Ana od rana była na nogach. Avengers dolecieli do bazy Hydry i robili tam rozróbę. Słuchała odgłosów walki i rozmów Avengers.
- Dupa - usłyszała głos Starka. Pewnie w coś przywalił, sądząc po wcześniejszym odgłosie uderzania metalu o coś.
- Kultury trochę - upomniał go Steve, jadąc na motorze - J.A.R.V.I.S. jak to wygląda z góry? - spytał sztuczną inteligencję.
- Główny budynek jest chroniony przez rodzaj pola siłowego. W żadnej bazie Hydry nie zetknąłem się z taką pozaziemską technologią - odpowiedział J.A.R.V.I.S.
- Berło Loki'ego gdzie tu jest. Inaczej Strucker nie zebrałby takich sił - Thor walczył i przywołał młot - nadchodzi czas - dodał tajemniczo.
- Nadchodzi, nadchodzi i coś nadejść nie może - powiedziała mama, powalając żołnierzy.
- Tak. Chyba się kapnęli, że tu jesteśmy - odpowiedział tata.
- Chwila moment. Może dlatego, że jednoczenie toczymy wojnę... o kulturę - Stark rozwali wrogów.
- Dobra już - po tych słowach Ameryka rzucił motor na terenówkę Hydry - no może przesadziłem - dodał.
- Ser, miasto jest pod ostrzałem - rzekł J.A.R.V.I.S.
- Strucker nie będzie się przecież martwił o jakichś cywilów. Wyślij żelazny legion - odpowiedział Stark.
Hawkeye chciał rozwalić jeden z bunkrów, lecz ktoś mu przeszkodził. Gdy chciał oddać drugi strzał, został powalony.
- Kto to jest? - szepnęła młoda Barton, przyglądając się kamerom. Tata napiął łuk, aby strzelić do chłopaka, ale go opuścił.
- Hawkeye uważaj!! - krzyknęła dziewczyna, ale było za późno. Jeden z pocisków ugodził go w bok. - Cholera - dodała zła.
- Clint - powiedziała Nat, podbiegając do męża.
- Język! Kręci się tu ktoś super - rzekł Kapitan, który przed chwilą, został prawi powalony.
- Clint dostał - powiedziała Nat. Podbiegła do ojca - denerwuje mnie ten bunkier - powiedziała, patrząc na strzelające działo. Hulk pobiegł do przedmiotu i go rozwalił - dziękuję - dodała, przykładając do rany chusteczkę i sprawdzając puls.
- Stark musimy w końcu tam wejść - powiedziała Kap.
- Witam się z gąską - rzekł Iron Man, powalając ludzi Hydry - J.A.R.V.I.S. czy to jest gąska? Masz źródło mocy tej tarczy? - spytał.
- Wykryłem jej słaby punkt pod północną basztą - odpowiedział.
- Dobra, szturchnę ją czymś - przeleciał przez samochód, a potem oddał kilka strzałów we wskazane miejsce. Pole siłowe padło - zwiedzamy zamek proszę wycieczki - dodał.
- Co to za super? - spytał Thor Rogersa.
- Nieźle śmiga. Pierwszy raz widziałem coś takiego. A właściwie to nie widziałem - odpowiedział.
- Clint mocno oberwał. Trzeba go ewakuować - rzekła moja mama.
- Wsadzę Bartona do samolotu. I tak musimy kończyć. Ty i Stark znajdźcie berło - powiedział Odison.
- Nie ma sprawy - odpowiedział.
Do dwójki Avengers'ów zaczęła się zbliżać armia i czołgi.
- O kontratakują - spostrzegł Thor, podnosząc Mjølner.
- Wiesz, młodzi są - odpowiedział Steven, zakrywając się tarczą. Bóg piorunów uderzył w nią. Siła piorunu odrzuciła żołnierzy, a czołg rozwaliła.
- Znajdź to berło - powiedział Odison, odlatując.
- I do stu piorunów szanuj mowę ojczystą - dodał Stark.
- Długo mi tego nie wybaczą - podsumował Steve.
Tony wleciał przez okno do siedziby. Ludzie zaczęli w niego strzelać.
- Agresja. Proponuję otwartą dyskusje - również wystrzelił kilka pocisków, które unieszkodliwiły lub zabiły strzelców - kto zaczyna? - spytał, lecz usłyszał jedynie jęki rannych.
Unieszkodliwił informatyka i wyszedł ze zbroi.
- Stój na straży - podszedł do komputera - okej J.A.R.V.I.S sam wiesz. Bierz wszystko. Wyślij też kopie pannie Even - zaczął wpisywać coś na urządzeniu.
- U mnie ogarnięte - powiedziała mama.
- Znajdź Bannera. Czas na kołysankę - odpowiedział Kapitan.
W tym czasie Stark skończył kopiować informacje i odłączył pendrive od komputera.
- Były tu nie tylko pliki - zaczął rozglądać się po pomieszczeniu - ej J.A.R.V.I.S. a weź zrób tu skan raz raz - dodał.
- Ściana po lewej. Wykryłem stalowe zbrojenie i przepływ powietrza - odpowiedziała inteligencja, po wykonaniu zadania.
- Plis, plis ukryte drzwi, ukryte drzwi, plis, plis - pchnął ścianę - i są - dodał wchodząc. Zaczął schodzić.
Nat podeszła do Hulk'a, który wszystko rozwalał.
- Hej maleńki - powiedziała spokojnie, a Bruce się do niej odwrócił - słonko już zachodzi - mówiła spokojnie, wyciągając do niego dłoń. Bruce powtarzał jej każdy ruch, a po chwili zaczął się zmieniać w człowieka.
Rogers, eliminując strażnika, stanął twarzą w twarz ze Struckerem.
- Baron Strucker. Szef oprychów Hydry - powiedział Kapitan.
- Aktualnie to raczej oprychów T.A.R.C.Z.Y - odrzekł Strucker.
- Aktualnie jesteś bez pracy. Gdzie to całe berło? - spytał Rogers.
- Spokojnie. Dostaniesz wszytko, czego chcesz. Przegrałem, ale przekaż, że poszedłem na współpracę - odpowiedział były szef Hydry.
- Oddasz też dane z eksperymentów na ludziach. Ilu masz więźniów? - spytał Ameryka. Po zadaniu tego pytania pojawiła się Wanda, która odrzuciła Steve'a. Rogers podnosił się, a dziewczyna uciekła.
- Druga superistota. Kobieta. Uważajcie na nią - zwrócił się do Avengers.
- Pokonałeś mnie nie ich - rzekł Baron, a sekundę później leżał na ziemi.
- Słuchajcie mam Strucker'a - powiedziała przez słuchawkę.
- Ta, ja też złapałem grubą rybę - rzekł Tony, patrząc w górę. Znajdował się tam Chitauri Leviathan. Gdy Stark rozglądał się po pomieszczeniu natknął się na roboty Chitauri.
- Thor. Mam coś, co cię ucieszy - powiedział, patrząc na berło.
- To zabieraj je i wracaj - powiedziała dziewczyna - Stark, masz berło? Stark - dodała zestresowana.
- Mam, mam - odpowiedział Tony. Po kilku minutach wszyscy byli w Quinjet'cie.
CZYTASZ
Hidden hawk
FanfictionCo się stanie gdy Avengers odkryją córkę Czarnej Wdowy i Hawkeye'a? Jaka będzie jej rola?
