mówię tak jest.
Musiałem dodać coś w żartobliwym tonie żeby nie uciekła ode mnie. Jej odpowiedź jest jednak zaskakująca i powalająca.
- Przestałam słuchać gdy mówiłeś o całowaniu, możesz to już zrobić, bo jak nie to ucieknę.
Uśmiecham się do niej i przybliżam swoje usta do jej, muskam delikatnie jej pełne wargi, całuję ją delikatnie jakbym bał się że jednak może uciec. Tylko że w momencie gdy nasze języki się dotykają nie mam siły działać powoli, zaczynam ją całować dużo szybciej i mocniej z większą namiętnością i żywym pragnieniem. Gdy chwyta w swoje małe dłonie moje włosy z gardła wydobywa mi się głośny jęk rozkoszy. Albo teraz się odsunę albo wezmę ją pośrodku ogrodu rodziców co nie do końca może się im spodobać. Ciężko dysząc i z wielkim żalem odsuwam się od Michaliny ale nadal trzymając ją w ramionach. Opiera czoło o moją pierś w której serce próbuje się uspokoić po najlepszym pocałunku w całym moim życiu.
- To było, wow. Brakuje mi słów. - szepcze zdyszana Michalina.
-Możesz mi nie wierzyć ale nigdy w życiu nie czułem się tak rozpalony po pocałunku. To przez to że jesteś wyjątkowa i idealna. Idealna dla mnie.
- Michał, przecież ty możesz mieć każdą, i przede wszystkim sprawną fizycznie kobietę dlaczego ja miałabym być idealna dla ciebie?
- Kiedyś bym powiedział że masz rację ale teraz powiem Ci coś co kiedyś pewna piękną i mądra kobieta mi powiedziała nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Tak i ja teraz myślę że nie bez przyczyny poszedłem do szpitala sprawdzić jak się czujesz, nie bez przyczyny byłem tam dzień w dzień aż się nie obudziłaś. Teraz wiem jaka była przyczyna, byłaś nią ty i to że zakochałem się od pierwszego wejrzenia nie ważne jak beznadziejnie to brzmi i na jakiego mięczaka wychodzę ale zakochałem się w tobie gdy tylko cię zobaczyłem i z dnia na dzień kocham cię coraz bardziej.
Czuję jak lekko drży w mich ramionach a moja koszulka robi się wilgotna, podnoszę jej twarz i widzę że płacze. Kurwa wystraszyłem ją i zapewne teraz stracę wszelkie szanse na jakąkolwiek relację między nami. Jednak Michalina ponownie mnie zaskakuje przytulając mnie mocno i szepcząc tuż przy moim uchu.
- Nie wiem czym na ciebie zasłużyłam ale Bogu dziękuję że jesteś i mnie kochasz bo ostatnie noce spędzałam na myśleniu jak dam sobie radę gdy zaczniesz sobie układać życie z inną kobietą. Ja też się w tobie zakochuję z dnia na dzień coraz bardziej. Znowu łączymy nasze usta ale teraz biorę ją i sadzam na swoich kolanach. Ten pocałunek jest jeszcze lepszy niż poprzedni, od samego początku jest pełen ognia i oddania. Zapominamy się w nim i gdyby nie dźwięk rozbijanego szkła trwał by dużo dłużej, szukając źródła dźwięku zauważam mamę stojącą w drzwiach tarasowych uśmiechającą się do nas i ocierającą łzy z twarzy. Znika jednak szybko po pozbieraniu szkła i znika w wnętrzu domu. Michalina chichocze, a ja jej wtóruję.
- Idźmy spać bo coś czuję że rano czeka nas wywiad przeprowadzony przez moją mamę.
- Będziesz spał ze mną? Widziałam że jest w pokoju bardzo wysokie łóżko i boję się że schodząc w nocy z niego aby udać się do łazienki mogę nie dać rady sama. Chyba że nie chcesz to zrozumiem.
- Położę się z tobą bo wiem jak boli upadek z łóżka mamy i taty.
- To ich sypialnia?
- Tak, mówiłem że cię pokochają, nikomu by nie oddali swojej sypialni ale tobie oddali i gdyby mogli zatrzymali by cię tu na zawsze. Ale nie oddam cię w niedzielę zabieram cię do Warszawy.
CZYTASZ
Nie moja pokuta. ZAKOŃCZONA
Short StoryNigdy bym nie pomyślał że zdrada mojej żony może być początkiem dobrego i pełnego spełnienia życia.
