Rozdział 23

130 7 4
                                        


Byliśmy już w hotelu od czterech godzin, a ja przez ten cały czas siedziałam sama na wielkim łóżku i starałam się płakać jak najciszej tylko umiałam, by nie obudzić śpiącego Michaela. Czułam się potwornie, jak najgorsza z najgorszych. Nie sądziłam, że wyrzuty sumienia dopadną mnie tak szybko. Zostawiłam moje własne siostry...

Dziś były moje urodziny. Naprawdę chciałam spędzić ten dzień wyjątkowo, odpocząć po podróży, a popołudniu wyjść na miasto z Michaelem, ale gdy przypomniałam sobie o moich siostrach, coś we mnie pękło. Nie umiałam powstrzymać łez, które zebrały mi się pod powiekami, na myśl, że już nigdy ich nie zobaczę. Nigdy z nimi nie porozmawiam. Nie dowiem się co u nich słychać, nie usłyszę ich głosów. To było coś okropnego. Czułam się jakby ktoś wyrwał serce. Na dodatek jedyną osobą, którą mogłam o to obwinić, byłam ja sama, ponieważ znałam konsekwencje mojej ucieczki i choć wcześniej byłam pewna mojej decyzji, to teraz dopadła mnie ogromna niepewność.

–Luisa? Wszystko okej? –z moich myśli wyciągnął mnie przejęty głos chłopaka. Spojrzałam się w miejsce, z którego on się wydobył.

Michael stał w przejściu do pokoju, w dłoni trzymał klamkę od otwartych drzwi. Jego włosy były lekko zmierzwione od drzemki, a oczy choć miał zaspane, mogłam dostrzec w nich zmartwienie, które narastało z każdą sekundą, w której na mnie patrzył. Nie umiałam wypowiedzieć słowa. Zaskoczył mnie, myślałam, że jeszcze śpi. Gdybym wiedziała, nigdy nie doprowadziłabym się do takiego stanu, w jakim mnie teraz widział. Wyglądałam pewnie okropnie. Byłam cała zapłakana i opuchnięta. Nie chciałam by mnie taką widział.

Gdy minęła jeszcze chwila, a ja nic nie odpowiadałam, chłopach westchnął ciężko i podszedł w moją stronę, a następnie usiadł na brzegu łóżka. W międzyczasie starałam się wytrzeć wszystkie łzy z moich polików.

–Co się dzieje? –jego głos w tamtym momencie był taki delikatny i kojący, że się po prostu rozpływałam. Dobro od tego chłopaka aż biło. Nie sądziłam, że tacy ludzie stąpają po tym świecie, a już szczególnie mężczyźni.

Michael położył swoją dłoń, na mojej i powoli kciukiem głaskał moją skórę, a drugą dłonią starł resztę łez z mojej twarzy. Jego dłoń była przyjemnie ciepła do takiego stopnia, że gdy jego skóra dotknęła mojego policzka, od razu zamknęłam oczy.

–Nic się nie dzieje, to tylko taki chwilowy kryzys –szepnęłam. Nie mogłam skupić się na niczym innym prócz tego miłego uczucia jego skóry na mojej skórze. Nie chciałam by to się kończyło. Uwielbiałam to, jak mnie dotykał. –Ale... chyba jest mi już lepiej –dodałam.

W końcu Michael zabrał rękę z mojej twarzy, ale na szczęście wciąż zostawił, tą którą dotykał mojej dłoni.

–Boisz się? –zapytał, na co pokręciłam głową.

–Nie boję, ale... –zacięłam się. Po chwili westchnęłam i zaczęłam mówić dalej. –Nie wiem, czy to był dobry pomysł. Mogłam już się poświęcić. Wyjść za niego, ale przynajmniej mogłam być z moimi siostrami. Nie na co dzień, ale mieć z nimi jakiś kontakt przynajmniej. Zostawiłam je...

Michael uważnie słuchał to co do niego mówiłam. Widziałam po nim jak rozmyślał nad moimi słowami, aż w końcu odpowiedział.

–To są twoje siostry, więc naturalne jest to, że za nimi tęsknisz. Nie będę ci mówić, że masz się nie martwić i będzie dobrze, bo wiem, że będziesz za nimi tęsknić już zawsze. Ale sądzę, że macie ze sobą dobre relacje, dlatego uważam, że zrozumieją cię i twoją decyzję. Jestem przekonany również, że w głębi duszy ją poprą, bo przecież nikt nie chce złego dla swojego rodzeństwa. Każdy chce chronić ważne dla nas osoby.

InfameOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz