Rozdział 16

461 20 0
                                        

Olivia

Oślepia mnie słońce. Budzę się na miękkim materacu obok Vincenta wtulonego we mnie.

Kuźwa, chyba po coś te rolety są

Mówię w myślach I przewracam się na drugi bok. Wtem zauważam, jak chłopak wpatruje mi się.

- Kiedy wstałeś? - ziewam i przytulam się do niego.

- Chwilę temu - odpowiada, choć wiem, że tak naprawdę wcześniej.

Czuję, że nie mam na sobie żadnej piżamy. Nie mam nawet bielizny, którą założyłam na ten durny bal.
Robię wielkie oczy I patrzę błagająco na Vince'a. On również nie ma na sobie żadnego materiału, który by go zakrywał.

- Czy my.. - pytam samą siebie i nagle przypomina mi się cały wieczór spędzony z blondynem.

Jego ręce na moich udach. Jak mnie komplementował. Jego usta całujące każdy milimetr mojego ciała.

- Jesteś cudna Oliv..
- Chcę słyszeć twój głos.

Czuję jak płonę na twarzy. Chłopak całuje mnie i szepcze.

- Nigdy nie zapomnę tej nocy - mruczy i kładzie moje ręce na swojej klatce.

Nagle słyszę swój wibrujący telefon leżący na półce.

Słyszę westchnienie Vincenta, a ja próbuję dosięgnąć komórkę. Na tle telefonu ukazuje się imię przyjaciółki.

- Co tam? - przykładam telefon do ucha, czując na sobie wzrok mężczyzny.

- Gdzie ty jesteś? Nie mogłam cię wczoraj nigdzie znaleźć.

Wyobrażam sobie, jak tej chwili Di robi oburzoną minę.

- Jestem u Vincenta - mówię, a osoba po drugiej stronie aż piszczy z szczęścia.

Mojego szczęścia...

- Co ty tak z nim robiłaś? - dopytuje.

Na samo wspomnienie wczorajszej nocy, robię się czerwona na twarzy.

- Em..

Nie kończę, ponieważ Chłopak szybko zabiera telefon i mówi do przyjaciółki.

- Oliv uczyła mnie biologii.

Słyszę, jak Di śmieje się na te słowa i zaczyna dyskutować z blondynem.
Nie wiem o czym Di dyskutuje z nim, lecz powoli czuję się zazdrosna.
Nie wiem, czy o przyjaciółkę, czy może o Vincenta...
Chyba nie chcę widzieć.

Po zaledwie 7 minutach blondyn śmieje się I kończy rozmowę. Patrzy na mnie I unosi jedną brew.

- Zazdrosna? - pyta i przyciąga do siebie.

- O czym ci tam mówiła? - pytam.

- Na przykład.. - kładzie mnie na łóżku
i zwisa nade mną. Robi złośliwy uśmiech mówiąc cicho - O tym, w jakiej bieliźnie w nocy śpisz.

* * *

- Ja pierniczę! Ale się cieszę!

Siedzimy u mnie w pokoju i robimy wspólnie projekt szkolny. Co miesiąc każdy uczeń jest zobowiązany do wykonania zadania, jednak cieszę się, że to nie są zamiast tego jakieś sprawdziany.

- Z czego? - pytam, patrząc na komputer.
W tym miesiącu Polonistka kazała nam zrobić prezentację na temat poetów romantyzmu. Na szczęście nie jest to takie trudne, ponieważ za takie pracy z Di dostajemy oceny celujące.

- Od teraz Vincenta będę nazywać Szwagrem! Tak, tak będzie najlepiej.

Śmieję się z niej i walę się ręką po głowie.

Boże, przez tą dziewczynę zwariuję

- W ogóle Poznałam jednego chłopaka.. - mówię cicho do Di, a ona robi wielkie oczy.

- Kto to?

- Nazywa się Chase. Mówił mi, że chodzi do 3 klasy liceum, dopiero przyszedł tu.

Przyjaciółka patrzy na mnie I pyta.

- Chyba nie chcesz zdradzić Szwagra?

Krztuszę się własną śliną i wstaję, krzycząc.

- Oczywiście, że nie! Skąd taki pomysł? Dopiero co chłopa Poznałam. Vince zawsze będzie mi najbliższy.

- Uff - opada na łóżko.

- Myślałaś, że jestem puszczalska i będę iść na dwa fronty? - pytam ironicznie, lecz nie słyszę odpowiedzi Di.

O Boże, ona tak pomyślała!

- Nie.. - mówię do siebie. - Czemu tak myślisz? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami!

- Nie to, że tak byś zrobiła. Po prostu uważam, że Szwagier jest wart wszystkiego.

Próbuję się nie rozpłakać. Czemu tak o mnie pomyślała? Przecież znamy się od 4 lat i zna mnie lepiej, niż ja samą siebie.
Biorę się w garść I odpowiadam jej.

- Chodź, dokończmy tą prezentację.

Vincent

Byla cudowna. To chyba był mój najlepszy dzień w życiu. Mówiła mi, że już uprawiała seks z Codym, jednak to nie to samo co ze mną. Jestem ucieszony tą nocą.

- Vince, co jest? - pyta Gabriel zniecierpliwiony.

Otrząsam się z tych pięknych myśli i powracam na ziemię. Jesteśmy aktualnie w firmie. Gabriel również ze mną pracuje tu.

- Wczoraj miałem niesamowitą noc - mówię do niego I rozkładam się na krześle.

- Zauważyłem, że gdzieś poszedłeś. Ale o mnie zapomniałeś i musiałem z buta iść, kiedy padało.

Śmieję się pod nosem I mówię.

- Muszę odnaleźć tego chłopaka, co było z nią. Może jej namieszać w głowie.

- Jak ma na imię?

- Nie wiem. Nic mi o nim nie chciała wczoraj powiedzieć.

- Cholera - mówi przyjaciel I wstaje z krzesła. - No cóż muszę się zbierać.

Jednak w tej chwili wszedł ktoś do mojrgo biura. Elegancki mężczyzną wraz z młodym chłopakiem również ubranym w garnitur. Bardzo mi kogoś przypomina.

Chłopak tańczący z Oliv..

Wstaję z krzesła i daję bezgłośnie sygnał Gabrielowi, że to on.

- Witam, pan?

- Daniel Evans - podaje mi rękę. - Przyszedłem prosić o radę. Mogę?

- Tak, oczywiście. - odpowiadam I wskazuje na krzesło, aby usiedli.

- To ja już pójdę - Gabriel jeszcze raz na mnie się patrzy I odchodzi.

Co za zbieg okoliczności ..

Mówię w myślach I obmyślam plan, jak chłopaka oderwać od mojej dziewczyny.

We are not realOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz