Rozdział 2

599 24 0
                                        

Po przerwie udałyśmy się na stołówkę.

- Przyznaj Oliv, że jest MEGA przystojny - powiedziała do mnie Di.

- Że ja? Nie trzeba mi tego udowadniać - Do naszego stolika siada chłopak Diany - Ryle.

- Słuchaj, przeszedł do nas absolwent szkoły, który jest gorący i trzymał kontakt wzrokowy z Olivią! - Di zapiszczała.

- O Boże, patrz kto idzie. - Wskazuję na gang dziewczyn.

Są to oczywiście dziewczyny cieszące się sławą, ubierające mini spódniczki i nakładające z 6 warstw podkładku. Nikt im jeszcze tego nie przyznał, że w ich makijażu wyglądają okropnie. Z nimi była również Camilla. Ona była jedną naturalną dziewczyną z gangu.

- Wiecie co, ja już pójdę. Nie będę wam przeszkadzać - wzięłam tacę i jak najszybciej wyszłam, jednak Rose z tego "gangu" podstawia mi nogę.

Wszystko z tacy wypadło. Na szczęście nie jestem ubrudzona, ale i tak leżę na podłodze. Dobrze, że spódniczka mi się nie odsłoniła. Dziewczyny z gangu zaczynają się śmiać, a ja ze łzami w oczach, szybko pozbierałam rzeczy i wyszłam do łazienki.

Gdy szłam do toalety, ktoś szturchnął mnie w ramię.

- Hej, nic ci nie jest? - Poznałam ten głos. To był on.

- Przepraszam, muszę iść do toalety.

Zaczynam biec, jednak słyszę za sobą, że chłopak biegnie za mną.
Wchodzę do łazienki i siadam na podłodze. Od kiedy zaczęli mi dokuczać w szkole, miewam ataki paniki i tym razem również nie mogłam tego uspokoić.
Zaczynam się dusić.

Chłopak zauważa mnie i szybko podchodzi.

- Hej, Oddychaj. Wdech i wydech - Zaczęłam robić, co mi kazał. Ale nic to nie pomogło.

- Potrzebuję powietrza - szybko odpowiadam mu. Na więcej nie było mnie stać.

Wziął mnie na ręce i szybko wyniósł ze szkoły. Każdy nas widział. Rose i Camilla patrzyli na nas ze złością.
Gdy jestem już na dworze, chłopak kładzie mnie na schodkach.

- Już lepiej? Oddychaj.

W końcu po kilku minutach uspokoiłam się.

-Dziękuję - mówię nie śmiało do niego.

- Luz. Jak masz na imię?

-Olivia, ale mów mi Oliv, a ty?

Uśmiechnął się do mnie I odparł:

- Vince, miło mi. Powiesz mi, co się stało? Od kiedy tak jest u ciebie?
Nie chciałam mu nic mówić. Nawet go dobrze nie znam. Ale te oczy. Miał tak piękne, a włosy? Aż kusiło, aby rozczochrać je ręką.

- Po prostu tak mam. Od kiedy zaczęli mi dokuczać.

Nie odzywa się. Jestem mu za to wdzięczna. Po chwili milczenia zaczyna dzwonić dzwonek na lekcje.

- Muszę już iść. Mam jeszcze jedną lekcję do przeprowadzenia. Poradzisz sobie?

- Tak, dziękuję za pomoc - uśmiecham się do niego i odprowadzam go wzrokiem, do póki nie znika.

To jest straszny dzień. Nie dość, że dziewczyny z gangu na mnie krzywo patrzyły, to na dodatek Di ciągle przypominała mi o tej sytuacji z Vincentem.

- Boże, jego imię również jest takie gorące! - zaczęła jak zwykle pepleć na jego temat.

Akurat wracay do domu. Jesteśmy sąsiadkami, więc nie musimy rozchodzić się w inne strony.

- Słuchaj Di, narazie nie chcę mieć żadnego chłopaka. Po tym co się stało.. Nie chcę po prostu przeżywać tego samego.

- Chodzi ci o Casona?

Tak, to był mój były. Chodziłam z nim prawie 3 lata. Kochałam go, jednak nie myślałam o tym, czy działa to w dwie strony. Pokazał mi prawdziwą mnie. Był uroczy, przystojny - każdy w szkole zazdrościł mi, że go mam. Jest 2 lata starszy ode mnie. Skończył tu szkołę rok temu. I akurat w tamten dzień wszystko przepadło. Zdradził mnie z Camillą. Oczywiście ona była sto razy ładniejsza ode mnie. Powiedział mi, że to było przez chwilę, ale wydaje mi się,że trwało to już o wiele dłużej. Widziałam, jak na siebie patrzą i ...

- Ej Oliv, słuchasz mnie w ogółe?

- Przepraszam, trochę się zamyśliłam - odpowiadam i wchodzimy do mojego domu.

Idziemy na górę do pokoju i zamykamy za sobą drzwi. Dzisiaj uczymy się razem, ponieważ jutro mamy dużo kartkówek.
Gdy dochodzi 19:00, ktoś do mnie napisał. Z resztą zaczął spamić, bo dostaję powiadomienie za powiadomieniem.

- Kto do ciebie tak pisze? - Di jak zwykle jest zbyt ciekawska.

- Nie wiem, chwila zobaczę.
Biorę telefon, a na ekranie pokazuje mi się nieznany numer.

Od nieznany numer:
Hej, pamiętasz mnie? ;)

- I co?

- Nie wiem kto to. Piszę do mnie, czy go pamiętam.

- Napisz do niego!

- No nie wiem. Może to ten gang dziewczyn chce mnie ośmieszyć? Nie chcę być obiektem w szkole.

Di myśli i mówi:

- Przecież i tak nie będą gadać o tobie w nieskończoność. Daj to ja za ciebie napisze.

Chciała mi wyrwać telefon z ręki, ale nie udało jej się.

- Dobra dobra, już piszę.

Do nieznajomym numer:
Nie za bardzo. Znamy się?

-Może być? - pytam poirytowana.

- Tak! Chodź do kuchni, głodna już jestem.

Nie przekroczyłyśmy jednak progu mojego pokoju, ponieważ sekundę później mój telefon znów zaczyna wibrować.

- Może to on?

- Już patrzę - patrzę na wyświetlacz telefonu, a Di siada koło mnie.

Od nieznajomym numer:
Spotkamy się jutro w kawiarni, która została nie dawno otwarta.

- OMG stara, on cię zaprosił na randkę! - Gdy wypowiada te słowa, przewracam oczami.

-Nawet go nie znam. Czekaj spytam o której.

Do nieznajomym numer:
Która godzina?

Od nieznajomym numer:
16 ;))

- O 16:00 mam być tam już - mówię przyjaciółce.

- Boże, ale się JARAM! Musimy ci wybrać odpowiednią sukienkę, co ty na to na tą fioletową? - zapewne Di jest słychać w całym domu. A może też i na dworze?

- Ah ta cała Di - mówię cicho, aby nie usłyszała i uśmiecham się do niej.

We are not realOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz