-4-

713 18 2
                                        

Uśmiechnęłam się i poszłam do Kamili i Kingi. Siadłyśmy razem na trybunach, oglądałyśmy skoki. Ja nie potrafiła się skupić. Ten Norweg jakoś tak na mnie działał, nie potrafiłam myśleć o niczym innym gdy był obok. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Jak taka osoba może tak na mnie działać? Kamila chyba zauważyła że coś ze mną nie tak, kiedy Kinga na chwile odeszła Kamila spojrzał się na mnie podejrzanie.
- Mów co jest - Powiedziała z uśmiechem.
- O co ci chodzi? - Zaśmiałam się.
- Nie udawaj głupiej, dobrze wiesz o co mi chodzi - Powiedziała z uśmiechem.
- Powiedz trochę konkretniej - Powiedziałam i wzięłam łyka cieplej herbaty.
- Nie udawaj! Pan Granerud - Powiedziała.
- Przystojny, utalentowany. I co? - Powiedziałam i kącik ust się podniósł na myśl o nim.
- Zbyt dobrze cię znam - Zaśmiała się.
- O czym ty mówisz? - Zaśmiałam się i wróciła Kinga,
- Co tak na wesoło? - Zapytała i przyniosła z sobą herbatę.
- Nic takiego - Powiedziałam i skupiłam się na konkursie. Tata skończył na drugim miejscu, przegrał z Niemcem, Karl Geiger.
Po nowym roku był kolejny konkurs, nie imprezowałam nigdy w sylwestra. Nie miałam czasu, a na dodatek mam i tak później urodziny. Więc mi to było bez różnicy, tym bardziej ze prawie zawsze siedziałam sama z mamą. Ale nie mówię że to był zły czas, choć teraz muszę skupić się na skoku. W kwalifikacjach byłam trzecia, rywalizuje w parze z Francuską Lucile Morat. W kwalifikacjach w ogóle mi nie wyszło, na całe szczęście zdobyłam to trzecie miejsce. Siedzę i jem śniadanie, nie powiem. Nie potrafię się nie stresować, pewnie przyjdzie mi to z czasem. Siedziałam sama, lubiałam się skupić przed skokiem. Lecz tym razem ktoś się do mnie dołączył.
- Dzień dobry - Powiedział Norweg i usiadł obok z talerzem.
- Dzień dobry - Uśmiechnęłam się i wzięłam łyka wody.
- Jak tam? - Zapytał.
- Lekki stres, ale jakoś żyje - Zaśmiałam się, staram się tak odciąć się od tego stresu.
- Nie stresuj się - Powiedział i złapał mnie za rękę która była na stole. Zatkało mnie, jakby sparaliżowało, nie potrafiłam przesunąć tej ręki.
- To nic takiego - Powiedziałam lekko podnosząc kącik ust.
- Ze mną zawsze możesz o tym porozmawiać - Powiedział i przybliżył swoją twarz do mojej. Znowu to samo?
- Interesujące - Powiedziałam a ten przybliżył się jeszcze bardziej.
- Maria?! - Krzyknął ktoś. Ktoś mnie szukał, Halvor lekko niezadowolony odsunął się ode mnie i zaczął jeść.
- Kinga? - Zapytałam i spojrzałam na dziewczynę.
- Mam coś ważnego do powiedzenia - Powiedziała i pociągła mnie za sobą, spojrzałam się na Halvora z wzrokiem który jasno oznaczał przepraszam. Ten tylko się zaśmiał.
- Co się stało? - Zapytałam.
- Pamiętasz jak ci mówiłam... - Zaczęła mówić a ja jej przerwałam, wiedziałam o czym mówi.
- Domen Prevc cię zaprosił - Dokończyłam za nią. Uśmiechnęła się, to znaczyło tak. Ta miłość. Szkoda że takie nieszczęście czasami sprowadza...

Skocznia Ga-Pa jest chyba jedną z skoczni które nie są moimi faworytami, tutaj w tym turnieju. Wole Bischofshofen. Cieszę się że tam się kończy ten konkurs. Pierwszą serie skończyłam na marnym, choć nie mogę tak mówić, lecz na 6 miejscu. Czas skoczyć daleko. Poszybowałam, tak daleko jak potrafiłam. 140 metrów, cieszyłam się jak głupia. Najdłuższy skok w tym konkursie jak narazie, może i nie da mi wygranej. Ale i tak jest satysfakcja. Choć może i nie? Czwórka po mnie skoczyła o wiele bliżej, blisko 130 metra. Została tylko królowa skoków, Norweżka. Maren Lundby. Wyładowała, 135 metrów. Wygrałam! Drugi konkurs pod rząd. Zaczęłam płakać, to były łzy szczęścia. Nie potrafiłam ukryć szczęścia, lecz podeszłam do mojej idolki.
- Gratuluje, następnym razem napewno będzie lepiej - Powiedziałam i poddałyśmy sobie ręce.
- To ja tobie gratuluje - Powiedziała i mnie objęła. Wow...

Lot | Halvor GranerudOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz