10~By bolące rany stały się bliznami~

135 5 0
                                    

( UWAGA ten rozdział może być trochę brutalny , jeśli obrzydzają cię zabójstwa to pomiń ten rozdział , ale nie jest to bardzo opisane )

Oczami Asztari

Chciałam wrucić do domu ale nie z nimi , no cóż muszę się ukrywać a to naprawdę bezpiecznie miejsce .

Minęły już trzy godziny od kąnd opuściliśmy Ninjago .

Stałam i wpatrywałam się w księżyc . Lubiłam to robić , uspokajało mnie to .

Mój spokuj zakłócił mi blądyn który stanoł koło mnie ale tak żeby nasze ciała się nie stykały .

- Jesteś pewna że będziesz tam bezpieczna ? - zapytał .

- Nie . - odpowiedziałam krótko i szczerze.

- Wiem że nie wypada pytać o takie żeczy ale , na naszym treningu powiedziałaś coś co mnie zaciekawiło i przeraziło . - wyhrypiał .

Dobrze wiedziałam co mu chodziło , ale nie specjalnie chciałam się tym dzielić . Choć potrzebowałam komuś o tym powiedzieć . Jest jedna osoba której o tym powiedziałam i się cieszę że to zrobiłam . Pomogła mi pokonać przyszłość ale nie całkiem zagłuszyć myśli .

Zżerało mnie to od środka . Nie radziłam sobie z tak wielkim poczuciem winy . Może mu powiem ?

- Co dokładnie chcesz wiedzieć ? - zapytałam

Zielonooki myślał przez chwilę .

- O twojej przeszłości . Pamiętasz , jak ty mi powiesz , to ja tobie . - usmiechnoł się do mnie .

- A co , tak bardzo cię to ciekawi ?

- Widzę że coś cię gnębi . Chcę pomóc . Nie mogę patrzeć jak ktoś cierpi .

Słodko .

Asztari , teraz podejmij decyzję . Zaufać mu ? Mój życiowy dramat . Zaufanie .

Zdecydowałam , ten raz zaufam osobie i sobie .

- Dobrze . - westchnęłam . - Ale potem ty mi mówisz o sobie .

Kiwnoł głową . Wpatrywał się we mną czekając aż w końcu zacznę mówić . Szybko poukładałam zdania w głowie i zaczełam .

- Jak już mówiłam moi rodzice znaleźli mi Mistrza . Cieszyłam się jak głupie dziecko które dostało lizaka . Musiałam wyprowadzć się na parę miesięcy by mugł mnie uczyć w spokoju . - przerwałam na chwilę .

Lloyd był wspaniałym słuchaczem . Nie mówił nic , a słuchał .

- Zaufałam mu , ale potem tego pożałowałam . Fakt , nauczył mnie sporo . Byłam mu za to wdzięczna . Był dla mnie jęk przyjaciel . Mogłam mu mówić o moich wszystkich zmartwieniach . Byłam ślepa ,może gdybym skapnełam się wcześniej...- przełknęła głośno ślinę . -
Nie byłam świadoma co mi zrobił . Pracował nad czymś długo . Jak skończył wszczyknoł mi coś mówiąc , że to w ramach moich ćwiczeń .

W moich oczach stanęły łzy .

- Asztrai...- powiedział cicho ledwo słyszalnie .

- Ja... Ja nie mogłam , ja nie miałam wyboru . On kontrolował mnie całą .
Przez moje moce... zabiłam tysiąc nie winnych osób , demolowałam wioski . Nie mogłam powiedzieć nie . Nie mogłam nic zrobić . - po mojich policzkach spłynęły samotnie łzy .

Blondyn smutniał z każdym mojim następnych słowem .

- Wiesz dlaczego nie mam rodziców ? - zapytałam ledwo słyszalnie. - Zabiłam ich . - wstrzymałam oddech. - Przelatuje mi w głowie scenariusz tego całego bagna . Wspominam każde błagania o litość . Moi rodzice , klęczeli i próbowali do mnie przemówić . Ale na nic , w moim umyśle był tylko on i jego chore plany .

Dziewczyna fuzji / NINJAGO Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz