Obudziło mnie nagłe hamowanie. Przez moment nie wiedziałam który dziś jest, jaki mamy rok i gdzie jestem. Potem zaczęłam sobie wszystko przypominać. Ucieczka, samochód, jazda do Meksyku. No tak... jak mogłam zapomnieć. Spojrzałam na godzinę znajdującą się na wyświetlaczu w samochodzie. Było już po szóstej, a co za tym szło, przespałam prawię całe pięć godzin drogi.
Pierwsze co poczułam, gdy odzyskałam świadomość, to brak dłoni chłopaka na moich dłoniach. Wiedziałam, że przez pięć godzin by jej nie trzymał, ale źle się czułam z tym, że mnie nie dotykał. Wiedziałam, jak to brzmiało i chciałam się puknąć w głowę za takie myśli, ale nie mogłam nic na to poradzić, bo nie umiałam kontrolować tych myśli. Drugą rzeczą to był okropny ból karku. Przez tyle czasu byłam w jednej pozycji i miałam wrażenie jakbym miała go dosłownie za moment skręcić, więc żeby uśmierzyć ból zmieniłam pozycję lekko się prostując. Michael zauważył to, że się poruszyłam.
–Spałaś jak zabita –zażartował, a ja wtedy na niego spojrzałam. Był uśmiechnięty jak zawsze, ale widziałam po nim, że był śpiący. W końcu nie spał prawie dobę i jechał samochodem przez całą noc. Miał zaspane oczy i bladą twarz.
–Gdzie jesteśmy? –spytałam zachrypniętym głosem, a na samym końcu ziewnęłam, na co chłopak się uśmiechnął.
–Za chwilę będziemy wjeżdżać do Meksyku, także szykuj paszport –odpowiedział. Spięłam się na jego słowa. Bałam się tego, że może w naszych paszportach jest coś nie tak i straż graniczna domyśli się, że mamy fałszywki. Nigdy nie robiłam niczego nielegalnego, dlatego czułam jak coraz bardziej się stresowałam.
Po około dziesięciu minutach ustawiliśmy się za stojącym na przejściu granicznym autem. Kierowca tego auta rozmawiał z celnikiem, który trzymał w ręku paszport. Rozglądałam się po okolicy. Wokół znajdowała się duża liczba celników i dwa radiowozy policji. Z narastającego stresu aż rozbolał mnie brzuch.
–Michael? –odezwałam się cicho, patrząc się na policjanta stojącego trzymającego na smyczy wielkiego owczarka.
–Tak? –odpowiedział.
–Czy będą nam przeszukiwać auto? –zapytałam się wciąż nie odrywając wzroku od psa. Bałam się, że może być problem z gotówką, którą mam w torbie. To była naprawdę duża ilość pieniędzy. Może będzie to dla nich podejrzane, że mamy jej aż tyle? Co, jeśli pomyślą, że ją ukradliśmy, a teraz uciekamy z nią do Meksyku? W zasadzie... tak właśnie było.
–Nie wydaje mi się. Prędzej mogą przeszukiwać tym co wjeżdżają z Meksyku do Stanów. Patrz temu przed nami w ogóle nie sprawdzali –powiedział, gdy auto przed nami odjechało. Teraz my podjechaliśmy do okienka, za którym siedział celnik. Michael otworzył okno samochodu i podał mu swój paszport, po czym dołączył też mój.
Dokładnie przyglądałam się twarzy mężczyzny w mundurze, gdy wziął od nas dokumenty. Na jego twarzy nie było widać żadnych emocji, przez co atmosfera wydawała się być napięta. Mężczyzna otworzył nasze paszport, po czym zaczął wpisywać coś do swojego komputera. Nie mam pojęcia, ile czasu to wszystko trwało, ale wydawało mi się, że wręcz całe wieki. Mężczyzna nic nie mówił, Michael tak samo.
Nagle brew funkcjonariusza poszła ku górze, a następnie na dosłownie sekundę zerknął na mnie i na Michaela. Nie spodobało mi się to. Mężczyzna znów coś wystukał w klawiaturze, ale po chwili zmarszczył brwi i znów na nas spojrzał. Sięgnął po słuchawkę telefonu stacjonarnego i zaczął z kimś rozmawiać po Hiszpańsku. Niestety prawie nic nie zrozumiałam, gdyż mówił za szybko i z mocnym akcentem.
–Co się dzieje? –szepnęłam do Michaela. Wydawał się być spięty, choć starał się tego nie pokazywać.
–Spokojnie –powiedział i złapał mnie za dłoń.
CZYTASZ
Infame
RomanceLuisa, córka szefa mafii, jest zaręczona z przyszłym capo Los Angeles. W dniu, w którym stanie się pełnoletnia ma zostać oddana w ręce jednego z najokrutniejszych mężczyzn, których dane jej było spotkać. Dziewczyna jest przerażona wizją życia u boku...
