14

1.9K 46 28
                                        


     
                                 — ˗ˋ ୨୧ ˊ˗ —

and love is all that I need, and I found it there in your heart.

Santia

Rozbudziłam się w już nad rankiem, około godziny czwartej. Leżałam wygodnie na łóżku, wtulona w opalonego bruneta który trzymał głowę blisko mojej.

Nigdy tak wcześnie nie wstawałam lecz nawet podczas marca były upały w które czułam aż pot na czole.

- „Borys nie mogę spać." Szepnęłam, zbliżając swoją twarz do jego.

Zostawiłam mały pocałunek na jego ustach, wstając z miejsca na którym przed chwilą leżałam.

Zanim wyszłam z pomieszczenia, rzuciłam głowę do tyłu, sprawdzając czy chłopak na pewno śpi.

Mruknęłam sobie pod nosem, schodząc na dół powoli. Ledwo umiałam schodzić ze schodów w trakcie dnia - tym bardziej gdy było jeszcze trochę ciemno.

Wkroczyłam do zimnawej kuchni, czując jak przewiew obija moją palącą z ciepła twarz.

Usiadłam się do stołu, kierując głowę w stronę szklanych drzwi. Uwielbiałam wschody słońca, lecz zazwyczaj spałam zbyt długo aby je dostrzec.

Parę chwil minęło, podczas których siedziałam zamyślona w swoich myślach.

Podniosłam nogę na krzesło obok, łapiąc za butelkę wody która stała na stole.

Biorąc parę łyków, słyszałam ruchy z salonu.

Moja głowa wpadła w panikę, zeskakując ze krzesła aby obczaić teren.

- „Emilka?" Spytałam, zauważając dwie leżące ciała na kanapie.

Podeszłam bliżej, z świadomością że sylwetki kompletnie nie pasują do Wiktora i Boberki.

- „Eliza!" Wykrzyknęłam pół szeptem.

Blondynka leżała swobodnie na klatce piersiowej Marcela, który ją obłapywał jedną ręką.

Uklęknęłam, stojąc na poziomie Elizki.

- „A ty jakimś inspektorem jesteś?" Spytała dziewczyna, otwierając jedno oko.

Ustałam prosto w zaledwie kilka milisekund. Blondyna tak mnie wystraszyła że myślałam że serce mi stanęło.

- „A ty dziewczyną Marcela?" Oddałam pytanie, podnosząc brew, na co dziewczyna zrobiła zmieszaną minę.

- „Nawet gdybym chciała, on nie chce." Wytłumaczyła, przykrywając chłopaka kocem który był wystawiony na stoliku.

Musiałam podłożyć dłoń przed ustami aby nie wybuchnąć śmiechem. Marcel, Marcel Gawroński jej nie chciał?

- „Jesteś ślepa czy mega ślepa?" Pokręciłam głową, prowadząc dziewczynę do kuchni.

- „Ani to ani to." Powiedziała, krzyżując ręce. „Tobie też zimno? Wieczorem była taka parówa że trzeba było otworzyć okna." Dodała, wysuwając z pod stołu krzesło dla siebie.

STAY - borysxsantiaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz