21

69 6 1
                                        

Pokój, a w zasadzie apartament, był przeogromny. Z korytarza wchodziło się niemal bezpośrednio do ogromnego salonu. Pomieszczenia oddzielał tylko mały korytarzyk, w którym w zasadzie całość umeblowania ograniczała się do wieszaka na okrycia wierzchnie. Sam salon był urządzony w dość przytulny sposób w porównaniu z całym hotelem. Cała przeciwległa do drzwi ściana pomieszczenia była przeszklona i było przez nią widać panoramę miasta. Salon był dość duży, ale przy tym wydawał się bardzo pusty. 

Całe umeblowanie salonu stanowiło jedynie kilka mebli. Duża kanapa, dwa fotele, stolik kawowy oraz wisząca szafka pod telewizorem. Ściana, pod którą ustawiono jasną kanapę, była czarna i miała złote przecięcia. Jedne, delikatne, przypominały marmur, ale były też znacznie szersze i proste linie, które były pomalowane farbą. Na kanapie leżało tylko kilka poduszek w podobnym do całego mebla kolorze. Przed kanapą stał drewniany stolik kawowy, a po jego obu stronach fotel oraz mniejsza, dwuosobowa kanapa.

Wszystkie inne ściany salonu były białe. Na tej naprzeciwko kanapy zwieszony został telewizor, a pod nim szafka, z tego samego drewna co stolik. Szuflady i inne skrytki mebla miały czarne, matowe uchwyty. Przy wolnej ścianie została ustawiona komoda, a na niej kilka ozdobnych bibelotów.

- To gdzie mam zostawić ten bagaż? - usłyszałam ciche chrząknięcie za plecami.

- W zasadzie to niech pan to zostawi w korytarzu. Sama się nim zajmę - mężczyzna jedynie pokiwał głową, odstawił walizki pod ścianę i wyszedł z pokoju. Podeszłam po rzeczy i zabrałam je do sypialni. Tam przeżyłam kolejny szok, sypialnia robiła jeszcze większe wrażenie.

Dwie ściany były przeszklone, a dwie kolejne były pomalowane na jasno. Za łóżkiem było coś w rodzaju boazerii, ale nie taka, jaka zawsze kojarzyła się z domem starszej pani, czyli lakierowana z żółtym podtonem. Ta była matowa, w chłodnych odcieniach i obejmowała tylko szerokość łóżka i szafek nocnych, a nie całej ściany. Samo łóżko było przykryte jasną narzutą, a jego wezgłowie obite było aksamitnym w dotyku materiałem. W drugą ścianę wbudowana była szafa, wyglądająca dokładnie tak, jak wszystkie inne drewniane meble. Jasne z czarnymi dodatkami. Szafa była trzydrzwiowa, a w środowych drzwiach przymocowane było duże lustro.

Dostrzegłam też drzwi do łazienki, więc korzystając ze zbliżającej się później pory postanowiłam wziąć prysznic. Wyjęłam z walizki kosmetyki i czystą bieliznę, a co do reszty, postanowiłam wybrać po kąpieli. Stosunkowo było jeszcze dość wcześnie, więc mogłam wybrać się na mały spacer po budynku, a tego wolałabym nie robić w piżamie, jednak to był tylko luźny pomysł, a nie już przyklepany plan.

Weszłam do łazienki i nie zdziwiło mnie tam nic. Wyglądała w zasadzie jak typowa łazienka. I w zasadzie jak cały hotel. Marmurowy, duży blat, drewniane meble, podwójna umywalka i gigantyczne podświetlane lustro. Znacznie bardziej niż wystrój łazienki zainteresowała mnie duża wanna. Długie kąpiele w pianie były luksusem, który miałam tylko u rodziców, bo z Cassie posiadałyśmy tylko prysznic, więc byłam przeszczęśliwa. Od razu zaczęłam napełniać wannę ciepłą wodą. Dodałam trochę mojego ulubionego płynu i patrzyłam, jak powstaje duża warstwa puszystej piany. Zakręciłam wodę, rozebrałam się i weszłam do wanny.

Gdy wychodziłam z łazienki wszystko było zaparowane i pachniało cytrusami. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już zdecydowanie zbyt późno na wycieczki po hotelu. Nie chciałam się jednak od razu kłaść, więc zgarnęłam tylko półprzezroczystą czarną narzutkę, którą zazwyczaj zakładałam do stroju kąpielowego i w takim stroju wyszłam na balkon.

Mój pokój znajdował się na rogu budynku, dzięki czemu widziałam i ocean i miasto. Było to możliwe dzięki dużemu balkonowi. Choć wyszłam na balkon z sypialni, teraz za sobą miałam salon. Otworzyłam drzwi balkonowe też tam, aby trochę przewietrzyć przed snem. Jak urzeczona wpatrywałam się w piękny krajobraz przede mną. Dochodził do mnie tylko szum fal. Przez głowę przemknęło mi, że koniecznie będę musiała się przejść na plażę.

Not TodayOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz