21

400 31 5
                                    

Remus od świtu był  na nogach. Stresował się jak zwykle. Ze zgrozą w oczach zauważ iż jego mężczyzna nie posiada choćby spodni garniturowych, ani marynarki. Jedno z nich powinien posiadać na taką ważną rozmowę!
Cudem znalazł jakieś nie dziurawe jeansy i wyprasował je. Koszule akurat znalazł i też ją przygotował odpowiednio. Czuł sie w tym momencie jak mamusia przygotowująca syna na akademię w szkole.

-Wstawaj już wszystko gotowe.- powiedział  układając mu rzeczy na krześle.

Syriusz podniósł  się niemrawo jakby miał wstawać  do szkoły- nie chce…

-Nie marudź. Ubieraj to.

Black spojrzał na ubrania- Dzięki  mamo, ale nie ubiore się  tak.

-Idziesz podpisać kontrakt z federacją. Powinieneś  iść  w garniturze. Nie marudź. Możesz ubrać swoje pierścionki i inne duperele.

-To są SYGNETY.

-Jak zwał tak zwał.

Syriusz w końcu  wstał  i zaczął  sie ubierać , po czym wyszedł z pokoju i udał  sie do kuchni, gdzie pachniały mu tosty z patelni.
Z błogim uśmiechem stanął za Remusem. Złapał go jedną ręką za biodro i ucałował od tyłu go za uchem, a potem w policzek.
-Teraz to sie przymilasz. Siadaj śniadanie  podaje.

-Dzień dobry kochanie.- Nie usłuchawszy go wtulił sie w jego plecy.
Remi uśmiechnął się w końcu i westchnął lekko odwracając głowę. W tym momencie jedna z dłoni jego chłopaka zaczęła niebezpiecznie zbliżać  się do jego kroczu, na co od razu zareagował

- Nie, nie, nie, nie, nie…siadaj przy blacie. Cimcirimci będzie jak nie nawiwijasz czegoś na rozmowie.

-Ale ja chce teraz cimcirimci.

-Nie. Pomniesz koszule, a prasowałem. Siad na dupe i jedz… A spróbuj sie pobrudzić to tak ci złoje tyłek, że nie usiądziesz przez miesiąc.

Black uśmiechnął sie cwanie- To obietnica?

W końcu odpuścił, widząc jak ten wyciąga patelnie, aby mu przylać i zasiadł do śniadania. Uwielbiał takie poranki…

ೋ❀❀ೋ═══ ❀ ═══ೋ❀❀ೋ



Wieżowiec do którego  przyjechali nie był  jednym z najwyższych w mieście. Jego wnętrze za to było bardzo  bogate. Siedziba główna…widać. Pełno plakatów nawet tych z czasów, gdy federacja miała swoje początki, kartonowe postacie…zdjęcia najlepszych zawodników z autografami…cudownie.
Podeszli do recepcji, gdzie nie za miła pani pokierowała ich na odpowiednie piętro. Czekali na korytarzu, gdy nagle wyszła ciemnowłosa kobieta.

-Dzień  dobry panom. Jestem Otylia, który z panów to Syriusz Black?

-Ten przystojniejszy- Syriusz wstał z Uśmiechem.

-Zatem poproszę  tego wysokiego z tyłu- Zażartowała  na co oni wszyscy sie cicho zaśmiali…black, może trochę zawstydzony…- A tak na poważnie. Panie Black zapraszam…a a a..tylko pan Black. Towarzystwo zostaje na korytarzu. Jest pan jego Agentem?

-Nie…

-Potter jest- Wtrącił Syriusz.

-Jasne…proszę mu powiedzieć, że już nie o ile podpisze pan kontrakt…ja pana przejmuje.

Nikt nie zdążył  nic powiedzieć,  bo kobieta wepchnęła go do biura i tyle z tego było.

Po godzinie Syriusz wyszedł i złapał Remusa za rękę wychodząc.

-Coś  sie stało? Nie podpisałeś?

-Podpisałem, ale chce rozmawiać przy Jamesie…zadzwoń  po niego.

Wszyscy umówili się w ulubionym klubie u Hagrida…zasiedli do swojego stołu z piwami- No i jak było?- Zagaił James.

-Mam lekki problem. Nie chce was odsuwać od swojej kariery i…ty Remusie zostajesz nadal moim głównym trenerem..ale chyba tylko dla mnie, bo musisz sie wykazać, aby cie wpisali. Prócz  ciebie na treningach będzie  jeszcze jeden facet… on już podobno pisze cały plan…a ty….James musisz rywalizować z Otylią. Ugadałem się, że  skoro ona musi być to chce was oboje…ale nie wiem jak to będzie. Tak czy inaczej poprosiłem o roczny kontrakt. Nie czułem sie pewnie, bo chciałem aby Remus na niego spojrzał, ale go nie wpuścili.

Chłopaki spojrzeli po sobie- Stary luz…tak to wygląda. Ze starego klubu idziesz do innego…ale pamiętaj  o nas na szczycie.- Zaśmiał się  Potter.

-Nie zapomne! Będę was brał wszędzie. Nie chce was w żaden sposób odcinać.

-Doceniamy kochanie..-Lupin położył  dłoń  na tej jego i uśmiechnął sie..-Ale nienawidze tej Otylii. Zabawna, ale coś jej nie ufam. James trzymaj ją z dala od Syriusza.

Wszyscy zalali się śmiechem na wybuch zazdrości Remiego.

***

Wybaczcie, że rozdziały cienko wchodzą, ale nie chce pisać na siłę, aby to wyglądało jak....nie powiem co. Postaram sie zachować jakąś systematyczność...JAKĄŚ XD

Fighter [WOLFSTAR]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz