Rozdział 24

113 5 4
                                        


–Ale to było świetne! –wykrzyczałam, gdy byliśmy już na brzegu przy naszych ubraniach. Schyliłam się po bluzkę, po czym wzięłam ją do ręki. Gdy się wyprostowałam, chłopak stanął przede mną. On również zaczął się ubierać.

Nie wiem czemu, ale dopiero teraz zwróciłam uwagę na jego ciało. Był wysportowany, ale pomimo tego, że był umięśniony, to wciąż miał zachowane proporcje ciała. Był tak właściwie idealny. Był cały mokry i przez to wydawało mi się, że wyglądał jeszcze lepiej niż zawsze. Jeszcze chwilę się jemu przyglądałam, do momentu, gdy założył na siebie swój T-shirt. Wtedy chłopak pewnie czując mój wzrok na sobie, popatrzył się na mnie.

Spotkaliśmy się wzrokiem tylko na maksymalnie dwie sekundy, ponieważ jego wzrok powędrował gdzie indziej, nieco niżej. Zrobiłam to samo i popatrzyłam się w dół na mój biust.

Jako że mój stanik nie miał wkładek, tylko był zrobiony z samego materiału, to po namoknięciu zaczął on prześwitywać. Momentalnie zakryłam się bluzką, którą trzymałam w dłoniach. Michael od razu odwrócił wzrok.

–Przepraszam, nie powinienem był... patrzeć –powiedział nieco zakłopotany.

–W porządku –odpowiedziałam nakładając na siebie bluzkę. Gdy już byłam ubrana, zdjęłam z siebie mokry stanik. Musiałam to zrobić mając na sobie bluzkę, bo nie chciałam świecić biustem.

–To w takim razie możemy jechać do McDonalda –powiedziałam i wyszczerzyłam zęby w uśmiechu. Miałam nadzieję, że teraz chłopak się zgodzi.

Michael przewrócił oczami i westchnął. W końcu pokiwał głową i zgodził się. Widać było po nim, że nie był zadowolony, że mi uległ, ale nie marudził już i wielkie dzięki, bo bym nie wytrzymała komentarzy jakie te jedzenie jest niezdrowe. Wiedziałam o tym, ale nie przejmowałam się tym, bo zamierzałam łapać życie całymi garściami i robić to na co zawsze mi nie pozwalano.

Po około czterdziestu minutach byliśmy już na miejscu i mieliśmy przed sobą nasze zamówienie. Ja zdecydowałam się na burgera, którego nie było w ofercie Amerykańskiej, więc chciałam tego spróbować, a Michael wziął aż dwie porcje frytek i dwa burgery, a do tego duży napój. Po jego zamówieniu mogłam się domyśleć, że był bardzo głodny.

–Tak marudziłeś na te jedzenie, a zamówiłeś chyba największy posiłek ze wszystkich ludzi tutaj –powiedziałam zasłaniając usta dłonią, bo nie przeżułam do końca jedzenia, które miałam w buzi.

Brunet nic nie powiedział, tylko przewrócił oczami, gdy wpakowywał sobie do buzi cztery frytki na raz. Gdy je zjadł, westchnął.

–Jestem okropnie, przeraźliwie głodny. W takim stanie nie liczy się dla mnie co jem, tylko to, że jem –gdy skończył mówić, wziął potężnego kęsa jednego ze swoich burgerów.

Nic na to nie odpowiedziałam. Zamiast tego zajęłam się swoim jedzeniem. Po bardzo krótkim czasie, znowu spojrzałam na chłopaka, aby mu coś powiedzieć, jednak od razu wyleciało mi to z głowy, gdy zobaczyłam, że po burgerze, którego zaczynał jeść dosłownie kilkanaście sekund wcześniej, nie było w ogóle śladu.

–Jeszcze się udławisz –zaśmiałam się.

Kiedy skończyliśmy jeść, oboje byliśmy tak przepełnieni jedzeniem, że jedyne, na co miałam ochotę, to położyć się na czymś miękkim i nie ruszać się przez następne dwie godziny. Michael odchylił się na krześle, trzymając ręce splecione na brzuchu i wyglądał jak ktoś, kto właśnie przebiegł maraton.

– Nie wierzę, że to zjadłem – mruknął, spoglądając w sufit.

– A ja nie wierzę, że jeszcze żyjesz – odpowiedziałam, parskając śmiechem. – Patrząc na tempo, w jakim pożerałeś te burgery, obstawiałabym, że w połowie umrzesz z uduszenia.

InfameOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz