Olivia
Oślepia mnie słońce. Budzę się na miękkim materacu obok Vincenta wtulonego we mnie.
Kuźwa, chyba po coś te rolety są
Mówię w myślach I przewracam się na drugi bok. Wtem zauważam, jak chłopak wpatruje mi się.
- Kiedy wstałeś? - ziewam i przytulam się do niego.
- Chwilę temu - odpowiada, choć wiem, że tak naprawdę wcześniej.
Czuję, że nie mam na sobie żadnej piżamy. Nie mam nawet bielizny, którą założyłam na ten durny bal.
Robię wielkie oczy I patrzę błagająco na Vince'a. On również nie ma na sobie żadnego materiału, który by go zakrywał.
- Czy my.. - pytam samą siebie i nagle przypomina mi się cały wieczór spędzony z blondynem.
Jego ręce na moich udach. Jak mnie komplementował. Jego usta całujące każdy milimetr mojego ciała.
- Jesteś cudna Oliv..
- Chcę słyszeć twój głos.
Czuję jak płonę na twarzy. Chłopak całuje mnie i szepcze.
- Nigdy nie zapomnę tej nocy - mruczy i kładzie moje ręce na swojej klatce.
Nagle słyszę swój wibrujący telefon leżący na półce.
Słyszę westchnienie Vincenta, a ja próbuję dosięgnąć komórkę. Na tle telefonu ukazuje się imię przyjaciółki.
- Co tam? - przykładam telefon do ucha, czując na sobie wzrok mężczyzny.
- Gdzie ty jesteś? Nie mogłam cię wczoraj nigdzie znaleźć.
Wyobrażam sobie, jak tej chwili Di robi oburzoną minę.
- Jestem u Vincenta - mówię, a osoba po drugiej stronie aż piszczy z szczęścia.
Mojego szczęścia...
- Co ty tak z nim robiłaś? - dopytuje.
Na samo wspomnienie wczorajszej nocy, robię się czerwona na twarzy.
- Em..
Nie kończę, ponieważ Chłopak szybko zabiera telefon i mówi do przyjaciółki.
- Oliv uczyła mnie biologii.
Słyszę, jak Di śmieje się na te słowa i zaczyna dyskutować z blondynem.
Nie wiem o czym Di dyskutuje z nim, lecz powoli czuję się zazdrosna.
Nie wiem, czy o przyjaciółkę, czy może o Vincenta...
Chyba nie chcę widzieć.
Po zaledwie 7 minutach blondyn śmieje się I kończy rozmowę. Patrzy na mnie I unosi jedną brew.
- Zazdrosna? - pyta i przyciąga do siebie.
- O czym ci tam mówiła? - pytam.
- Na przykład.. - kładzie mnie na łóżku
i zwisa nade mną. Robi złośliwy uśmiech mówiąc cicho - O tym, w jakiej bieliźnie w nocy śpisz.
* * *
- Ja pierniczę! Ale się cieszę!
Siedzimy u mnie w pokoju i robimy wspólnie projekt szkolny. Co miesiąc każdy uczeń jest zobowiązany do wykonania zadania, jednak cieszę się, że to nie są zamiast tego jakieś sprawdziany.
- Z czego? - pytam, patrząc na komputer.
W tym miesiącu Polonistka kazała nam zrobić prezentację na temat poetów romantyzmu. Na szczęście nie jest to takie trudne, ponieważ za takie pracy z Di dostajemy oceny celujące.
- Od teraz Vincenta będę nazywać Szwagrem! Tak, tak będzie najlepiej.
Śmieję się z niej i walę się ręką po głowie.
Boże, przez tą dziewczynę zwariuję
- W ogóle Poznałam jednego chłopaka.. - mówię cicho do Di, a ona robi wielkie oczy.
- Kto to?
- Nazywa się Chase. Mówił mi, że chodzi do 3 klasy liceum, dopiero przyszedł tu.
Przyjaciółka patrzy na mnie I pyta.
- Chyba nie chcesz zdradzić Szwagra?
Krztuszę się własną śliną i wstaję, krzycząc.
- Oczywiście, że nie! Skąd taki pomysł? Dopiero co chłopa Poznałam. Vince zawsze będzie mi najbliższy.
- Uff - opada na łóżko.
- Myślałaś, że jestem puszczalska i będę iść na dwa fronty? - pytam ironicznie, lecz nie słyszę odpowiedzi Di.
O Boże, ona tak pomyślała!
- Nie.. - mówię do siebie. - Czemu tak myślisz? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami!
- Nie to, że tak byś zrobiła. Po prostu uważam, że Szwagier jest wart wszystkiego.
Próbuję się nie rozpłakać. Czemu tak o mnie pomyślała? Przecież znamy się od 4 lat i zna mnie lepiej, niż ja samą siebie.
Biorę się w garść I odpowiadam jej.
- Chodź, dokończmy tą prezentację.
Vincent
Byla cudowna. To chyba był mój najlepszy dzień w życiu. Mówiła mi, że już uprawiała seks z Codym, jednak to nie to samo co ze mną. Jestem ucieszony tą nocą.
- Vince, co jest? - pyta Gabriel zniecierpliwiony.
Otrząsam się z tych pięknych myśli i powracam na ziemię. Jesteśmy aktualnie w firmie. Gabriel również ze mną pracuje tu.
- Wczoraj miałem niesamowitą noc - mówię do niego I rozkładam się na krześle.
- Zauważyłem, że gdzieś poszedłeś. Ale o mnie zapomniałeś i musiałem z buta iść, kiedy padało.
Śmieję się pod nosem I mówię.
- Muszę odnaleźć tego chłopaka, co było z nią. Może jej namieszać w głowie.
- Jak ma na imię?
- Nie wiem. Nic mi o nim nie chciała wczoraj powiedzieć.
- Cholera - mówi przyjaciel I wstaje z krzesła. - No cóż muszę się zbierać.
Jednak w tej chwili wszedł ktoś do mojrgo biura. Elegancki mężczyzną wraz z młodym chłopakiem również ubranym w garnitur. Bardzo mi kogoś przypomina.
Chłopak tańczący z Oliv..
Wstaję z krzesła i daję bezgłośnie sygnał Gabrielowi, że to on.
- Witam, pan?
- Daniel Evans - podaje mi rękę. - Przyszedłem prosić o radę. Mogę?
- Tak, oczywiście. - odpowiadam I wskazuje na krzesło, aby usiedli.
- To ja już pójdę - Gabriel jeszcze raz na mnie się patrzy I odchodzi.
Co za zbieg okoliczności ..
Mówię w myślach I obmyślam plan, jak chłopaka oderwać od mojej dziewczyny.
CZYTASZ
We are not real
RomanceCzy miłość polega na zaufaniu drugiej osobie? Czy miłość tak naprawdę nas oślepia? Olivia poznaje w szkole o 4 lata starszego Vincenta, który uczęszczał do jej szkoły. Oliv ma problemy psychiczne, jednak na jej drodze pojawia się On, który zmienia j...
