Z trudem wstaję z łóżka. Jest godzina 7:20, a Nie długo rozpoczynają się lekcje. Dzisiaj jest chyba 14 września.
Mieszkam z rodzicami w Bostonie. Moi rodzice nie byli, jak z książek typu "Znęcanie się nad córką". Uwielbiam ich i cieszę się, że mnie wspierają. W każdej trudnej sytuacji, przychodzą do mnie i próbują, aby na mojej twarzy pojawił się uśmiech. To oni mnie jak najlepiej wychowali i nauczyli.
- Olivia! Spóźnisz się do szkoły! - moja mama nie lubi jak się spóźniam.
- Już schodzę!
Dzisiaj postanowiłam ubrać czerwony golf z czarną spódniczką. Ta akurat była dłuższa, więc mogę w niej normalnie funkcjonować.
Gdy wchodzę do kuchni, rodzice już jedzą śniadanie.
- Choć kochanie, dzisiaj są naleśniki na śniadanie.
Witam się z nimi i siadam do stołu. Jak zwykle, śniadanie jest pyszne. Uwielbiam jedzenie, które robi mama.
- Blada jesteś Olivia. Wszystko w porządku? - Tata zawsze troszczył się o mnie.
- Tak, dobrze się czuje. Ja już będę się zbierać, bo nie zdążę do szkoły. Narazie! - Macham rodzicom i szybko wychodzę z domu.
Zbliża się zima. Trzeba się ciepło ubrać, aby nie zmarznąć. Akurat szkołę mam nie daleko, więc nie śpieszę się.
Nasza szkoła jest dość specyficzna. Każdy uczeń musi chodzić na wybrane przez niego dodatkowe zajęcia i co miesiąc trzeba robić projekty szkolne. Jestem w 3 klasie liceum i w tym roku skończę 18 lat. Ja chodzę z moją przyjaciółką Dianą na zajęcia sportowe. Tylko one nam się spodobały, bo inne były dla nas po prostu nudne.
- Hej Olivia! - Diana uśmiecha się na mój widok i przytula mnie. Jest przeciwieństwem mnie. Ja mam brązowe włosy, a ona blond. Jestem wyższa od niej o 30 cm. Ona ma niebieskie oczy, a ja zielone. Diana jest cichą dziewczyną, która czyta, natomiast ja wolę imprezować, ale nie tak jak inne dziewczyny.
-Hejj. Chodź szybko, mamy zaraz Matematykę - szybkim truchtem biegniemy do sali.
Lekcje mamy na końcu budynku. Gdy dotarliśmy do klasy było już po dzwonku. Jak zwykle miałyśmy pecha.
-Ty teraz pukasz i mówisz - mówi do mnie przyjaciółka.
-Dobra, ale następnym razem ty.
Pukam i wchodzimy razem do sali.
-Jak zwykle spóźnialskie - odpowiedziała nauczycielka.
Jej wyraz twarzy oznajmił, że nie była z tego zadowolona - Co macie tym razem na usprawiedliwienie?
- Sala nie powinna być na samym końcu budynku proszę pani. Ktoś źle zaprojektował tą szkołę - oznajmiam.
- Trzeba było wcześniej do szkoły przyjść. Usiądźcie na swoje miejsca, dzisiaj wam daruję.
Gdy już poszłyśmy do ławki, nauczycielka odpowiada:
- Dzisiaj przychodzi do nas uczeń, który uczył się tu 4 lata temu. Opowie wam o naszej szkole oraz jak jest w wyższych uczelniach. Mam nadzieję, że wytężycie swój słuch i zaciekawi was to, co powie.
- Ojoj, jakiś przystojniaczek do nas przyjdzie?- Di patrzy się na mnie i robi głupią minę. Ona jest już w związku od 2 lat i szuka kogoś dla mnie.
- Nie jestem zainteresowana. Pewnie przyjdzie na czwartej lekcji.
Lekcje mijały dość szybko. Po matematyce mieliśmy rozszerzoną biologię, a później geografię. Następnym przedmiotem jest historia.
- Myślisz, że jest przystojny?
- A chcesz zdradzić swojego Chłopaka? - oznajmiam Di - nie byłby zadowolony z tej sytuacji.
- Tu chodzi bardziej o ciebie. Martwię się.
Kiedyś opowiedziałam Dianie, coś czego nikomu nigdy nie powiedziałam. Nie widać tego, ponieważ już od 12 roku życia zaczęłam nosić maskę. Mam dosyć życia na tej ziemii. Mam dosyć życia w swoim ciele. Chciałabym być kimś pięknym, jak Camilla, która ma piękną figurę i jest popularna. Po prostu nie daję sobie z tym wszystkim rady.
- Jest w porządku. Nie musisz się martwić - kolejny raz okłamuję swoją przyjaciółkę. Nie chcę, aby się martwiła się mną. Nie chcę, aby traciła dla mnie czas.
- słuchaj a.. - dzwonek przerwał naszą rozmowę. Idziemy na historię i siadamy na naszej ławce.
Gdy lekcja się zaczęła, z panią przyszedł dość wysoki chłopak. Ma ciemne blond włosy.
- Witajcie. Dzisiaj przyszedł do nas absolwent, który opowie nie co o naszej szkole.
Przejrzał wszystkich wzrokiem i popatrzył na mnie. Nie oderwał ode mnie wzroku. Czułam się niezręcznie, jednak toczyłam z nim bitwę "nie mrugania". I niestety ja przegrałam. Chyba zauważyła to Di, bo szturchnęła mnie łokciem. Chłopak natomiast uśmiechnął się pod nosem.
- Cześć Wam.... - zaczął coś tam mówić o tym budynku, lecz ja skupiłam się na jego wyglądzie. Mogłam się przyjrzeć bliżej: ok.189 wzrostu, umięśniony, zielone oczy, trochę piegów na twarzy, włosy żyjace własnym życiem. Tak właśnie wyobrażałam sobie swojego chłopaka. Niestety nie wiem, jak ma na imię. A może lepiej, abym go nie poznawała? Nie wiem, czy w ogóle umiałabym jeszcze komuś w pełni zaufać.
CZYTASZ
We are not real
RomanceCzy miłość polega na zaufaniu drugiej osobie? Czy miłość tak naprawdę nas oślepia? Olivia poznaje w szkole o 4 lata starszego Vincenta, który uczęszczał do jej szkoły. Oliv ma problemy psychiczne, jednak na jej drodze pojawia się On, który zmienia j...
