Rozdział 28

42 0 0
                                        

Ceremonia dobiegła końca. Bohaterowie rozchodzili się powoli, zostawiając nad jeziorem ciszę i białe płatki unoszące się na wodzie. Ana została jeszcze chwilę, patrząc w dal. Ojciec podszedł do niej cicho, jakby nie chciał zakłócić jej myśli.

— Piękna uroczystość — powiedział Clint, zatrzymując się obok.

Ana skinęła głową, ale jej oczy były gdzieś dalej, jakby szukały kogoś, kto nigdy już nie nadejdzie.

— Tato... — odezwała się w końcu cicho. — Dlaczego oni? Najpierw Tony, a wcześniej... mama.

Clint westchnął głęboko i przez chwilę milczał. Każdy oddech był ciężki, jakby powietrze wciągało ze sobą część jego duszy. W jego oczach pojawił się cień nie tylko smutku, ale i pustki, której nic nie mogło wypełnić. Myśli wracały do chwil spędzonych z Natashą — jej uśmiech w porannej ciszy, sarkastyczne uwagi przy kawie, sposób, w jaki potrafiła znaleźć śmiech nawet w najtrudniejszych momentach.

— Bo... czasem właśnie tak wygląda bohaterstwo. Robisz ten ostatni krok, wiedząc, że nikt inny go za ciebie nie zrobi.

Ana odwróciła się gwałtownie, a w jej oczach błyszczały łzy. 

— Ale ona była moją mamą. Była twoją żoną. Powinna być tu, z nami.

Clint przełknął ślinę, próbując utrzymać głos w ryzach. 

— Wiem, córeczko. Każdego dnia będzie mi jej brakować. — Spojrzał w ziemię, a potem na nią. — Ale pamiętaj, ona wybrała. Walczyła, żebyśmy mogli żyć. Żebyś ty mogła żyć.

— To nie fair... — wyszeptała, opuszczając głowę.

Clint objął ją ramieniem i przyciągnął mocno do siebie. 

— Nie, to nigdy nie będzie fair. — Zamilkł na chwilę, a potem dodał, cicho. — Wiesz, co się działo na Vormir?

Ana spojrzała na niego pytająco, a on kontynuował:

— Tam... żeby zdobyć Kamień Duszy, ktoś musiał ją poświęcić. Dusza za duszę. To była decyzja, która kosztowała życie. Natasha wiedziała, co robi, i wybrała, żeby ratować nas wszystkich... żebyś ty mogła żyć.

Dziewczyna wstrzymała oddech. Vormir. Miejsce, gdzie ich mama oddała wszystko. Przez chwilę wydawało się, że powietrze staje w miejscu. Ana poczuła ucisk w klatce piersiowej, ciężar nie do uniesienia.

— Chciałabym, żeby... — wyszeptała, nie mogąc dokończyć. Słowa ugrzęzły w gardle. — Chciałabym, żeby była tu jeszcze przez chwilę. Choćby przez minutę.

Clint przyciągnął ją mocniej, czując jej drżenie. 

— Wiem, córeczko... Wiem. — Jego głos był szorstki od łez i niewypowiedzianego bólu. — Ale pamiętaj, że w tym momencie jesteś jej żywym wspomnieniem. Każdy twój oddech, każda decyzja, każdy czyn... to część niej. Ona żyje w tobie.

Ana opuściła głowę na jego ramię, łzy spływały jej po policzkach.

— Boję się... Tato, boję się, że świat bez niej, bez Tony'ego... nie będzie taki sam.

— Świat bez nich będzie inny — przyznał Clint cicho. — Ale nie jest pusty. Masz mnie. Masz Bucky'ego. Masz tych, którzy nadal walczą, którzy wciąż kochają. I wiesz co? Oni chcieliby, żebyś ty też szła dalej. Nie pozwól, by ich poświęcenie poszło na marne.

Ana uniosła wzrok, patrząc na spokojną taflę jeziora. W jej oczach pojawił się cień zrozumienia. Choć ból nadal pulsował w jej sercu, poczuła, że nie jest w nim sama. Czuła ciepło ojca, obecność Bucky'ego obok i świadomość, że mimo straty, nadal ma rodzinę i sojuszników, którzy przetrwali.

— Obiecaj mi, że nigdy ich nie zapomnimy — szepnęła.

— Nigdy — odpowiedział Clint bez wahania. — Będziemy o nich mówić, wspominać ich, świętować ich życie. Będą z nami zawsze, w każdej decyzji, w każdym oddechu.

Ana wtuliła się w niego mocniej, pozwalając, by łzy spływały swobodnie. Po chwili podniosła głowę, spojrzała w dal na jezioro, a w jej oczach zaiskrzyła determinacja. Zrozumiała, że choć straciła tych, których kochała, ma siłę, by iść dalej. I że ta siła jest właśnie tym, co im pozostawiła.

Stali tak długo, aż cisza nad jeziorem przybrała postać spokoju, a świat wokół nich zdawał się powoli układać na nowo. W tym milczeniu Ana odnalazła coś, czego nie mogła poczuć w chaosie bitwy — poczucie, że wciąż może być bohaterką własnej historii.


I jesteśmy na końcu EndGame... I na końcu książki. Dziękuję wszystkim za to, że śledziliście losy Hidden Hawk.

Hidden hawkOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz