Changbin mimo że przez całą drogę starał się utrzymać szybki bieg.Tak gdy był już przed samymi drzwiami ,gwałtownie się zatrzymał i stanął w bezruchu.Zastanawiając się co dalej...
Chyba najpierw powinien zapukać..tylko co potem?
Co ma powiedzieć Jisungowi?
Był tak zajęty biegiem ,że nawet nie pomyślał jak ma poprosić chłopaka o pomoc,który to raczej nie będzie do tego chętny.Biorąc pod uwagę to co się między nimi wydarzyło
-Mimo tego muszę choć spróbować...
Powiedział szeptem po czym podniósł rękę by zadzonić do drzwi,ale dosłownie gdy już jego palce były milimetry od dzwonka..drzwi same się otworzyły
-Ji..
Powiedział starszy kiedy to zobaczył swojego dawnego przyjaciela,który to gdy tylko ogarnął kto stoi przed jego oczami ,od razu po wyrwaniu się z pierwszego szoku ,wycofał się z chęcią zatrzaśnięcia drzwi,ale Changbin domyślając się jego zamiarów w porę zdążył wsunąć stopę tak by uniemożliwić całkowite zamknięcie drzwi.
Brunet trochę się skrzywił gdy ból przeszył jego stopę,ale zignorował go ,bo miał teraz ważniejszą sprawe na głowie
-Jisung ,musimy porozmawiać
Changbin powiedział starając się mocniej uchylić drzwi,które młodszy mimo przeszkody próbował dalej zamknąć.
-Odejdź!
Jisung z drugiej strony, nie mógł uwierzyć jakiego miał pecha,że akurat dzisiaj jego dawnego przyjaciela naszło na wizyty gdy on się spieszył
Nie to że w inne dni zareagował by inaczej,biorąc pod uwagę że to akurat ON jest za drzwiami
-Proszę!Tu chodzi o Chana!
-I co z tego?!Mam to gdzieś!
Brunet westchnął,ale nie zamierzał się poddać
-Ty i ja dobrze wiemy,że to nie prawda!Ji którego znam...
-Zmienił się!
Przerwał mu chłopak,który z wszystkich sił starał się teraz nie rozpłakać
-Oboje wiemy ,że to tylko pancerz !Ten sam co z liceum,raz go zdjąłem i zrobie to ponownie,rozumiesz?!
"Zdjąłeś...aby potem własnoręcznie znów go nałożyć..."
Pomyślał Jisung ,szarpiąc znów za drzwi licząc że od nacisku na stopę brunet w końcu ją wyjmie,ale poza kolejnym skrzywieniem na twarzy nic więcej to nie dało
-Idź!Dlaczego musisz mnie tak męczyć!
Krzyczał będac corz bardziej zdenerowowanym
-Bo chcę pomóc Chanowi i wiem że ty też!
Stopa chłopaka bolała coraz bardziej,ale nie odpuści.Raz to zrobił i już nigdy więcej...
-Nie chcę!A ty nic o mnie nie wiesz!
-Wiem..wiem i to dużo...
-Nie wiesz...
Szepnął cicho chłopiec a Changbin od bólu w jego oczach poczuł jak serce pęka mu na pół,wiedząc że jest przyczyną tego wszystkiego
"To on nas pogodził,zawalczył o nas...żałuje że nie zrobiliśmy tego samego dla niego..."
Te przemyślenia sprawiły ,że poczuł się jeszcze gorzej i nawet nie wiedział co miał dalej mówić
-Idź już pomagać Chanowi czy gdziekolwiek indziej...
Młodszy chciał się teraz najchętniej zamknąć w pokoju i po prostu płakać,ale jeszcze i tak czekało go spotkanie w magazynie...
Beznadziejny dzień...
-Zostaw mnie w spokoju...
Jisung liczył ,że Changbin się już podda..
-Wrócił do rodziców!
Ale się przeliczył
-No i co?
Powiedział obojętnie,bo naprawdę nie wiedział co ma go to obchodzić.
"Niech ta rozmowa się już skończy,błagam..."
-No i co?Ji przecież wiesz jakie on tam piekło przeżywał
Słysząc te słowa do Jisunga wróciło pare wspomnień z liceum,gdzie to Changbin posyłał Chanowi smutne spojrzenia gdy tylko telefon w tamtych czasach przewodniczącego dzwonił,kiedy to szeptali coś między sobą lub patrzyli na siebie wymownie...on sam jednak nigdy nie był dopuszczony do sekretów tej dwójki i choć pytał zawsze było że to "nic takiego"...czuł się głupio,bo czy to nie były znaki?
Znaki wskazujące na to ,że...odejdą..
To było naprawdę frustrujące dla chłopaka,że nie wiedział..
-Wiem?
Powiedział lekko łamiącym się głosem ,który opanował aby po chwili w pełni otworzyć drzwi.
Ukazując Changbinowi jak bardzo jego słowa go wkurzyły
-Nic nie wiem!To ty wiedziałeś!Bo to tobie powiedział!Przedemną zawsze wszystko ukrywaliście!Nic mi nie mówiliście!Byłem głupi ,że wcześniej tego nie zauważyłem!Już wcześniej powiniem zauważyć ,że w liceum była tylko wasza dwójka,dla mnie miejsca tam nigdy nie było!
Na te słowa Changbin rozszerzył oczy,będąc w kompletnym szoku...bo dopiero teraz doszło do niego że faktycznie nigdy nie powiedzieli Jisungowi o sprawie rodzinej Chana i jego...ale robili to wtedy dla jego dobra
Opuścili go też z tego samego powodu
Tylko kim oni byli by decydować za Jisunga,co było dla niego dobre a co nie?
"Zawiedliśmy my go już dużo wcześniej..."
-Ji...
-Przestań tak do mnie mówić!Odejdź!Zniknij jak kilka lat temu i nie wracaj!
Mimo walki... z oczu Jisunga popłynęło pare łez
-Nienawidze was...
Skłamał,zamykając drzwi i tym razem nic go już przed tym nie zatrzymało,bo Changbin wiedział że ranny które mu zadali z Chanem są za głębokie..za wielkie...
-Przepraszam...
Powiedział i samemu pozwolił sobie uronić pare łez ,zanim to udał się w drogę powrotną do mieszkania,myśląc jak wiele w życiu błędów popełnił..myślał nad słowami Chana ,które okazywały się prawdziwe
"3Rachy już nie ma..."
I może nigdy nie powino być...
Oszczędziło by to nam wszystkim tego cierpienia...
********
CZYTASZ
Broken compass | Stray Kids
Fanfiction~Druga część "Hear Me"~ Jisung po 6 latach wraca do Seulu, aby tam dokończyć swój ostatni rok studiów... A chłopak modlił się tylko o jedno.Pragnął jedynie uniknąć spotkania z nimi , ale los miał co do tego inne plany... Co się działo w życiu bohate...
