Rozdział 20.

202 8 5
                                        


Dzień szybko się skończył. W jego trakcie dostałam kilka wiadomości od Michaela, że zajmie się paszportami i wszystkimi dokumentami. Kiedy to przeczytałam, wystraszyłam się, bo to już nie były wygłupy. Chłopak właśnie załatwiał nam fałszywe paszporty. Oczywiście wiedziałam o tym, że mój ojciec posiadał dla wszystkich członków rodziny fałszywe paszporty w razie gdybyśmy musieli uciekać, ale nie chciałam ich zabierać. Wtedy mogliby mnie szybko odnaleźć po numerze dokumentu.

Kiedy miałam pewność, że wszyscy już śpią, wzięłam największą torbę podróżną jaką posiadałam i wyszłam z nią na korytarz. Drogę oświecałam sobie latarką z telefonu. Szłam najciszej jak mogłam, by żaden z ochroniarzy mnie nie usłyszał. Zeszłam po schodach i gdy znalazłam się na dole, ruszyłam w stronę biura ojca. Kiedy znalazłam się już w środku podeszłam do wielkiego drewnianego biurka i spróbowałam otworzyć szafkę, w której znajdywał się sejf. Ku mojemu zdziwieniu drzwi od szafki nie drgnęły, a ja dopiero wtedy zauważyłam otwór na klucz. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zaczęłam otwierać po kolei każdą z szuflad licząc na to, że znajdę jakiś kluczyk. Na całe szczęście nie musiałam długo szukać, bo już po chwili znalazłam kilka małych kluczyków.

Wyciągnęłam wszystkie i próbowałam każdym po kolei otworzyć szafkę. Byłam zdeterminowana użyć nawet łomu, jeśli okazałoby się, że żaden z kluczy by nie pasował. Musiałam dostać się do tego sejfu, a raczej do tego co się w nim znajdywało. Całe szczęście udało mi się otworzyć szafkę. Moja radość jednak nie potrwała długo, ponieważ przede mną stało o wiele trudniejsze zadanie, jakim było odgadnięcie szyfru do sejfu.

Przypomniałam sobie, że jakiś czas temu siedziałam w biurze ojca, kiedy dawał mi reprymendę za złe zachowanie. Wtedy, kiedy skończył na mnie krzyczeć otworzył przy mnie ten sejf. Pamiętałam jaki dźwięk wydobywał się wtedy z przycisków, które klikał, ponieważ długo później to nuciłam. Przymknęłam oczy i zanuciłam tą melodię ponownie.

Wtedy zaczęłam po kolei klikać każdą z cyfr, by sprawdzić jaką melodię wydadzą. Po dwóch próbach udało mi się wcisnąć odpowiednie cyfry i sejf się otworzył. W tym momencie byłam po raz pierwszy w życiu wdzięczna mojej matce za to, że od małego uczyła mnie gry na fortepianie. Dzięki temu miałam choć odrobinę wyćwiczony słuch.

Kiedy drzwiczki się poluzowały, otworzyłam je, a moim oczom ukazało się całe mnóstwo pieniędzy. Nie byłam w stanie policzyć, ile plików dolarów tam było. Wszystkie papierki miały nominał stu dolarów. Byłam w szoku, ponieważ nigdy nie widziałam na oczy takiej sumy pieniędzy, jednak wiedziałam, że znajdowały się tutaj dlatego iż mój ojciec robił wiele złych rzeczy.

Nie chciałam jednak nad tym rozmyślać, bo potrzebowałam ich. Otworzyłam torbę, którą miałam przy sobie i zaczęłam szybkimi ruchami pakować do niej banknoty. Nie myślałam o tym, ile nam będzie ich potrzebnych, po prostu postanowiłam, że zabiorę je wszystkie.

Gdy już skończyłam, zamknęłam sejf i szafkę, po czym odłożyłam kluczyk na swoje miejsce. Zarzuciłam ciężką torbę na ramię i wyszłam z biura. Nie miałam ani trochę wyrzutów sumienia, wręcz nawet trochę żałowałam, że nie zobaczę miny ojca, kiedy dowie się, że jego wszystkie pieniądze zniknęły. Sprawiłoby mi to całkiem sporą satysfakcję.

Wróciłam do pokoju i do torby z pieniędzmi upchnęłam jeszcze najpotrzebniejsze rzeczy jak bieliznę, ubrania oraz rzeczy do higieny i ładowarkę do telefonu. Na wszelki wypadek wrzuciłam jeszcze latarkę i zapałki. Nie wiedziałam co będzie nas czekać, a wolałam dmuchać na zimne. Zorientowałam się, że byłam już gotowa, a Michael dalej nie dał mi znać, że czeka na mnie. Pozostało mi tylko czekać ma jego wiadomość. Usiadłam na brzegu łóżka myśląc, czy aby na pewno wszystko spakowałam.

InfameOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz