Poczułam jak nagle zaczyna mnie dusić w klatce piersiowej, a mój oddech stawał się coraz bardziej płytki. Złapałam się za klatkę, a drugą ręką ścisnęłam mocno ramię Andy'ego.
Wampiry rzuciły na mnie urok? To by wyjaśniało moje ostatnie koszmary i te straszne postacie które mnie nawiedzały. Nie mogłam ostatnio normalnie myśleć- nie żeby wcześniej moje myślenie były normalne.
Oni mi nie odpuszczą. Znajdą mnie, i znów moje życie zamieni się w piekło.
Przed moimi oczami pojawiła się mgła, a ja czułam jakby moja dusza opuszczała ciało.
-Skarbie...- usłyszałam zatroskany głos chłopaka. Postarałam się wyostrzyć wzrok co mi się udało i zobaczyłam jego zmartwioną twarz przed sobą- Spokojnie. Wszystko naprawimy, obiecuje- zapewnił, pocierając moje ramiona.
Ucisk w klatce jednak nie ustąpił, a oddech jeszcze bardziej przyspieszył. Nie wiedziałam co się dzieje. Moje ciało stało się obce, jednak mimo to poczułam jak zaczęłam się cała trząść. Aż w końcu nagle wszystko odpłynęło.
*************
-Larissa!- złapał ją mocniej, czując jak wiotczeje w jego ramionach. Wziął ją na ręce i spanikowany rozejrzał się, szukając jakiegoś ratunku.
W tamtym momencie przeklinał siebie w myślach, że nie pomyślał o tym aby zabrać ze sobą również Markusa. Teraz wydawało mu się to takie oczywiste.
Jego wzrok powędrował na staruszkę która zmartwiona już do nich podchodziła na co instynktownie warknął i zagarnął blondynkę bliżej siebie.
-Spokojnie Alfo- staruszka przewróciła oczami na jego zachowanie
Podeszła i położyła dłoń na czole Larissy, ale Alfa już nie protestował. Przedtem zareagował instynktownie. Jego wilk za wszelką cenę chciał chronić swoją ranną mate.
-Wszystko z nią dobrze. Niech odpocznie- pogłaskała ją jeszcze po policzku i uśmiechnęła się smutno- Cały czas nie mogę uwierzyć, że to naprawdę ona- westchnęła
-Skąd pewność, że wszystko z nią dobrze?- warknął- Mogłem zabrać ze sobą Markusa- spojrzał na swoją przeznaczoną i czule pocałował ją w głowę
-Gwarantuje ci, że nic jej nie jest- odpowiedziała staruszka- Często miewa takie ataki paniki?- zapytała zmierzając już do drzwi od pokoju.
Alfa westchnął smuto.
-Za często- odparł tylko i ruszył za kobietą
Wrócili do salonu gdzie Andy położył Larisse na kanapie, a następnie sam usiadł i ułożył jej głowę na swoich kolanach. Zaczął głaskać ją po głowię i przyglądał się jej twarzy.
Miriam usiadła kolejny raz tego dnia na swoim bujanym fotelu.
-Co z tym urokiem?- zaczął temat spoglądając na staruszkę
Westchnęła ciężko i złapała się za głowę.
-Najpierw muszę rozpoznać jaki to jest typ uroku, ale już mam swoje podejrzenia.- przetarła swoje czoło- Potem trzeba będzie go odczynić. Spokojnie wszystkim się zajmę- uśmiechnęła się lekko próbując jakoś go pocieszyć.
-Dziękuję – odpowiedział i ponownie spojrzał na swoją wybrankę- Ile czasu to zajmie?
-Trudno określić. Każdy urok jest indywidualny. Muszę sprawdzić co będzie potrzebne do odczynienia- odpowiedziała patrząc w górę zastanawiając się nad sytuacją.
Alfa westchnął. Chciał to załatwić jak najszybciej, żeby jego ukochana nie musiała więcej cierpieć. Najchętniej przejął by cały jej ból na siebie.
CZYTASZ
Pamięć
WerewolfDziewczyna która nie wie co to miłość i nie wie co to znaczy być kochaną. Nikt nie czuł nigdy do niej empatii ani nie okazywał jakiś ludzkich odruchów. Skazana na piekło. Poniżana... Bez nadziei na odkupienie... Zniszczona w środku...
