Rozdział 19

226 12 1
                                        

Grupa Kapitana ustawiła się w odpowiednich miejscach. Ana stała obok Steve'a. Oboje zaczęli biec przez lądowisko. Nagle w helikopter uderzył pocisk, który przepalił obwody. Po chwili wylądowali przed nimi Rhodey i Stark.
- Na lotnisku to zawsze się spotka kogoś znajomego, ty też tak masz? - spytał Tony. Zbroja zdjęła hełm.
- Mam i to jak - odparł Rhodey.
- Posłuchaj Tony, ten lekarz z ONZ. To jego robota - wyjaśnił Steve. Nagle obok czwórki bohaterów pojawił się król Wakandy. Hidden Hawk na moment stanęło serce. Bała się tego spotkania.
- Kapitanie - przywitał się z blondynem.
- Wasza wysokość - odpowiedział Rogers, a następnie skinął głową.
- Co ty tu robisz żołnierzu? - spytał T'Challa w języku wakandyjskim. Shuri, jego siostra, nauczyła łuczniczkę ich języka.
- Waszą wysokość. Wiesz dobrze, czym jest program. Mój przyjaciel działał pod wpływem jego. Nie on wysadził ONZ, był ze mną - odpowiedziała brunetka, używając wakandyjskiego.
- Ross dał mi półtorej doby, żeby cię złapać. Jakąś dobę temu. Poddaj się po starej znajomość - rzekł Iron Man.
- Pomyliły ci się cele - rzucił Rogers.
- To tobie coś się pomyliło. Twój kumpel pozabijał wczoraj niewinnych ludzi - wyjaśnił miliarder.
- Takich super - żołnierzy jest niestety więcej. Nie wolno dopuścić by lekarz do nich dotarł. Nie mogę... - zaczął Ameryka.
- Steve - za plecami Any pojawiła się Natasha. Jeszcze lepiej. - Wiesz dobrze, do czego to doprowadzi. Naprawdę nie chcesz pokojowego rozwiązania?
- Starczy tego. Jak tam sobie chcesz - powiedział Tony po chwili ciszy. - Siusiumajtek!
Nagle jakaś sieć zabrała tarczę Kapitana, a jego ręce skleiła. Na helikopterze wylądował Spider-Man. Ana kojarzyła go, ponieważ w necie było dużo informacji o bohaterach, wśród nich również o człowieku-pająku.
- Ładnie młody - pochwalił Tony.
- Dzięki. Tylko lądowanie było trochę nie teges, ale to przez ten skafander. Ale i tak... - widocznie chłopak był rozgadany.
- Pogadamy później - przerwał mu Stark. 
- Kapitanie. Jestem Spider-Man. Jestem fanem... Cześć wszytkim - zaczął ponownie chłopak. 
- Kiedy indziej. Dobrze było - Tony ponownie wszedł mu w słowo.
- Nie próżnowałeś - rzucił Steve. 
- A ty chyba przestałeś myśleć - odpowiedział Iron-Man.
- Kto to mówi - sarkneła Ana. 
- Wciągnąłeś w to Clinta, który wyciągnął Wandę, z bezpiecznej kryjówki, chociaż tego nie chciała. Ja się tu staram...! Staram się zapobiec rozpadowi Avengersów - wyjaśnił Stark. 
- Dzieli nas twój podpis - powiedział Kapitan. 
- Dobra, koniec. Oddasz teraz Barnesa i natychmiast się poddasz, słyszysz? Póki gramy razem. Bo za chwilę będzie tu tabun komandosów a oni nie będą tacy mili - zarządał Tony. 
- Znalazłem - Ana usłyszała przez słuchawkę głos Sama. - Quinjet jest w hangarze piątym, pas północny. 
Steve uniósł ręcę do góry, a strzała, wypuszczona przez Hawkeye, przecięła sieci. 
- Dawaj Lang.
Scott powiększył się i wytrącił Spier-Manowi tarczę. 
- Chwila nie kumam co się dzieje - powiedział Rhodey.
- Pańska tarcza, Kapitanie - Ant Man oddał przedmiot właścicielowi. 
- No ładnie. Dwie osoby na parkingu, jedna z nich to Maximoff, ja się nią zajmę. Rhodey, łap Steve'a - rzekł Stark. 
- Widzę dwóch w terminalu, Wilson i Barnes - powiedział War Machine. 
- Barnes jest mój - T'Challa rzucił się do wskazanego miejsca. Ana pobiegła za nim. Zaczęła się walka bohaterów. Hidden Hawk złapała króla Wakandy wpół, lecz ten zwinnie przerzucił ją przez siebie. 
- Nie walcz ze mną Ana - poprosił.
- On jest taki jak ja - odparła kobieta. 
T'Challa wykonał kopnięcia z półobrotu, lecz ramię z vibranium zamortyzowało uderzenia. Kobieta uskoczyła przed ponownym kopnięciem wymierzonym w twarz i sama zaatakowała. Wyprowadzała ciosy, które napotykały ramiona Czarnej Pantery. Kątem oka widziała jak Clint i Wanda walczą z Tonym, a Steve z Rhodey'm. Po kilku minutach walki Hidden Hawk udało się powalić władcę. Nagle zobaczyła powiększający się wóz, który eksplodował. 
- Scott.... - mruknęła. Zaczęła biec w kierunku Wandy, która dołączyła do Kapitana. 
- Jest nasz transport - powiedział jej ojciec, biegnąc obok.  
- Za mną - krzyknął Steve. Siódemka bohaterów biegła w kierunku hangaru. Nagle w ziemię uderzył laser Visiona. Gdyby nie James, który w porę odsunął kobietę, mogłaby pożegnać się z metalową ręką.
- Kapitanie Rogers. Wiem, wierzy pan, że postępuje słusznie. Ale musi się pan poddać dla dobra ogółu.
Obok Visiona wylądowali Stark z Nat, War Machine z królem Wakandy i Spider-Man. 
- Co proponujesz Steve? - zapytał Falcon. 
- Walczymy. 

Żyję 😁
Wybaczcie za taką przerwę. Miałam trochę na głowie. Postaram się aby kolejny rozdział wpadł na początku lipca, lub jeszcze w czerwcu, zobaczę.

Hidden hawkOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz