Trzy pierwsze dni w Nowym Jorku były tak chaotyczne, że nawet nie wiem, czy zjadłem jeden normalny posiłek. Warsztaty i spotkania z inwestorem zajmowały prawie cały dzień, a były tak męczące, że za każdym razem wracaliśmy po prostu do hotelu. Milo zazwyczaj od razu zasypiał, ale ja próbowałem wykorzystać resztki sił na rozmowę z Luną. W poniedziałek było całkiem nieźle, ale wczoraj zasnąłem chyba po 10 minutach rozmowy. W trakcie dnia też pisaliśmy, to znaczy ona pisała, a ja próbowałem nadążać z nadrabianiem wiadomości i odpowiedzieć jej chociaż parę zdań, zanim następna osoba mnie po coś zgarnie.
Zdawałem sobie sprawę z tego, że będę za nią tęsknić, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Kurwa, gdybym nie wyszedł z jej mieszkania od razu po tym jak ja przytuliłem, pojebałbym pewnie ten wyjazd. Co prawda nie dałem jej czasu na zatrzymanie mnie, ale wątpię, żeby to zrobiła. Nawet nie wiem czy zdawała sobie sprawę z tego, że wystarczyłoby jej jedno słowo, a zostałbym z nią. To wesele zmieniło coś między nami i jestem prawie pewien, że ona też to czuła. Może czuła to nawet już wcześniej, ale teraz jakby to przed sobą przyznała i nie bała się tego. No, ale oczywiście musiałem wyjechać na tydzień i wszystko zostało w jakimś pieprzonym zawieszeniu. Wiedziałem, że muszę tu być. Robiłem to dla siebie i dla chłopaków, a ich nie mogłem ich zawieść.
- Nawet nie wiedziałem jak mi tego brakowało - powiedział Milo, nabierając na widelec kolejną porcję makaronu.
Dzisiaj w końcu nie mieliśmy dodatkowych spotkań i zostało nam trochę czasu do wykorzystania, więc poszliśmy zjeść normalny obiad w jakiejś knajpce, którą polecił nam jeden z uczestników warsztatów.
- Stary, przez ten stres i zamieszanie wydaje mi się, że schudłem z 5 kilo - odpowiedziałem, pochylając się nad swoim burgerem.
Gdyby nie Milo ten wyjazd byłby dużo gorszy. To nie tak, że warsztaty nie były ciekawe, bo były i co najważniejsze, uczyliśmy się na nich dużo ważnych rzeczy. Spotkania z inwestorem też wyglądały obiecująco, a już jutro mieliśmy dostać ostateczną decyzję. Mimo wszystko, gdybym był tu sam, wątpię, że czułbym się komfortowo. I szczerze mówiąc, to, że pojechałem właśnie z nim było idealnym pomysłem. Przejmowałem kontrolę gdy Milo się za bardzo stresował, a on rozluźniał mnie, gdy robiłem się za bardzo zrzędliwy albo wkurzony. Z Erisem nie przestalibyśmy sobie wzajemnie docinać, co może być motywujące, ale też niesamowicie wkurwiające. Z Johnem pokłócilibyśmy się przy pierwszej możliwej okazji i nie odzywalibyśmy się do końca wyjazdu, bo każdy z nas jest zbyt dumny, żeby wyciągnąć rękę pierwszy. Z resztą, nawet jeśli bym to zrobił, nie ma absolutnie żadnej gwarancji, że John przyjąłby "przeprosiny". Z Mattem w sumie mogłoby być okej, ale znając nasze nawyki, pewnie spaliłbym dwa razy więcej fajek i zrobił dużo mniej roboty.
- Myślisz, że Dolan nas wybierze? - zapytał po chwili.
Dolan to nazwisko inwestora, który nas tu zaprosił. Wspominał wcześniej, że mamy dużą konkurencję, ale wszystko, co przygotowaliśmy z Milo podczas warsztatów było zajebiste. Oczywiście, jest szansa, że któryś z innych zespołów zrobił coś lepszego, ale wolałem być dobrej myśli.
- Po tym ostatnim kodzie, który napisałeś? Stawiam stówę, że nas wybierze.
Milo pracował nad tym kodem od poniedziałku i dzisiaj udało mu się skończyć. Każdy z nas był dobry w kodowaniu, ale miałem przeczucie, że Milo prześcignie nas wszystkich. Po prostu potrzebował więcej praktyki i doświadczenia. No i może odrobinę motywacji, którą starałem mu się nieustannie dostarczać.
Milo w odpowiedzi zbył mnie machnięciem ręki, ale uśmiechnął się lekko i przeniósł uwagę na swój makaron. Wykorzystując chwilę, wyciągnąłem telefon z kieszeni i sprawdziłem SMSy.
CZYTASZ
Everlong
RomanceLuna Holland to 24 letnia dziewczyna, która właśnie zakończyła poważny związek. Z pomocą przyjaciół stara się wrócić do normalnego życia i ostatnią rzeczą, której w tej chwili potrzebuje, to kolejny mężczyzna na jej drodze. Ian Layton ma 27 lat i wł...
