Rozdział 5

509 21 0
                                        

Wchodzę do domu zatrzaskując za sobą drzwi. Plecak walam na ziemię.

Później po sobie poprzątam

Idę na górę do mojego pokoju. Podchodzę do biurka i szukam przedmiotu. Po kilku minutach znajduję go pod moimi książkami scyzoryk taty. Dostałam go jak miałam zaledwie 6 lat. Jest ze mną od 14 lat, a nigdy go prawie nie użyłam.

Teraz się przyjemniej przyda

Wyciągam mały nożyk i ściągam spodnie. Uznaję, że na udach będzie najlepiej, ponieważ nikt tego nie zobaczy.
Robię pierwszą kreskę. Boli, jednak sprawia mi to satysfakcję. Po kilku minutach mam już kilka przecięć.
Nie są może aż tak widoczne, ale najważniejsze że są.
Podchodzę do lustra i patrzę na swoje odbicie.

Cholera, co ja wyprawiam? Przyjaciele chcą mi tylko pomóc, a ja już się tnę. Jaka ja jestem tępa.

Wzdrygam się, ponieważ słyszę dzwonek do drzwi. Szybko biorę scyzoryk i odkładam na miejsce. Zakładam spodnie i szybko schodzę na dół.
Otwieram drzwi, a przede mną stoi, jak na moje szczęście Vincent.

- Skąd wiesz gdzie mieszkam? - Co raz bardziej bałam się tego typa.

Natomiast blondyn zamiast odpowiedzieć, wchodzi do środka.

- Nie odpisałaś mi na smsy. Chciałem upewnić się, czy tu jesteś, bo w szkole ciebie nie było.

Zdziwiona szukam telefonu i odpalam go.

11 nieodebranych wiadomości:

Od nieznajomy numer:
I jak, chcesz mi pomóc?

Od nieznajomy numer:
Będę czekał do wieczora. Wiem, że masz szkołę :)

Od nieznajomy numer:
Halo?

Od nieznajomy numer:
Jesteś tam? Niepokoję się.

Pozostałe wiadomości były o podobnej treści, lecz ostatnie bardzo skupiły moją uwagę:

Od nieznajomy numer:
Martwię się. Jeśli mi nie odpiszesz w ciągu godziny, jadę do ciebie.

Martwił się. A dopiero co się poznaliśmy.

- Oliv?

- Tak?

- Pytałem się, czy zgadzasz się mi pomóc. Wiesz, jeśli nie chcesz to nie.

Szczerze, nie zastanawiałam się jeszcze nad tym i boję się, że coś się złego stanie.
Od razu wypuszczam tę myśl z głowy.

E tam, ryzyk fizyk.

- Tak.

- Co tak? - był nieco zdziwiony na moją odpowiedź.

- Tak, pomogę Ci. Jednak musimy ustalić zasady. Czekaj, pójdę po notes - szybko pobiegłam po notatnik i wróciłam do niego.

Poszłam usiąść na kanapę i zaprosiłam do siebie Vincenta.

- No dobra. Na pewno musimy mieć do siebie jakiś dystans. Nie chcę, abyś mnie dotykał w niektórych miejscach - zarumieniłam się nieco na te słowa. - Uważam, że najlepszym sposobem będzie spotykanie się u ciebie. Zawsze może ta twoja "dziewczyna" przyjść.

- To nie jest moja dziewczyna - odparł stanowczo i wyprostował się. - myślę, że i tak będziemy u mnie,bo bez sensu jak u ciebie.

- Chcę cię jeszcze bardziej poznać. Musisz mi powiedzieć o wszystkim, a ja o wszystkim. I ostatnie pytanie - najważniejsze, bo przecież nie wiem, jaką rolę będę odgrywać. - Kim będę dla ciebie?

We are not realOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz