13

2.1K 89 0
                                        

- Przeprowadzamy się.

Czyli mówi jej o mieszkaniu którego nie widziała na oczy, ale ona zna lepiej Michalinę.

- Gdzie?

- Do nowego mieszkania, jeszcze go nie widziałam ale na pewno będzie dużo lepsze niż nasze.

Patrycja spogląda na mnie, męczy się żeby nie powiedzieć jej że to moja sprawka. Co mi tam, najwyżej mnie wyprosi i tyle.

- To ja poszukałem mieszkanie i mogę ci powiedzieć że będziecie zadowolone. Przepraszam ale widziałem wasze wczoraj i nie ma szans żebyś tam wróciła, sam o mało na zawał nie zszedłem gdy młody chłopak stał koło mojego samochodu, jednak okazał się być po dobrej stronie. Obecne mieszkanie ma dwie sypialnie, kuchnię przystosowaną do osoby na wózku ponieważ mieszkała w nim kobieta poruszająca się na takim. Miałem szczęście gdy okazało się że sąsiadka się wyprowadza.

- Jeśli to twoja sąsiadka nie będzie nas na nie stać.

- Będzie, czynsz jest niski i właściciel mieszkania ugodowy.

- Ugodowy powiadasz. Zapewne jakiś Twój znajomy co?

- Nie, ja jestem właścicielem i nie przyjmuję odmowy. Zamieszkacie tam i koniec. Będziesz mogła swobodnie się poruszać po mieszkaniu i opuszczać je kiedy chcesz.

- Michał jestem wdzięczna ale nie rozumiem dlaczego to robisz. To nie twoja pokuta żeby mi wynagrodzić krzywdy wyrządzone przez twoją byłą.

- Wiem, ale zostałem wychowany tak aby nie zostawiać osób potrzebujących wsparcia, moi rodzice od małego mi wpajali że to że posiadam więcej niż inni nie znaczy że jestem lepszy, tłumaczyli że to znaczy że mogę czynić dużo dobrego dla tych którzy mieli mniej szczęścia w życiu niż ja. Więc zamierzam wam pomóc i koniec.

- To cudowne że tak zostałeś wychowany ale mnie życie nauczyło że nie ma nic za darmo. Więc mam propozycję, będziemy ci płacić normalny czynsz jeśli na takowy nas stać, jeśli nie poszukamy coś na nasze możliwości.

- Zrobimy tak, ustalimy taki czynsz abyście mogły sobie na niego pozwolić i zaprosicie mnie czasami na domowy obiad, bo ze mnie jest kiepski kucharz.

Może nie jest to do końca prawda, ale gotować dla samego siebie nie jest pociągającą wizją. Jeśli się zgodzą będę mógł mieć częstszy kontakt z Michaliną.

- To jest za dużo co dla nas robisz.

- Nie jest. Proszę zgódźcie się.

- Dobrze, ale tylko dlatego że będzie nam miło gościć cię na obiadach.

Zaczynam się śmiać, dawno nie śmiałem się w głos i tak szczerze. One obie powodują że czuję się swobodnie i wyluzowany. Nigdy nie byłem specjalnie towarzyski, nie potrzebowałem otaczać się dużą ilością znajomych, wystarczały mi tylko bliskie osoby u boku. Choć znam dziewczyny od stosunkowo niedawna czuję się jakbyśmy znali się już długie lata. Rozmowa schodzi na mniej poważne tematy, omawiamy ich zainteresowania, ulubione książki czy potrawy. Udaje mi się dzięki niezobowiązującej rozmowie uzyskać kilka informacji które mogę wykorzystać podczas urządzenia dla nich mieszkania, poznałem ich ulubione kolory, style które preferują i muszę stwierdzić jakie zadziwiające jest to że pomimo tego że tak bardzo się różnią od siebie są dla siebie jak rodzina. Patrycja lubi krzykliwe, żywe kolory za to Michalina jasne i stonowane. Nawet muzykę lubią całkowicie inną klasyczny rok kontra muzyka klasyczna. Jest tak wiele różnic a jednak są swoim uzupełnieniem. Jedna uzupełnia drugą, robią to mechanicznie, nie zdając sobie do końca z tego sprawy. Wpływ jaki na sobie wywierają wzajemnie jest imponujący, zauważam że my z Karolem byliśmy zbyt podobni do siebie, a gdy były między nami jakieś różnice za zwyczaj jeden z nas odpuszczał i zmieniał zdanie na korzyść drugiego. Nasza przyjaźń była całkiem inna i nie wiem czy kiedykolwiek znów będziemy przyjaciółki ale jeśli tak się stanie będę dążył do tego żeby była choćby w połowie tak zgrana jak Michaliny i Patrycji. Wychodzimy ze szpitala o osiemnastej, Patrycja nie ma sprawnego auta a chciałbym żeby zobaczyła mieszkanie więc jedziemy moim samochodem. Gdy tylko parkuję na swoim miejscu parkingowym widzę jak z nieukrywanym szokiem ogląda okolicę. To całkowite przeciwieństwo tej w której do teraz mieszkały. Idąc do budynku w którym mieszczą się oba mieszkania nadal wszystko ogląda, mam tylko nadzieję że podoba się jej i że spodoba się i Michalinie. Pomimo że do wejścia prowadzą cztery schody jest odpowiednia rampa dla wózka, a wejście nie ma żadnych progów. Nawet futryna drzwi jest osadzona w podłodze. Windą wjeżdżamy na szóste piętro i kieruję ją do ich nowego mieszkania. Jeszcze dziś zabrane zostały meble, jest tu teraz pusto nie licząc wyposażenia kuchni. Staję w niej i czekam aż Patrycja obejrzy całe mieszkanie. Widzę jak kręci głową niedowierzając, w porównaniu z ich niespełna trzydziestoma metrami te dziewięćdziesiąt wydaje się kolosalne. Nie mogę się doczekać jej opinii, obym nie żałował kupna tego mieszkania bez wcześniejszego poznania jej opinii jako ich przedstawicielki.

- I jak?

- Nie wiem co powiedzieć, tu jest pięknie. Tyle miejsca, nigdy nawet nie marzyłyśmy o tak pięknym mieszkaniu.

- Jutro chciałbym pojechać po meble, a z rana moja ekipa wejdzie przerobić łazienkę na potrzeby Michaliny.

- Ja jutro chcę zobaczyć za wózkami dla niej. Musi kupić swój.

- Może pojedziemy razem, pomogłabyś mi wybrać meble.

- Dobrze, ale najlepiej w czasie przerwy obiadowej. Z rana oboje mamy sporo pracy więc nie możemy wolnego sobie zrobić.

- Ok. Jesteśmy umówieni. 

- Będę się zbierać, muszę jeszcze coś załatwić a już się robi późno. Widzimy się jutro.

-Odwiozę cię nie masz auta. 

- Wezmę taksówkę, jeszcze muszę wejść w kilka miejsc więc nie kłopocz się. Do jutra.

Po tych słowach wychodzi, wychodzę za nią i idę do swojego mieszkania muszę jeszcze zadzwonić do Sławka poradzić się jak załatwić sprawę z nachodzeniem przez eks teściów Michaliny. Patrycja patrzy na mnie i kręci głową z niedowierzaniem.

- Myślałam że mówiąc o sąsiedztwie masz na myśli ten sam budynek a nie dosłownie drzwi obok. Michalina się ucieszy ponieważ dziś cały dzień o tobie mówiła.

Nim zdążę ją zapytać co takiego mówiła już jej nie ma, wsiada do windy i znika mi z pola widzenia. Nie będę jej gonić choć jestem niezmiernie ciekaw co takiego mówiła, ale w moim wieku nie wypada zachowywać się jak narwany nastolatek. Wchodzę do mieszkania i zanim wezmę się za szykowanie czegoś do jedzenia dzwonię do Sławka. Bardzo mi się nie podoba wizja że mogli by ponownie nachodzić Michalinę, teraz ona potrzebuje spokoju aby móc się skupić na powrocie do zdrowia. Liczę jednak na to że uda się Sławkowi jakoś to załatwić albo chociaż poradzi mi jak mam to sam zrobić. Po piętnastu minutach rozmowy Sławek obiecuje jutro z rana się z nimi skontaktować i poinformować ich że kolejne próby kontaktu z Michaliną mogą się dla nich skończyć sprawą w sądzie o zakaz zbliżania się. Oby ten argument na nich zadział, bo po dzisiejszym dniu mam wrażenie że problemy psychiczne są u nich rodzinne. Kto normalny by wpadł na pomysł pójścia do poszkodowanej osoby i uciekać się nawet do wyzwisk aby bronić kogoś kto jest bezsprzecznie winny swoich czynów. 

Krzątając się po kuchni i przygotowując sobie jedzenie słyszę dźwięk przychodzącej wiadomości sms. Rzadko kiedy dostaje takowe więc zaciekawiony odłączam telefon od ładowarki i sprawdzam kto i co chce. Nie znam numeru z którego przyszedł sms ale po przeczytaniu na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Michalina napisała.

Jeszcze raz dziękuję za to co dla nas robisz. Słyszałam od Pati że będziemy miały fajnego sąsiada :-) . Spokojnej nocy.

p.s.  nie złość się na Pati za to że dała mi twój numer. 

Michalina P.

Złościć się? Nigdy w życiu, w sumie cieszy mnie fakt że Michalina pierwsza zdobyła mój numer, sam chciałem już wczoraj ją o niego poprosić ale uznałem że nie wypada. Szczerze myślałem że po moim wyjściu ze szpitala przestaje o mnie myśleć, jakby nie było jestem człowiekiem który zapewne cały czas jej przypomina o czynach mojej walniętej eks. Nie będę się teraz tym przejmował, muszę jej odpisać.

Nie ma za co :-) Fajny sąsiad? Ten koleś pod 40-stkę? Kto co lubi . Nie jestem zły, wręcz odwrotnie. Odpoczywaj. 

Michał K. 

Nie moja pokuta.  ZAKOŃCZONA Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz