Rozdział 20

191 10 6
                                        

Zaczęła się walka. Hidden Hawk obrała sobie za cel króla Wakandy. Chciała z nim porozmawiać. 
- To nie on T'Challa, nie on zabił twojego ojca
- To dlaczego uciekał? - zapytał król. Nagle ciało łuczniczki przeszył prąd. Upadła ona pod wpływem napięcia. Wakandyjczyk poszedł walczyć z Clintem. W tym czasie Ana odwróciła się w stronę nowego przeciwnika, którym okazała się Czarna Wdowa, jej matka. 
- Nie chcę z tobą walczyć kochanie, poddaj się i podpisz to - powiedziała rudowłosa. 
- Podziękuję mamo. Nie zamierzam się poddać, a jeśli to zrobię, to mnie zamkną. A na to się nie piszę - odparła kobieta, podchodząc do matki. 
- No cóż, próbowałam.
Nat wyprowadziła cios, ale młodsza kobieta złapała jej rękę i wykręciła. Romanoff podstawiła nogę Hidden Hawk, przez co ta zaliczyła spotkanie z betonem lotniska. Nagle jej mama puściła ją. Ana zobaczyła czerwoną moc, która znalazła się wokół Natashy. Scarlett Witch odrzuciła Wdowę na kilka metrów. 
- Dzięki Wanda - powiedziała Ukryty Sokół. Wypluła ziemię, którą zjadła przed chwilą. - Piachu do smacznych potraw na pewno nie zaliczę. 
Kobieta wstała i pobiegła w stronę Steva i Bucky'ego. 
- ... czas. Facet już jest pewnie na Syberii. 
- Trzeba oczyścić niebo. Załatwię to, wskakuj do Quinjeta - zarządził Rogers. 
- Nie - Ana usłyszała przez słuchawkę głos Sama. - Idźcie obaj. Reszta i tak się stąd nie wyrwie. 
- Obawiam się, że Sam ma rację. Jeśli mamy wygrać, kilkoro musi przegrać - przyznał rację Clint. 
- To nie jest prawdziwa wojna. 
- Dobra Sam. Mów co robić - odpowiedział Kapitan, patrząc na byłych Zimowych Żołnierzy.
- Trzeba odwrócić ich uwagę czymś wielkim.
- To ja mam chyba coś w sam raz, ale długo nie wytrzymam - powiedział Scott. - Jak dam znak, biegnijcie jak najdalej. I nie patrzcie, bo może wyskoczyć mi przepuklina. 
- Co on bredzi? - spytał szeptem Barnes.
- Scott, jesteś pewny? - tym razem Cap zadał pytanie. 
- Robiłem to sto razy. Znaczy raz. Na początku. I zemdlałem.
- Co? - zdziwiła się łuczniczka, a po chwili Lang powiększył się. - Ok, już rozumiem. 
- Jesteś wielki Tic Tac - rzucił Falcon.
- Biegiem.
Bucky, Ana i Steve zaczęli bieg do hangaru. Nagle wejście zaczęło się zawalać, ale Wanda podtrzymała je mocą. Barnes i Rogers przebiegli obok. Hidden Hawk nie miała tyle szczęścia. Nagle gruzy zawaliły się, spadając na nią. Dziewczyna zemdlała.  

Żyję :D 
Wybaczcie za takie opóźnienie w rozdziale, ale pomimo wakacji nie miałam za bardzo czasu. Jak wam wgl mijają wakacje? Gdzieś wyjeżdżaliście? 

Hidden hawkOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz