- ... to jest właśnie moja córka, Danielle - powiedział z lekkim zdenerwowaniem w głosie.
Wszyscy spojrzeli na mnie z wyraźnym zaciekawieniem.
- Panie Stark, Pan ma córkę?
***
- Idę zrobić sobie herbatę, chcesz coś? - zapytałam, [...] złapał mnie za...
Stałam jak wryta z kostiumem w rękach, a na mojej twarzy powoli wyłaniał się wielki uśmiech. - Czekaj, czekaj... Czyli mam rozumieć, że Danielle jest od dzisiaj Avengerką? - zapytał Thor podchodząc do taty. - Tak, ale musi jeszcze dużo ćwiczyć, więc nie ciesz się młoda za wcześnie! - Boże, dziękuje tato! - podbiegłam do niego i mocno przytuliłam, a ten poklepał mnie po plecach. Wszyscy zaczęli się śmiać i mi gratulować podchodząc i przytulając. - No i pięknie, wiedziałem, że tak będzie - powiedział Bruce i podszedł do mnie, nachylając się do mojego ucha.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Nie chcę nic mówić, ale trochę go namawiałem do tej decyzji - puścił do mnie oczko, a ja mocno go przytuliłam i podziękowałam. - Masz potencjał i talent Dan. - Dziękuję, już druga osoba mi to mówi... - powiedziałam cicho się śmiejąc. - Tak? A kto był tą pierwszą? W tym momencie przez drzwi do pokoju wszedł Doctor Strange kładąc górę prezentów pod choinką. - Właśnie on.
- Bardzo przepraszam za spoźnienie, ale coś mnie zatrzymało - powiedział i usiadł do stołu poprawiając krzywo leżący krawat. - Na co się tak patrzycie? 2,5 godziny to jeszcze nie tak dużo! Każdy zaczął się śmiać i znowu zasiedliśmy do stołu jedząc pyszny placek z owocami, który zrobiła mama.
Reszta wieczoru każdemu upłynęła w świetnych humorach, a co było dla mnie najważniejesze, prezent spodobał się Strangeowi. Powiedział, że uwielbia takie książki, a za to wręczył mi śliczną sukienkę.
- Heej, mam pomysł - powiedział Sam podnosząc się z kanapy. - Co wy na to, żeby zrobić tutaj dzisiaj nocowanie? - Ja odpadam, z resztą i tak już muszę się zbierać - Strange założył swój płaszcz i stanął w przedpokoju. - Dzięki za dzisiaj i jeszcze raz wesołych świąt! Tony, zadzwoń później. Wszyscy się z nim pożegnaliśmy i Doctor zostawił nas wychodząc z mieszkania. - No dobra, a reszta? - kontynuował Sam. - W sumie, czemu nie? Może być fajnie - dodałam z uśmiechem na ustach. - Okej, powiedzmy że się zgadzam - zaczął tata. - Ale nie mamy tyle pościeli ani śpiworów. - Daj spokój Tony, coś się wymyśli - Thor poklepał go po ramieniu i zaczął sprzątać ze stołu, więc wszyscy postanowiliśmy mu pomóc.
Reszta zareagowała aprobująco na pomysł Sama, dlatego razem ze Stevem, Natashą, Brucem i Rocketem poszliśmy do pokoju Lokiego i Jamesa w poszukiwaniu jak największej ilości pościeli, kołder i poduszek. Inni rozkładali kanapę w pokoju gościnnym i robili miejsce na podłodze, żeby wszyscy napewno się zmieścili, więc szybko poszło. - Dobra, to teraz jak śpimy? - zapytałam rzucając stertę poduszek na kanapę. - Delikwent o imieniu Thor i delikwent o imieniu James pewnie chcieliby z Tobą - powiedział ze śmiechem Clint, i spojrzał na chłopaków, którzy zrobili się cali czerwoni. - Wiedziałem! Normalnie by się tak nie zachowywali. - Dobra, dobra, a tak na poważnie to możemy zrobić tak, że każdy będzie osobno - dodał z irytacją tata i wszyscy zaczęliśmy rozkładać swoje prowizoryczne łóżka. Kolejno, od lewej, leżała mama, tata, Bruce, Scott, Rocket, Sam, i James, a w drugim rzędzie Natasha, ja, Thor, Sam, Loki, Peter i Clint.