Epilog.

3.9K 166 91
                                        

Trzy tygodnie później.

𓆩𓆪

Weston's P.O.V.'s

Ratowanie życia czasem nie wydaje się takie cudowne. Zwłaszcza gdy coś nie idzie po waszej myśli, a osoba, która jest pod waszym skalpelem jest ci w jakiś sposób bliska. Nigdy nie brałem pod uwagę Luke'a Silver'a jako taką osobę. Jednak, gdy zadzwonił mój telefon z szpitala w Beverly Hills przyleciałem helikopterem najszybciej jak mogłem. Rzuciłem wszystko i nawet nie powiedziałem mojej narzeczonej, że wyjeżdżam.

Rotowania były złe. Luke trzymał się na ostatnich niciach życia i nie byłem w stanie z tym już nic zrobić. Musiałem czekać.

Zamknąłem kartę badań i przyglądałem się chłopakowi. Bo pierwszy raz wyglądał bezbronnie, a ja pierwszy raz przez lata mojej kariery nie mogłem już nic zrobić. 

- Doktorze Holloway... - usłyszałem głos pielęgniarki z tutejszego szpitala.

- Wiem. - zapewniłem cicho. - Jego szanse na przeżycie to w przybliżeniu dziesięć procent.

- Męczy się - westchnęła cicho. - Śpiączka farmakologiczna...

- Nie. - zaprzeczyłem od razu. - Nie wchodzi to w żadne opcje.

- Ale doktorze... - zaczęła.

- Nie chce o tym słyszeć. - powiedziałem hardziej. - On walczy. - zapewniłem. - Pewna mądra kobieta powiedziała mi kiedyś, że to człowiek decyduje o tym czy przeżyje. On decyduje czy chce żyć dalej, a mój pacjent ma dla kogo żyć.

Luke się nie podda, wstanie i zaczekam na to.

On zawsze wstaje po najgorszym upadku.

Tylko nie wiem jak długo będzie się do tego zbierał. Mogą to być dni, tygodni, miesiące, lata albo nigdy się nie obudzi. Wszytko jest w rękach chłopak leżącego na tym łóżku.

SinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz