No ... yes ... I don't know

410 26 56
                                        

Wybiła trzecia w nocy kiedy to po akademiku rozniósł się dźwięk skrzypiących drzwi,które jasno informowały o tym że ktoś wchodził do środka.

Tą osobą był nie kto inny jak sam Jisung,który to modlił się w duchu by dźwięk drzwi nie obudził jego wspólokatora,gdyż po tak ciężkim dniu nie miał ochoty na kolejne kazanie Seungmina,które w ostatnim czasie jak na jego gust zdażały się aż za często.Faktem było to ,że jego powroty były naprawdę późne co pewnie wzbudzały w szczeniaku zmartwienie jak i podejrzenia,ale kilku godzine monologi stawały się już dla chłopaka po prostu męczące.Zwłaszcza,że po kilku godzinach rozwożenia i rozpakowywania towarów już i tak padał z nóg.Chłopak westchnął zamykając drzwi,po czym popatrzył na swoje ręce które pokrywał biały proszek

-I po co to wszystko?

Zapytał się sam siebie idąc w stronę łazienki,a gdy już się w niej znalazł szybko zdjął z siebie przepocone ciuchy i wrzucił je do kosza na pranie.A gdy był już w samej bieliźnie odkręcił wodę zmywając z rąk pozostałości po robocie.

Mycie rąk nie zajęło mu długo ,to było dosłownie pare sekund

Jednak...

Mimo to nadal tam stał...

Stał przed umywalką intesywnie patrząc na lustro przed sobą,na swoje odbicie

A ciszę panującą w łazience przerywał tylko dźwięk wody która odbijała się od umywalki

W głowie Jisunga było jednak trochę głośniej,bo gdy tylko napotkał w lustrze swój pusty wzrok ,wiele myśli napłyneło mu do głowy

Jedna myśl była tu najbardziej kluczowa

Myśl a bardziej pytanie

"Dlaczego ja?"

Dlaczego to on musiał doświadczać tego wszystkiego,czemu to na niego Bóg zesłał tyle złego...

Jaki był powód dania na jednego człowieka tak wielu prób.Prób z którymi powoli coraz gorzej dawał sobie radę...

Chłopak chciał wiedzieć...

Chciał wiedzieć co skłonio kogoś na górze do tego by zamienić jego życie w taki rollercoster

"Przecież z początku było dobrze..."

Powtarzał sobie w myślach,wracając wspomnieniami do czasu sprzed choroby matki

Czasów beztroskich,przepełnionych śmiechem jego i mamy,momentów gdy miał normalne szczęśliwe życie...

Ta część jego życia nie trwał niestety długo

Bo już gdy miał 8 lat nastąpił pierwszy spadek

Choroba...

Nikomu nieznana,coś z czym żaden lekarz nie mógł sobie poradzić,starali się...chłopak czuł że tak

I choć z początku nawet wierzył w ich słowa...

Tak po kolejnych przeprowadzkach jego nadzieja malała coraz bardziej,a dzień w którym jego mama zapadła w śpiączke ,przypieczętował wszystko,w sercu wtedy 11 letniego Jisunga zapanowała pustka...

Nie było już miejsca na radość i uśmiechy..

Skończyło się udawanie że wszystko jest dobrze,koniec z staraniem się odbudowania normalnego życia

To był ten epizod w jego życiu ,gdy odrzucił od siebie wszystkich został kompletnie sam,bo tak myślał że będzie lepiej dla wszystkich...dla niego

Trwało to 5 lat...

Aż do dnia w którym poznał Changbina

Osoby która pozwoliła mu odzyskać nadzieję i radość

Broken compass | Stray KidsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz