Rozdział 22

141 10 8
                                        

Olimpia

–Olimpio! Olimpio wstawaj! Jest u ciebie Luisa? –krzyki mojej matki wybudziły mnie z wyjątkowo twardego snu. Idąc spać byłam pewna, że tej nocy nie zmrużę oka przez to co ma dziś nadejść. Jednak byłam tak zmęczona, że nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.

Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Która to godzina? Czy zaspałam na ślub Luisy?

–Boże trzymaj mnie w opiece! To nie może być prawda! –krzyczała w niebo głosy wybiegając z mojego pokoju. Zachowywała się jak opętana. Nawet nie zdążyłam zapytać się jej o co chodzi i dlaczego szuka Luisy?

Nie myśląc więcej, wstałam z łóżka zakładając szlafrok i kapcie na stopy, a następnie wyszłam z pokoju. Od razu udałam się do pokoju mojej siostry.

Drzwi od pomieszczenia były otwarte, więc weszłam do środka i pierwsze co zauważyłam to otwarte na oścież okno i przymocowany do nogi od szafy jakiś biały materiał, który wystawał zza okna. Podeszłam do niego ostrożnie i wtedy zauważyłam, że to była lina z prześcieradeł.

Przyłożyłam dłoń do ust i wytrzeszczyłam oczy. To nie mogła być prawda. Ona by tego nie zrobiła...

Wyszłam na korytarz i wtedy usłyszałam męski głos dobiegający z dołu. Nie był to mój tata.

–Boję się o nią –powiedziała Sofia, która znikąd nagle pojawiła się obok mnie.

–Co? –zapytałam się i zmarszczyłam brwi. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogła posunąć się do czegoś takiego. –Weź przestań... Znasz ją, lubi się włóczyć, gdy jest smutna. Pewnie poszła na jakiś spacer by odświeżyć głowę, ma przed sobą ciężki dzień.

–Ty serio myślisz, że zrobiłaby coś takiego? Uważasz, że wyszłaby w środku nocy sama, bez ochroniarza i potem by tu, jak gdyby nigdy nic wróciła?

–Sofia weź się ogarnij! Nie uciekłaby, nie odważyłaby się.

–Ona uciekła Olimpio, nie ma jej już tu i nie wróci. Nicodemo przyjechał tu razem ze swoim ojcem, czekają na dole. Mama teraz poszła powiedzieć ojcu, że nie ma nigdzie Luisy. Boję się jak zareaguje. Boże... a Nicodemo? Przecież on nas zabije!

Nie mogłam uwierzyć w to, że moja własna, rodzona siostra posunęła się do czegoś takiego. Zachowała się jak egoistka. Zostawiła mnie, Sofię i mamę na śmierć. Wiedziała, że Nicodemo wpadnie w furię jak się dowie o jej zniknięciu. Wiedziała, że jego ojciec będzie chciał zemsty za pośmiewisko jakie z nich zrobiła. Wiedziała o wszystkich zasadach jakie panują w naszej rodzinie i o tym co robi się ze zdrajcami. Wiedziała o tym wszystkim, a mimo to postanowiła ratować swoją własną dupę nie patrząc się na nas.

–Wredna, mała suka... –szepnęłam pod nosem. Nienawidziłam jej. Jak mogła nam to zrobić?

–Ty jebana kurwo! Jak mogłaś do tego dopuścić, miałaś jedno zadanie! Miałaś wychować ją porządnie, to nawet tego nie potrafisz! –usłyszałam wrzaski ojca, a następnie trzaśnięcie drzwiami.

Ojciec szedł w naszą stronę. Był cały czerwony, a jego oczy wydawały się jakieś inne. Były przepełnione wściekłością. Już dużo razy widziałam ojca wkurzonego, ale to jak wyglądał w tym momencie, ma się nijak do poprzednich jego ataków złości. To jak szedł patrząc się na mnie było straszne. Na poważnie miałam w głowie myśli, że mnie za chwile zabije.

–Gdzie ona jest?! Co wam kurwa mówiła?! –powiedział z daleka, a ja miałam tak zaciśnięte gardło, że nie byłam w stanie wypowiedzieć ani słowa.

W końcu do mnie podszedł i popchnął mnie na ścianę. Uderzyłam o nią z całej siły głową, co mnie na moment ogłuszyło. W tle słyszałam tylko płacz Sofii.

InfameOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz