Rozdział 24

105 2 0
                                        

Bucky i Ana zostali przetransportowani poduszkowcem do stolicy Wakandy. 
- Przygotujcie się do walki. Nie wiem dokładnie, z czym się mierzymy, ale Steve powiedział mi, że są to pozaziemskie istoty i technologia - poinformował nas T'Challa. 
- Czekaj... Jak to Steve? Kontaktowałeś się z nim? - spytała kobieta zdziwiona. 
- Myślisz, skąd o tym wiem? - odparł władca, wysiadając.

Strażniczki zaprowadziły Białego Wilka oraz Sokoła do zbrojowni. James wziął broń, która należała do Natashy, a dziewczyna zaopatrzyła się w łuk, dużą ilość strzał oraz karabin. Gdy oboje byli gotowi, wyszli z pomieszczenia. Dwójkę super żołnierzy zdziwił fakt, że na lotnisku stał Quinjet. Ana widziała jak Steve, Nat, Sam, Wanda, Vision, Rhodey oraz Bruce rozmawiają z T'Challą.

- Dostaniecie Gwardię Królewską, Plemię Strażników, Dora Milaje i ... 

- Całkiem nieźle trzymającego się do kupy stulatka - James podszedł do Steve'a i przytulili się. Łuczniczka uśmiechnęła się do mamy i wpadła w jej objęcia. 

- Hej mamo - Nat objęła mocno dziewczynę. 

- Jak leci Buck? - zapytał Kapitan. 

- Całkiem nieźle, jak na koniec świata. 

Steve, Wanda, Bruce, Nat i Vision wraz z królem polecieli poduszkowcem do laboratorium. W międzyczasie Sam wyjaśniał dziewczynie i mężczyźnie sytuację, dlaczego tu są, z kim mają walczyć i o zniknięciu Tony'ego. 

- Porobiło się... - westchnęła Hidden Hawk i oparła się o ramię Bucky'ego.  Nagle coś walnęło w niewidzialną zaporę, którą otoczone było całe miasto. Coś, co zdecydowanie nie pochodziło z Ziemi. 

- Rany, kocham to miasto - powiedział James do Sama. 

- Lecą następne, uderzą poza kopułą - zauważył Rhodey. Żołnierze zaczęli wskakiwać do poduszkowców. Barnes I Barton również. Po chwili dołączyła reszta super bohaterów.

- Shuri operuje Visiona? - spytała Ana, a mama skinęła głową. Nat podała jej i Jamesowi słuchawki, które założyli.

- Jak tam sytuacja Bruce? - zadała pytanie Wdowa. 

- Ekstra, powoli zaczynam go ogarniać. 

Obok poduszkowców przeleciała jedna ze zbroi Starka. Duża, prawie rozmiarów Hulka. Ana uniosła sceptycznie brew, kiedy doktor zarył w ziemię. Wakandyjczycy ustawili się w kolumny. W'Kabi był już na miejscu. T'Challa podszedł do niego. 

- Dziękuję, że stawiłeś się na wezwanie - mężczyźni uścisnęli sobie dłonie. 

- Zawsze, bracie.

Steve, Nat, Ana, Bucky i T'Challa ustawili się przed żołnierzami. Kiedy zauważyli, że do bariery zbliżają się dwie istoty - z opowieści Sama wynikało, że Avengers już z nimi walczyli - Kapitan, Wdowa i Czarna Pantera ruszyli w ich stronę. Nastąpiła krótka wymiana zdań, która chyba nie zakończyła się pokojem. 

- Poddają się? - spytał Bucky, kiedy trójka osób wróciła. Ana spojrzała na niego sceptycznie. 

- Nie do końca - odparł Steve. Nagle od strony lasu zaczęły biec w naszym kierunku dziwne, sześcionogie stworzenia. Król odszedł do wojska i wydał kilka razy okrzyk wojenny, który został powielony przez jego poddanych. Dziwne stworzenia naparły na barierę, lecz ginęły. Nie zaprzestały jednak swych działań. 

- Giną, aby zrobić przejście - stwierdziła ze strachem Okoye. Kiedy kilka istot przedarło się na drugą stronę, Wakandyjczycy zaczęli strzelać. Ana z Barnes'em również przeładowali broń i strzelali w stronę wrogów. Rhodey i Sam zabezpieczali sytuację z góry. Nagle Ana zauważyła, że psopodobne stworzenia biegną wzdłuż bariery. 

- Kapitanie, jeśli te stwory dostaną się na tyły, droga do Visiona będzie otwarta - powiedział przez słuchawkę Bruce. 

- Więc musimy je ściągnąć na siebie - odparł spokojnie Steve. 

- Dobry pomysł na śmierć - stwierdziła Ana sarkastycznie.

- Na mój sygnał, otwórzcie sektor 127 - powiedział T'Challa do kogoś po drugiej stronie słuchawki. - Na mój sygnał. 

- To będzie koniec Wakandy - rzekł W'Kabi. 

- Więc niech to będzie najwspanialszy koniec w historii - odpowiedziała hardo Okoye. 

Steve rozszerzył tarczę, którą dostał o króla, a ten nałożył na głowę maskę. 

- Wakanda w moim sercu! 

Okrzyk rozniósł się, niesiony głosem setek wojowników. Wszyscy zaczęli biec w stronę bariery, aż w pewnym momencie została ona otwarta. Tysiące potworów wdarło się do środka. Zaczęła się bitwa. Wszędzie były pozaziemskie istoty, a w miejsce jednej zabitej pojawiało się kilka kolejnych. Ana kilka razy unikła rozszarpania tylko dzięki temu, że każdy każdego chronił. Trzymała się blisko Jamesa i ubezpieczała jego plecy. Nagle słup światła wbił się w ziemię, a z niego wyleciał topór, który zabił kilka istot. Kiedy jasność zniknęła, dziewczyna zobaczyła Thora. Nie był sam, jego towarzyszami byli... szop i żywe drzewo? Kobieta odsunęła swoje zdziwienie na bok. Thor z przyjaciółmi dołączył do bitwy, która rozgorzała na nowo. W pewnym momencie obok Any i Bucky'ego pojawił się szop. Barnes widząc, że obcych zaczęło przybywać, wziął stworzenie za ubranie i zaczął się z nim okręcać i strzelać. Sokół schyliła się, aby nie oberwać pociskiem.

- Ile za tę giwerę? - spytał szop, kiedy Zimowy Żołnierz go odstawił. 

- Nie jest na sprzedaż. 

- A ile za tę łapę?

Bucky po prostu odszedł, a Ana uśmiechnęła się, słysząc tę wymianę zdań. 

- Będę miał to ramię... 

Hidden Hawk podeszła do szopa.

- Hej, dzięki za pomoc - powiedziała, strzelając we wrogów, których wcale nie ubywało. 

- Drobiazg, Rocket jestem - odparło zwierzę. 

- Ana, a tamten to Bucky - wskazała głową na bruneta i wróciła do walki. 

----------- 

Przeraźliwie jasne światło poraziło ją, kiedy Thanos pstryknął palcami. Zaczęło jej szumieć w głowie. Gdy wróciła do rzeczywistości, fioletowego kosmity nie było. 

- Gdzie on jest? - spytał Steve. 

- Ana...

Dziewczyna spojrzała na mówiącego do niej Jamesa. Widziała, jak w sekundę rozpadł się w pył. 

- James...

Nie była w stanie krzyknąć, nawet nic powiedzieć. Tylko jej usta się poruszały, nie wydała żadnego dźwięku. Nagle zrobiło jej się zimno. Spojrzała na swoją dłoń. Tym razem to ona się rozpadała. Nie, nie mogła. Nat i Clint nie mogli jej ponownie stracić. Nie chciała przysparzać im ponownie takiego bólu. 

 - Mamo...

A więc to tak ma wyglądać jej śmierć?





Wiem, nie było mnie dawno (ponad rok). Przepraszam, ale klasa maturalna w technikum trochę jest wymagająca. Doszliśmy do końca Infinity War. Kolejny rozdział, może dwa to będzie Endgame. A potem... zobaczymy. 

Hidden hawkOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz