Perspektywa Scarlet
Rozdział 9
Jechaliśmy już do mojego domu śpiewając moje ulubione piosenki i byłam zdziwiona, bo jak muzyka się zatrzymała chłopak odblokował telefon, żeby jeszcze puścić muzykę, a ja zobaczyłam, że on dodał wszystkie do ulubionych i miał nawet playlistę.
Scott zrobił playlistę moich ulubionych piosenek, on jest bardzo fajny i dba o to, aby nie stała mi się krzywda, a w sumie to jego praca.
Wtedy na bankiecie, gdy uciekaliśmy przed mężczyzną, który strzelał, niestety chłopak został lekko draśnięty.
Mieliśmy to szczęście, że uczę się w tym kierunku i chcę iść na studia medyczne, więc co nieco jestem w temacie.
-Coś tu nie gra-powiedział Scott
-Jak to?-zapytałam
-Ten dom zwykle tętni życiem i pracownicy cały czas, gdzieś są w okolicy-odpowiedział
-Mój tata mógł im dać wcześniej wolne-oznajmiłam
-To nie to, tu coś się stało-powiedział
Chłopak zaparkował samochód na podjeździe, zdziwiło mnie to, że nie było aut rodziców. Scott i ja wysiedliśmy z auta, chłopak szedł z przodu, a ja trzymałam się tuż za nim.
Drzwi do domu były uchylone, co nie było możliwe, bo zawsze były zamknięte na klucz.
-Idź za mną i nie oddalaj się ode mnie-powiedział wyciągając broń
-Dobrze-powiedziałam, bojąc się o moich rodziców
-Jest tu ktoś!-krzyknął chłopak, a ja byłam przerażona
-Zobacz na podłodze są porozrzucane rzeczy, ale też dokumenty-powiedziałam zaniepokojona
-Nie dotykaj tego, wzywam policję-oznajmił Scott, po czym wybrał numer alarmowy i rozmawiał z dyspozytorem
-Daj mi broń-powiedziałam do chłopak
-Co?-zapytał zaskoczony
-Daj mi swoją broń, pójdę sprawdzić czy wszystko w porządku i czy nikt nie jest ranny-oznajmiłam
-Oszalałaś, co, jeśli ktoś nadal jest w domu!-powiedział
-Spokojnie, nauczyłam się strzelać, tata mnie uczył, gdybym potrzebowała się bronić-uspokoiłam Scott'a
-Dobra, tylko uważaj na siebie i w razie co krzycz-oznajmił nie ufnie podając mi broń chłopak
Ruszyłam po schodach, które prowadziły do pokoi gościnnych, gabinetu mojego taty i mojej sypialni. Szłam wolno, co chwilę zerkając czy nikt we mnie przypadkiem nie celuje z broni.
Szłam spokojnie i uważając, aby przy okazji nie zaliczyć upadku ze schodów. Jak tylko byłam już u szczytu schodów rozejrzałam się po holu, celując bronią na wprost i trzymając palec na spuście, gdyby ktoś nagle stanął mi przed lufą pistoletu.
Właśnie teraz pojęłam to, że zostawiłam chłopaka samego, bez broni., wiedziałam, że na parterze jest drugi gabinet, gdzie jest drugą broń. Dałam szybko znać chłopakowi, o tym, a sama ruszyłam przed siebie.
Nie myśląc już o tym, ruszyłam prosto przed siebie, cały czas kontrolując sytuację. Najpierw weszłam do swojego pokoju, potem do gościnnych pokoi, w tym do pokoju Scott'a, ale było w porządku.
Idąc w stronę gabinetu mojego taty czułam niepokój jak nigdy dotąd. Stojąc przed drzwiami, bałam się co tam zastanę.
Delikatnie uchyliłam drzwi do gabinetu i cały czas trzymając broń w rękach weszłam do pomieszczenia.
Nagle stanęłam jak wryta w ziemię i nie umiałam się ruszyć, lecz po chwili się ogarnęłam i widok mocno pobitego taty, który siedział oparty o biurko mnie przeraził.
Ruszyłam zapłakana w jego stronę, a on widząc moje przerażenie i płacz wtulił mnie w swoje ramiona.
-Co tu się stało?-zapytałam płacząc
-Uważaj!-wychrypiał mój tata i wtedy obcy mężczyzna rzucił się na mnie z pistoletem
-Spokojnie, a nic ci się nie stanie-szepnął mężczyzna, który właśnie wyciągał mnie z gabinetu
-Proszę puść mnie, nic ci nie zrobiłam!-powiedziałam zapłakana
-Twój ojciec wreszcie się dowie co znaczy strata najbliższej osoby-oznajmił uderzając mnie
-Co masz na myśli?-zapytałam
-Twój tata nie jest taki święty jak myślisz!-powiedział znów mnie uderzając
-Czekaj chwilę, to ty strzelałeś wtedy na bankiecie?-zapytałam ponownie
-Dokładniej to ja to zleciłem-odpowiedział mężczyzna
Moje serce prawie wyskoczyło mi z klatki piersiowej, kiedy zobaczyłam Scott'a idącego w moją stronę z nową bronią, którą celował teraz w mężczyznę.
Miałam cichą nadzieję, że teraz też miał pod koszulką kamizelkę kuloodporną, bo nie dam mu tak szybko odejść z tego świata.
-Puść ją albo pożałujesz!-krzyknął Scott
-Ona zapłaci za to co zrobił jej ojciec-powiedział mężczyzna
-Posłuchaj mnie Drake, jeśli zrobisz jej krzywdę pójdziesz siedzieć za kraty na długie lata-oznajmił chłopak
Scott cały czas nie opuszczał broni, a ja nie mogłam złapać tchu i robiło mi się ciemno przed oczami.
Usłyszałam strzał i modliłam się, żeby to nie był strzał w mojego ochroniarza. To Scott pierwszy strzelił i to celnie, trafił go tylko w nogę.
Po chwili do pomieszczania, gdzie leżał zraniony przez Scott'a mężczyzna wbiegli policjanci, a ja leżałam w ramionach chłopaka. Żadne z nas nie zostało na całe szczęście postrzelone.
Jeden z policjantów podszedł do chłopaka, który cały czas trzymał mnie w objęciach i opiekował się mną. Przeczytałam na wizytówce policjanta, że ma na imię Matthew.
Podał mi torebkę, w której były potrzebne mi rzeczy i oczywiście podziękowałam policjantowi.
Matthew, czyli policjant, który podał mi moją torebkę zapytał też czy potrzebuję pomocy, powiedziałam, że chcę zostać w domu.
Zobaczyłam ratowników, którzy pomagali mojemu tacie wyjść z gabinetu i szli do karetki.
-Co z nim będzie?-zapytałam ratownika
-Kim pani jest?-zapytał
-To jest moja córka-powiedział mój ledwo przytomny tata
-Pani tata musi jechać do szpitala, zbada go tam lekarz-powiedział ratownik
-Dobrze, zadzwonię do mamy, żeby do ciebie pojechała, a ja zostanę tutaj-oznajmiłam
-Scott, zaopiekuj się nią-powiedział mój tata do chłopaka
-Jasne, zajmę się nią-zgodził się, po czym ratownicy wyszli z moim tatą, a ja poszłam ze Scott'em do mojego pokoju.
Zadzwoniłam do mamy, a ona powiedziała, że jedzie już do taty, a potem do domu. Zapytała również jak się czuję.
Siedziałam na łóżku z podkulonymi nogami, a obok usiadł Scott i również zapytał jak się czuję.
Nie odpowiedziałam nic, tylko znowu wtuliłam się w jego tors. Słyszałam jak bije mu serce, chłopak delikatnie pocałował czubek mojej głowy i objął mnie swoimi ramionami.
Czułam się przy nim bezpiecznie i to on dzisiaj znowu uratował mi życie.
Byłam szczęśliwa, że mam go obok siebie. Towarzyszył mi przy każdym wyjściu i sam prawie zginął. Nie pozwolę mu tak szybko odejść z tego świata, był dla mnie ważny.
Wtedy na balu myślałam, że go stracę. Jednak było widać, że między nami jest chemia, w tym dobrym znaczeniu.
Razem wyglądaliśmy jak para, ale nie byliśmy nią, a przynajmniej jeszcze i nie wiem czy coś z tego będzie.
Zasnęłam w jego ramionach, nie mogła nas widzieć tak leżących moja mama. Od razu byłoby, że co my sobie myślimy. W końcu chłopak był moim ochroniarzem.
Pomyśleć, że jeszcze nie dawno go
nienawidziłam, a teraz wszędzie go ze sobą zabieram i spędzam z nim każdą wolną chwilę.
-Dziękuję-szępnęłam i zasnęłam znowu
-Dobranoc księżniczko-powiedział po kilku minutach chłopak
-Nie idź, zostań ze mną-szepnęłam zaspana
-Twoja mama może to zobaczyć i nie będzie z tego zadowolona-powiedział Scott
-Moja mama napisała, że wróci dopiero jutro po południu, ale wcześniej zadzwoni do mnie na wideo czacie-oznajmiłam
-Jak to?-zapytał chłopak
-Powiedziała, że na noc zostanie z tatą, a rano ma sprawy do załatwienia, po południu wróci do domu, aby spakować taty rzeczy na kilka dni-powiedziałam
-Zostanę z tobą-odpowiedział Scott
-Dziękuję za to i również za to, że uratowałeś mi życie-oznajmiłam wtulając się w niego
-To moja praca-powiedział i zasnęliśmy wtuleni w siebie
CZYTASZ
,,𝔒𝔠𝔥𝔯𝔬𝔫𝔦𝔞𝔯𝔷"
Teen FictionGłówna bohaterka zdaje za 2 miesiące maturę, chce dostać się na projektowanie wnętrz, lecz życie wybiera inaczej. Jej nastoletnim marzeniem było dostanie się do FBI, a mówi się, że marzenia trzeba spełniać. Scarlet przez to, że w gronie jej ojca jes...
