10

2.3K 97 2
                                        

Przerzucam stos papierów na biurku w poszukiwaniu komórki która gdzieś dzwoni ale nie jestem w stanie jej zlokalizować. Udaje mi się to w końcu, spoglądam na ekran zanim odbiorę i widzę że dzwoni Patrycja. Od trzech miesięcy pracuje u mnie w firmie i z tego co mówi Karol jest rewelacyjnym pracownikiem, jest skrupulatna i często zanim o coś poprosi już jest to gotowe. Bardzo ułatwia pracę Karolowi a wszyscy wolni i nie tylko mężczyźni pracujący w firmie nie mogą oderwać od niej oczu. Jednak ona zdaje się nie zwracać na nikogo uwagi, dzień spędza w pracy albo w szpitalu u Michaliny, która do dziś się nie wybudziła, nie ma już na sobie gipsu i zdaniem lekarzy powinna się obudzić. Jednak ona się nie budzi, nie otwiera oczu, nie podejmuje próby walki. Odbieram telefon i zaskakuje mnie to co dociera do moich uszu.

- Słucham?

- Obudziła się.

Boże, nareszcie się obudziła. Cieszy mnie to bardzo jednakże nie wiem jak zareaguje na moją obecność w szpitalu.

- Jak się czuje? Mogę przyjechać?

- Zaskakująco dobrze się czuje, pytała się o ciebie. Słyszała Twój głos gdy była nieprzytomna. Pytała kim jesteś mówiłam jej że zadzwonię do ciebie.

- Dobrze, zaraz wyjdę z biura i przyjadę.

Szybko się zbieram z biura i lecę do auta, jak na złość są dziś wyjątkowo długie korki i droga do szpitala zajmuje mi dużo więcej czasu niż normalnie. Jestem zdenerwowany, mimo że czekałem na jej przebudzenie nie wiem jak się zachować. Co sobie pomyśli o mnie, bo bądźmy szczerzy jaki facet przejmuje się kimś kogo skrzywdziła jego była żona? Mało który, ale nie potrafię odciąć się od Michaliny nie mając pewności ze wszystko będzie z nią dobrze. Parkuję samochód na wolnym miejscu i idę do środka. Nie wiem co będzie ale ważne żeby dziewczyna doszła do siebie. Idę do jej sali, postanawiam się nie przejmować tym co ma się za chwilę wydarzyć. Nie do końca jestem typem luzaka, który wszystko przyjmuje na luzie ale będę się starał. Zanim wyjdę tym razem pukam. Już nie śpi i tego wymaga dobre wychowanie. Gdy słyszę delikatnie i miękko brzmiące "proszę" wchodzę do sali. Nadal stoją tu kwiaty które jej przynosiłem i które nosiła Patrycja. Zawsze pilnowaliśmy żeby w jej pobliżu były świeże kwiaty.
Michalina siedzi na łóżku, oparta o podniesiony zagłówek. Pierwszy raz widzę jej oczy i mimo że dzieli nas cała długość sali widzę że są bardzo ciemne, niemalże czarne. Uśmiecham się delikatnie i postanawiam się przywitać.

- Dzień dobry, cieszę się że już się pani wyspała.

Na jej twarzy pojawia się piękny, kobiecy i zawstydzony uśmiech, za jego sprawą jej twarz się rozjaśnia.

- Dzień dobry. Myślę że wyspałam się za wszystkie czasy. Niech Pan wejdzie i siada.

Wchodzę więc głębiej do sali, zamykając za sobą drzwi. Podchodzę do krzesła na którym spędziłem wile godzin w ciągu ostatnich miesięcy. Jednak za nim usiądę podaję swoją dłoń Michalinie i się przedstawiam.

- Michał Kania, miło mi cię poznać.

- Michalina Płonka, mnie również miło.

- Jak się czujesz? Mogę mówić ci po imieniu?

- Pewnie że może Pan. Czuję się dziwnie, skołowana, słaba ale cieszę się że żyję.

- Michał, nie pan. Liczę że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.

- Dam radę, choć będę musiała sporo zmienić w życiu ale dam radę. Przystosuję się do nowej sytuacji, zresztą jak zawsze.

- Co to za sytuacja?

Nie moja pokuta.  ZAKOŃCZONA Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz