Pierwsze zawody, jazda! Przed wczoraj miałam 39 °C stopni gorączki, ale negatywne testy więc uznałam że skocze dzisiaj. Choć tak mnie napierdziela głowa że mam takie myśli by sobie odpuścić. Wczoraj obudziłam się na pościeli która była całkowicie mokra, nie dowierzanie po prostu. Ale dzisiaj czuje się trochę lepiej, tylko głowa mnie boli. Więc wezmę udział w zawodach, mogę zdobyć mój pierwszy medal... Ale zimna głowa! Trening poszedł totalnie do dupy! Modlę się by seria konkursowa poszła mi o wiele lepiej... Skacze jako ostatnia więc miałam czas na przemyślenia i co poszło z tym skokiem nie tak. Gdy usiadłam na belce nie czułam nic, ani bólu głowy ani stresu który mi towarzyszył w trakcie schodzenia na belkę. "Będzie dobrze" powtarzałam sobie. Gdy trener machnął flagą odepchnęłam się i czekałam na idealny moment odbicia się, odbiłam się i wylądowałam na... Właśnie nie wiem gdzie, ale czuje że ten skok technicznie nie był dobry... Ściągnęłam na spokojnie narty i spojrzałam się na tablice... 104 metry! Noty po 18,5 i 18... Co się tutaj właśnie stało? Pierwsza seria dla mnie! Za mną Nika Kriznar, swoją drogą moja dobra znajoma i Sara Takanashi. Nie mogę uwierzyć że skoczyłam tak daleko... Ale jeszcze druga seria przede mną, w tym momencie walczę sama z sobą... Tak mnie głowa boli że jestem przekonana o tym że nie skoczę daleko.
- Wszystko w porządku? - Zapytała Nika Kriznar gdy druga seria była już w połowie.
- Tak - Odpowiedziałam choć tak naprawdę tak mnie bolała głowa że nie chciałam skakać, walczę sama z sobą.
- Skocz jak najdalej potrafisz - Powiedziała i przybiłyśmy sobie piątkę. Gdy już była moja kolej skakać, po prostu zapomniałam o bólu głowy. Usiadłam na belce i gdy dostałam znak, odepchnęłam się. Gdy się odepchnęłam w głowie pojawiło się tysiące myśli, które musiałam szybko odrzucić. Poczułam że wybicie z progu było idealne, i po kilku dosłownie sekundach wylądowałam. Nawet nie patrzyłam gdzie ta zieloną linia była, po prostu zahamowałam i zauważyłam jak Kinga Rajda i Nicolę Kondrela już stoją i czekają. Ściągnęłam narty i spojrzałam na tablice, dziewczyny już zaczęły się cieszyć. Mnie bolała głowa na tyle że ciężko było mi przeczytać co stoi na ekranie. Ale jedno widziałam jasno... Wygrałam! Złoto olimpijskie jest moje! Po prostu upadłam i zaczęłam płakać, płakać z szczęścia oczywiście.
- Zrobiłaś to! - Krzyknęła Kinga i objęła mnie, później pomogła mi wstać. 10 punktów dzieliło drugą zawodniczkę ode mnie, jest to lekka deklasacja. Nie potrafię w to uwierzyć.
- Gratuluje - Powiedziała Nika i mnie objęła, to ona zajęła drugie miejsce.
- Dziękuje - Powiedziałam z uśmiechem i nie dowierzałam. Szybko przebrałam buty, ubrałam na siebie ciepłe ubranie i poszłam odebrać kwiaty. I odśpiewać tym oczywiście!
- Gratuluje - Powiedziała pani która dawała misie i zbiliśmy żółwika.
- Time for the Polish athem - Na całym stadionie rozległ się głos hymnu, zaczęłam dumnie go śpiewać. Poleciało kilka łez, nie potrafiłam uwierzyć. Potem poszłam prostu na wywiady.
- Witamy naszą mistrzynie olimpijską - Powiedział dziennikarz TVP Sport z uśmiechem.
- Witam - Uśmiechnęłam się i trzymałam w rękach tego misia, taki fajni był, w drugiej narty.
- Pierwszy medal w skokach kobiecych dla Polski, jeszcze złoty. Jakie to uczucie? - Zapytał bardzo zafascynowany.
- To jest po prostu fantastyczne uczucie... Naprawdę nie dowierzam... - Odpowiedziałam z uśmiechem.
- Po twoim skoku po prostu zaczęłaś płakać, to złoto ma dla ciebie duże znaczenie - Stwierdził dziennikarz.
- Oczywiście że tak. Ja w przeciągu półtora sezonu zdobyłam wszystko co mogłam zdobyć, wracam po ciąży, przez ostatnie trzy dni męczył mnie ból głowy i gorączka... Tak naprawdę w tym skoku, walczyłam z samą sobą... To złoto znaczy dla mnie wiele - Odpowiedziałam dalej niedowierzając w to co się stało.
- Chcesz coś powiedzieć fanom przed telewizorami? - Zapytał.
- Dziękuje wam wszystkim za wsparcie! Jest ono dla mnie bardzo ważne, doceniam je i po prostu wam dziękuje! Mam nadzieje że tym medalem wam się odpłaciłam. Dziękuje wszystkim przed telewizorami, mojej rodzinie, znajomym - Podziękowałam z uśmiechem - Nati! You are #Nat alone! - Powiedziałam z przesłaniem do Natalii Maliszewskiej która źle znosi ten pobyt w Chinach, wsadzają do izolacji, wyciągają i znowu wsadzają... Totalnie ją wspieram i jeśli zdobędę jeszcze medal, będzie to dla niej.
CZYTASZ
Lot | Halvor Granerud
FanfictionOna - Największy Polski talent w skokach. Spokojna i stara się trzymać się daleko od mediów. On - Norweg, kiedy skacze osiąga wspaniałe wyniki. Co się stanie gdy dwóch skoczków się spotka? Czy może ich coś łączyć, nawet jeśli są jak woda i ogień?
