PERSPEKTYWA HOLLY
Leżałam wygodnie w swoim łóżku owinięta białą kołdrą, wiem kolor mało praktyczny. Rozmyślałam cały czas na temat wczorajszej sytuacji porwali mi przyjaciółkę, a ja nie wiedziałam co zrobić, bo nic zrobić nie mogłam. Jedyna osoba, która miała konkat z Willem to Killer, nikt inny, chyba że o tym nie wiem. Ostatnio zaczęłam dowiadywać się wszystkiego jako ostatnia, więc wczoraj nie zaskoczyło mnie to, że jako jedyna nie wiedziałam. Dlaczego Lea? Przecież Will nie lubi się z Killerem, więc po co mu Lea? Killerowi nie zależy na niej, nawet się nie lubią. Chyba że. O matko.
—Księżniczko, wiesz która jest godzina?
—Nate wiem chyba dlaczego ją porwali.
—Będę u ciebie za 5 minut.
Usłyszałam dźwięk zakończenia połączenia. To urocze, że się martwi, ale u mnie w domu są rodzice do cholery. Czekałam wypatrując chłopaka przez okno. Jest, przyjechał swoim czarnym McLarenem. W tym samym czasie dostałam powiadomienie o wiadomości. Napisał, że czeka na mnie. Uroczy był kiedy się troszczył, ale dalej był aroganckim dupkiem. Wyszłam po cichu z domu i szybkimi krokami dotarłam do samochodu.
Spojrzałam na chłopaka, który wyglądał jakby nie spał, nie wyglądał najlepiej.
—Jakie masz podejrzenia?
Wpatrywałam się w chłopaka, słysząc jego lekko lodowaty zachrypnięty głos.
—Will chciał uderzyć w ciebie po przez inną osobę.
—To dlaczego porwał blondyne?
—Wydaje mi się, że pomylili mnie z nią.
—Will jest dokładny, chyba że wysłał jakiś półgłówków i nie ogarneli. Ale sens jakiś to ma.
—Jesteś głodna?
—Tak!
—Mamy blisko Mc Donald's chcesz? Jest za pewne oferta śniadaniowa.
—Oczywiście że chce!
Podjechaliśmy pod Mc Donald's i czekaliśmy na swoją kolej. Nate zamówił dla siebie jakąś kanapkę, dla mnie i dla Hannah tosty. Wyjechaliśmy z Mc Donald's i zaczęliśmy kierować się w stronę domu Wooda. Po wejściu do domu Nate odrazu dopadła mnie Hannah, która chwyciła tosta i uciekła do swojego pokoju razem z biegnącym za nią psem. Wyglądało to przesłodko. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy jeść nasze jedzenie, po chwili do tego włączyliśmy Wiedźmina, z czego Nate nie był najszczęśliwszy, ale czy on kiedy kolwiek jest z czegoś szczęśliwy? Ja za to cieszyłam się ponieważ chciałam to obejrzeć. Spojrzałam na Nate, który co jakiś czas komentował jakąś scenę, sarkastycznym zdaniem.
—Wiesz co? Poznałem Cię przypadkiem i był to najpiękniejszy przypadek w moim życiu.
Wzdrygłam się na sens jego słów, byłam w szoku. Czy właśnie Nathaniel Wood zwany Killerem powiedział, że poznanie mnie było najpiękniejszym przypadkiem w jego życiu? Wpatrywałam się w jego piękne oczy, w których ujrzałam iskierki, które mu tak cholernie pasowały. Wtuliłam się w chłopaka ignorując wiadomości przychodzące na mój telefon.
—Chyba ktoś na prawdę chce się z tobą skontaktować.
—No to niech poczeka jeszcze chwile.
Wdychałam jeszcze chwile jego wode kolońską i po chwili oderwałam się od niego, aby sprawdzić powiadomienia. Xander i Matt, oboje dzwonili i pytali czy żyje, gdzie jestem, czy wszystko w porządku. Odpisałam Mattowi, że żyje i gdzie jestem, aby się nie martwił, po wczorajszym zajściu nie zamierzałam mu kłamać.
—Chcesz dziś u mnie nocować?
Spojrzałam na chłopaka nie pewnie.
—Żebyś nie wyspał się z mojego powodu na kanapie? Podziękuje.
—Okej jak chcesz.
—Muszę cie o coś zapytać. Wiesz dlaczego śniło mi się, że moi rodzice nie żyją, a dokładniej, że ty ich zabiłeś?
Chłopak odwrócił odemnie wzrok i cały się spioł, nie wiedział co mi powiedzieć, coś ukrywał. Nie skłam idioto. Błagam cie nie skłam.
—Nie wiem.
Skłamał. Widziałam to po jego postawie, wiedział. Mógł powiedzieć, wyjaśnić lecz on wybrał kłamstwo. Dlaczego? Chciało mi sie płakać. Nie potrafiłam zrozumieć Nathaniela. Był dlamnie troskliwy, miły, czasami wredny, mówił mi takie rzeczy jak dziś, że byłam najlepszym przypadkiem w jego życiu, a nagle mi skłamał. Jak mam to rozumieć? Nie jesteśmy razem, ale myślałam, że mogę mu ufać. Czy to źle, że chciałam poznać prawdę, a nie żywić się jedynie kłamstwem? Podniosłam się z kanapy nie zerkając nawet na Wooda. Zgarnęłam swoje rzeczy i szybkim krokiem skierowałam się do drzwi wyjściowych. Przed wyjściem uśmiechnęłam się do niego prawie płacząc. Nie zatrzymał mnie, nie poszedł za mną, nawet się nie odezwał.
————————————————————————
Wiem dosyć krótki rozdział, ale staram się pisać coraz dłuższe mam nadzieje, że podoba wam się. Długo wyczekiwana przez niektórych perspektywa Holly. Dziękuje każdemu za głos i przeczytanie, mam nadzieje, że zostaniecie tu jak najdłużej.
CZYTASZ
KILLER 2
Teen FictionZastanawialiście się kiedyś jak odróżnić sen od rzeczywistości? Macie wrażenie, że wasz świat się zawala? Wasz grunt pod nogami znika? Nie wiecie co macie zrobić, zaczynacie się bać i ufać każdemu kto wyciągnie do was rękę, ale czy tak powinno być...
