Lusia
Przyglądałam się sobie w lustrze i wydawało mi się, że widzę kompletnie inną osobę. W zwierciadle nie było nastolatki, która powinna cieszyć się, że już za miesiąc wchodzi w dorosłość. Zamiast tego widziałam dziewczynę przebraną w wielką, białą suknię, która z pewnością za dziesięć lat byłaby spełnieniem moich marzeń. Teraz niestety stała się przekleństwem. Na sam jej widok chciało mi się płakać i krzyczeć tak głośno i długo, aż zdarłabym sobie gardło. Niestety nie mogłam na to pozwolić mając świadomość, że za kotarą przymierzalni siedziała moja matka z ciotkami.
–Luiso, długo jeszcze będziesz tam siedzieć? –zawołała ciotka Felicia, która wydawała się być już nieco znudzona. Pomrugałam kilkakrotnie by pozbyć się łez, wzięłam głęboki wdech i postarałam się ze wszystkich moich sił przylepić sobie do twarzy uśmiech. Jednym ruchem ręki odgarnęłam kotarę na bok i wyszłam z małego pomieszczenia na podest, który znajdował się po środku sali. Oczy wszystkich kobiet były utkwione we mnie, dosłownie jakbym była najwspanialszym dziełem sztuki.
Odwróciłam się przodem do lustra, by móc jeszcze raz na siebie spojrzeć. Suknia, którą miałam na sobie nie różniła się prawie niczym od dwudziestu dwóch poprzednich. Kobiety z mojej rodziny uważały jednak inaczej, kiedy przeżywały jak to pięknie wyglądam. Popatrzyłam się w odbiciu lustra na moją matkę. Nic się nie odzywała w przeciwieństwie do ciotek, które co chwila coś między sobą szeptały z podekscytowaniem.
–Spójrz Claro jak twoja córka pięknie wygląda! Och...jestem przekonana, że spodoba się Nicodemo. Ta suknia odsłania wszystko to co powinna, ale nie przesadnie –zauważyła siostra mojej mamy.
–Nie wiem Felicio...ten dekolt nie jest za duży? Wydaje mi się, że jest nieodpowiedni –po słowach mojej mamy, ciotka przez krótki moment nic się nie odzywała.
–Masz rację siostro –ciocia przyznała rację matce, która machnęła ręką w stronę jednej ze sprzedawczyni by podała mi kolejną suknię.
Przymierzałam te wszystkie suknie już od ponad dwóch godzin. Byłam strasznie wyczerpana. Jeszcze na dodatek musiałam znosić te wszystkie kąśliwe uwagi na temat mojego ciała. Ciotki wytykały mi przede wszystkim mały biust, który był moim największym kompleksem. Niska ekspedientka pomogła mi zejść z podestu i powiesiła nową suknię na wieszaku w przymierzalni.
–Ale z życiem dziewczyno! Już za miesiąc zostaniesz panią Montello! –wykrzyczała ciotka Felicia. Wesela w naszej rodzinie były zawsze hucznie obchodzone, gdyż to oznaczało nowe interesy z dwoma rodzinami. Tym razem dojdzie do porozumienia dwóch mafii, które na moim małżeństwie z Nicodemo będą mogły naprawdę sporo uzyskać. Wszyscy mają również nadzieję, że w niedalekiej przyszłości pojawi się nowy dziedzic, który będzie mógł przejąć imperium.
Kiedy miałam już na sobie następną sukienkę, ponownie wyszłam na środek i stanęłam na podeście. Po paru minutach dyskusji na temat długości rękawów, moja matka wreszcie stwierdziła, że suknia jest odpowiednia. Wszystkie kobiety polały jednego z najdroższych szampanów na świecie. Moja mama wniosła toast za mnie i moje szczęście w małżeństwie. Nie zdążyłam przyłożyć szampanówki do ust, bo poczułam nagłe zawroty głowy. Wszystkie twarze kobiet mi się rozmazały. Czułam jakby było mi zimno i gorąco jednocześnie, a w głowie miałam tylko jedną myśl.
Za miesiąc zostaniesz panią Montello...
***
Z uwagą przyglądałam się lekarzowi, który przeglądał moje wyniki. Oczywiście nie był z zewnątrz, tylko z mafii. Mój ojciec nie pozwoliłby nikomu z zewnątrz przyjeżdżać do naszego domu. Doktor wreszcie odchrząknął i wstał z krzesła. Moja matka również się podniosła.
CZYTASZ
Infame
RomanceLuisa, córka szefa mafii, jest zaręczona z przyszłym capo Los Angeles. W dniu, w którym stanie się pełnoletnia ma zostać oddana w ręce jednego z najokrutniejszych mężczyzn, których dane jej było spotkać. Dziewczyna jest przerażona wizją życia u boku...
