Rozdział 11

473 23 0
                                        

Mężczyzna już stoi przy drzwiach. Najwidoczniej już musi iść, ponieważ założył już swój płaszcz oraz eleganckie buty. Od razu myślę, jakby wyglądał w czarnej, dopasowanej koszuli i garniturowych spodniach.

O Boże, nie myśl tyle Oliv

Patrzy na mnie, jak podchodzę do niego.
Nie jestem tak blisko niego, jednak czuję już zapach perfum w całym pomieszczeniu. Czuję jak moje serce przyśpiesza.

- Dziękuję Vince - przytulam go, choć zapewne tego się nie spodziewał. - Dziękuję ci za wszystko. Za ten piękny naszyjnik, za podwózkę, za to, że pojawiłeś się w moim życiu.

On przerywa ucisk i patrzy na mnie tymi pięknymi oczami. Są tak piękne, że mogłabym na nie patrzeć do końca życia.
Ujmuje moją twarz rękoma nadal na mnie patrząc. Jego ręce ocieplają mi buźkę.

- Nie musisz dziękować.

Powoli przybliża się do mnie twarzą, jednak ja przerywam mu, zadając pytanie:

- Skąd wiedziałeś, że to naszyjnik od byłego? - Bardzo mnie to ciekawi, ponieważ on wie zbyt dużo o mnie.

- Ma się swoje sposoby - odpowiada I chowa ręce do kieszeni.

- Zaczynam się ciebie bać. Nie dość, że znałeś mój numer, wiedziałeś gdzie mieszkam to jeszcze wiesz skąd mam naszyjnik - śmieję się, a na jego twarzy widzę uśmiech.

- Kiedyś się dowiesz. Narazie muszę iść, bo zaraz mam spotkanie - mówi I otwiera drzwi. Zanim wyjdzie, patrzy jeszcze na mnie I pyta. - Wpadniesz do mnie jutro w pracy?

Przyglądam się mu I kiwam głową. On macha ręką I opuszcza teren. Nadal czuję te perfumy.

* * *

- To gdzie dalej idziemy? - Di pyta mnie, a ja jestem już cała zmęczona.

Jesteśmy już od 3 godzin w galerii, tak jak obiecywała mi przyjaciółka. Oczywiście kupiła sobie więcej rzeczy ode mnie, lecz połowa pewnie będzie i tak leżała w szafie. W naszej szkole powoli zbliża się impreza z okazji Bożego Narodzenia. U nas często robią takie przyjęcia, więc nie jestem zaskoczona, że akurat święta są jego tematem. Podczas tych długich zakupów musiałam sobie kupić sukienkę. Wybrałam sobie czarną z dekoldem.w talii jest przylegająca, a na dole jest luźniejsza. Po bokach ma małe wycięcia oraz złote ozdoby. Wraz z Di powiedziałyśmy, że jest piękna, dlatego nie musiałam się zastanawiać, czy ją biorę.

Naprzeciwko nas był sklep z bielizną. Di od razu robią się wielkie oczy I patrzy na mnie z ukosa.

- Przydałyby ci się takie 2 komplety bielizny. Twoj chłopak byłby zachwycony nimi.

- Di! - walę ją torbą z Zary i mówię. - I tak muszę je kupić.

Di bierze mnie za rękę I wchodzimy do sklepu. Gdy znajduje czerwoną bieliznę z koronką, woła mnie:

- Ta będzie idealna dla ciebie. Poszukaj jeszcze jednej. Ale żeby była seksi!

I tak właśnie się kończą 4 godzinne zakupy z przyjaciółką. Oczywiście wchodzimy do niej do domu, ponieważ dawno mnie u niej nie było. Gdy wchodzimy tam, w salonie czeka Ryle oraz Vince, którzy grają sobie na konsoli.

- Co oni tu robią? - pytam się blondynki.

- Nie chciałaś mu pokazać jak kozacko wyglądasz w tych majteczkach? - Na te słowa robię oburzoną minę i zaczynam bić przyjaciółkę.

- Ej no! Przecież taka prawda - Di śmieje się na moją reakcję, a ja ostatni oddaję jej cios i idę w stronę chłopaków.

Na twarzy Vincenta widzę delikatny uśmiech. Pewnie słyszał to, co powiedziała Di.

We are not realOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz