Passed time

482 30 87
                                        

Jisung w pewnym momencie poczuł pulsujący ból głowy,przez który jego twarz od razy wykrzywiła się w grymasie a oczy zaczęły powoli się otwierać

-Niech szlag weźmie tego kierowce..

Powiedział sobie pod nosem i złapał się za bolącą głowe,kiedy jednak jego ręka dotknęła czoła zdziwił się nie zauważając żadnych kabelków podpiętych do jego dłoni,które raczej były normalką w sytuacji gdy trafi się do szpitala.Chłopak co prawda nie wiedział po chuj one,ale nadal powinny tu być,ale na jego ręku nawet nie było śladu by cokolwiek było wbijane.

Co dziwniejsze ból który czuł też coraz bardziej ustępował

-Co jest...i co ja robię na podłodzę?!

Krzyknął momentalnie podnosząc się na równe i w tym samym momencie zakrywając sobie usta dłonią,gdy zdał sobie sprawę że był raczej za głośno biorąc pod uwagę ,że znajdywał się w szpitalu.

A przynajmniej z logicznego punktu widzenia powinien się w nim znajdywać,jednak brak tych kabli i fakt że znajdywał się na podłodze trochę przeczyły tej teorii

-Dziwne t...Co do cholery?!

Poraz kolejny Jisung krzyknął tym razem jednak nie bardzo przejmował się tym że mógł być za głośno,bo teraz jedyne no co mógł zwrócić uwagę to łóżko szpitalne,na którym..leżał?

-Ale..przecież ja tu...dlaczego jestem tam?!

Nie dowierzając w całą sytuacje chłopak podszedł bliżej łóżka i próbował dotknąć "swojej" ręki,jednak gdy tylko miało dojść do zetknięcia się dłoni..jedna nagle przeszła przez drugą

-To nie dzieje się naprawdę...

Zaśmiał się niezręcznie pod nosem,po czym od raz z poważnym wyrazem twarzy spróbował to zrobić to jeszcze raz a potem jeszcze raz i jeszcze...

Jednak za każdym razem z tym samym rezultatem

-Dobra ostatni...

Jisung ponownie zbliżył dłoń i już miał dotknąć "swojej" ręki...

-Słonko przestań bawić się swoim ciałem

-Ja wiem co...

Chłopak już chciał się sprzeczać,ale zamarł zanim jeszcze zdążył dokończyć swoje zdanie,bo po pierwsze nie wiedział że ktoś po za nim jest na sali,a po drugie...znał ten głos..chodź nie słyszał go od tak dawna,to nie było mowy by był to ktoś inny...

"To przecież niemożliwe..."

-A jednak Sungie...

Jisung aż wzdrygnął się ,gdy ona przeczytała jego myśli.

Przez jeszcze pewną chwilę stał w bezruchu aż w końcu zebrał się na odwagę by w końcu stanąć twarzą w twarz z jego rozmówcą.

Wziął głęboki wdech po czym jeszcze z przymkniętymi oczami odwrócił się i aby po tym lekko uchylić powieki

Przed jego oczami zaczęła rysować się postać,która po pełnym otwarciu oczy ,była nie kim innym jak...

-Mama?

-Hej skarbie

Kobieta uśmiechnęła się do niego promiennie,a on nie mógł zrobić nic innego jak po prostu stać  i patrzeć na nią z niedowierzaniem

-Jak?

Wykrztusił dopiero po dłuższej chwili

-Dosyć długa historia skarbie

Broken compass | Stray KidsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz