7

110 6 8
                                        

Stałam przed lustrem i podziwiałam to, jak wyglądałam dzięki pomocy Cassie. Moje własne odbicie, a miałam wrażenie, że wcale nie patrzę na siebie. Od Layli, na którą patrzyłam biła pewność siebie, co całkowicie przeczyło temu, co czułam w środku.

Miałam na sobie czarny top z długimi rękawami. Miał głęboki dekolt, który został spięty metalowym kółkiem między moimi piersiami. Od obręczy odchodziły dwa paski, które miałam zawiązane na plecach w kokardę. Moje nogi opinały niebieskie jeansy z wysokim stanem. Nie miały zamka, były zapinane na kilka guzików. Włosy miałam zaplecione w dwa dobierane warkocze, które kończyły się na wysokości karku, a dalej moje loki spływały luźno po plecach i ramionach. Makijaż był taki jak zwykle, dopełniały go jedynie srebrny, brokatowy cień oraz kreski. Cassie próbowała namówić mnie na czerwoną pomadkę, ale odmówiłam, bo uznałam, że byłoby to dla mnie za dużo. Na szyi miałam warstwowy srebrny łańcuszek z gwiazdkami, na krótszej nitce i księżycem na dłuższej. Na palce założyłam kilka pierścionków. W lewym uchu miałam pięć dziurek, a w prawym sześć. Wszystkie kolczyki wymieniłam na srebrne tak, aby pasowały do reszty biżuterii. W głównych dziurkach miałam kolczyki od kompletu z naszyjnikiem, a każdy z nich miał dwie małe gwiazki wysadzane kryształkami. Cała reszta była zwykłymi kuleczkami, pojedynczymi kryształkami lub obrączkami.

Podobał mi się efekt, ale czułam, że nie wpłynie to na moje samopoczucie podczas imprezy. Wręcz przeciwnie, coś w żołądku podpowiadało mi, że będzie to fatalny wieczór.

- Gotowa? - zapytała Cassie. Zrobiła to wchodząc bezceremonialnie do mojego pokoju.

- Cass! Nikt nie nauczył cię pukać? Mogłam być nago - pisnęłam i zganiłam przyjaciółkę.

- Przecież też mam cycki, więc nie zobaczyłabym nic, czego bym już wcześniej nie widziała - przewróciła oczami brunetka, a ja spojrzałam na nią jak na idiotkę. Kiedyś naprawdę nie wytrzymam z tą dziewczyną.

Teraz miałam chwilę, żeby przyjrzeć jej się dokładniej. Miała na sobie czerwony, koronkowy top na cienkich ramiączkach i dopasowaną spódnicę z rozcięciem jednym udzie. Krańce rozcięcia łączyły łańcuszki. Na ramiona miała zarzuconą skórzaną kurtkę, a na nogach miała już swoje botki. Jej makijaż rzucał się w oczy z daleka. Mocno podkreślone oczy i czerwone usta sprawiały, że brunetka wyglądała niezwykle atrakcyjnie. W rękach trzymała kurtkę i była prawie gotowa do wyjścia.

- Nie wytrzymam, kiedyś moja cierpliwość się skończy - warknęłam i starałam się powstrzymać uśmiech. Teksty Cassie były czasem rozbrajające do tego stopnia, że ciężko było zachować powagę. Nawet jeżeli sytuacja mogła wydawać się poważna.

- Za bardzo byś tęskniła, żeby pozbyć się mnie na dłużej niż na tydzień - zaoponowała, a chwilę później poinformowała, że przyjechała taksówka, która miała nas zwieźć do domu organizatora imprezy.

Samochód zatrzymał się przed wielką, nowoczesną willą. Była na wpół przeszklona, miała wewnętrzny basen, wokół którego chodzili goście, a niektórzy siedzieli na brzegu z zamoczonymi w wodzie nogami, co było widać już z daleka, podobnie jak kolorowe światła. W moich uszach jeszcze w ogrodzie dudniła głośna muzyka, a gdy otworzyłyśmy z Cassie drzwi wejściowe uderzyła w nas potęga całego nagłośnienia. Na lewo od wejścia była osobna garderoba, w której goście mogli zostawić rzeczy, więc zdjęłam płaszcz i powiesiłam go na wolnym wieszaku.

Po wyjściu z korytarza moim oczom ukazał się przestronny salon, który od kuchni oddzielała narożna wyspa, która w jednej części była zastawiona alkoholem, a w drugiej wynajęty barman przygotowywał drinki. Salon miał część, w której ludzie siedzieli i rozmawiali, oraz tą w której tańczyli. Przestań była jeszcze większa, ponieważ przejście do basenu było całkowicie otwarte.

Not TodayOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz