-Mam nadzieje, że jeszcze mnie odwiedzicie- powiedziała staruszka kiedy już staliśmy przy naszym samochodzie
-Na pewno Miriam- odpowiedział mężczyzna a ja bardziej wtuliłam się w jego bok- Jak już wszystko się uspokoi i jak tylko Larissa będzie chciała- dodał spoglądając na mnie a ja się tylko lekko uśmiechnęłam do kobiety
Mimo początkowego niepokoju przekonałam się do Miriam. W końcu zdjęła ze mnie urok. No i była przy mnie w pierwszych latach mojego życia. Może rzeczywiście jak moje życie się uspokoi to znów przyjedziemy ją odwiedzić?
Ale czy kiedykolwiek moje życie się uspokoi? Co jeśli wampiry nie ustąpią? Co jeśli ponownie rzucą na mnie urok? Co jeśli znów mnie dorwą?
-Musimy już ruszać jeśli chcemy zdążyć przed zmierzchem Alfo- z samochodu wyłonił się nagle Tony
-Musimy ruszać Miriam. Jednak dziękujemy za twoją pomoc- zwrócił się do staruszki a ta machnęła ręką i wytarła nią sobie kąciki oczu
-Wszystko dla mojej malutkiej Larissy- odpowiedziała i zakryła sobie dłonią usta wzruszona- No jedźcie już- machnęła drugą ręką w stronę samochodu- I przyjeżdżajcie kiedy tylko chcecie. Zawsze będziecie tu mile widziani- dodała kiedy Andy już otwierał dla mnie drzwi samochodu
-Będziemy pamiętać. Do zobaczenia Miriam- powiedział jeszcze zanim obydwoje wsiedliśmy do auta
Gdy tylko usiadłam na siedzeniu podkuliłam nogi pod siebie i się spięłam. Wciąż nie byłam przekonana co do jazdy. Przecież zawsze mogliśmy się roztrzaskać.
Tony odpalił silnik i zaraz ruszył.
-Spokojnie malutka- Andy zaraz przyciągnął mnie bardziej do siebie- Może się prześpisz co? Na pewno jesteś zmęczona przez to wszystko. I jak będziesz spać to nie będzie ci niedobrze- uśmiechnął się do mnie a ja pokiwałam głową
To było chyba najlepsze wyjście. Wtuliłam się więc bardziej w jego klatkę piersiową a mężczyzna zaczął głaskać mnie po głowie co działało na mnie jak zwykle uspokajająco przez co szybko zasnęłam.
............................
-Malutka- obudził mnie szept przy uchu- Kochanie pora wstawać- poczułam dotyk na policzku więc otworzyłam pomału oczy i od razu przed sobą ujrzałam uśmiechniętą twarz Andy'ego.- Jesteśmy już na miejscu Lari- powiedział a ja na te słowa przetarłam sobie oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej rozglądając się
Cały czas siedzieliśmy w samochodzie więc instynktownie wyjrzałam za okno. Za nim dostrzegłam średniej wielkości drewniany domek który w porównaniu do domku staruszki wyglądał dość nowocześnie. Był naprawdę bardzo ładny. Podobał mi się. Z każdej strony otaczał go las, a zza niego wyłaniały się góry. Słońce zaczęło już chować się za horyzontem co powodowało naprawdę piękny widok.
-Zaraz będę- odezwał się mężczyzna i szybko cmoknął mnie w głowę po czym wyszedł z samochodu
Po chwili drzwi od mojej strony się otworzyły. Andy złapał mnie za dłoń i pomógł mi wyjść z auta. Otoczył mnie ramieniem i oboje przyglądaliśmy się widokowi który się przed nami roztaczał. Westchnęłam rozkoszując się tym widokiem.
- Podoba ci się skarbie?- zapytał mocniej zaciskając na mnie swoje ramię
Nie odrywając wzroku od tego widoku pokiwałam głową. Jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego. Czegoś tak pięknego.
-Chodź już, nie chcemy żebyś zmarzła słoneczko- powiedział i pociągnął mnie lekko do przodu
Otoczyłam się ramionami po faktycznie poczułam zimny podmuch wiatru. Andy chyba to zauważył bo mocniej mnie objął i lekko przyspieszył kroku. Kiedy stanęliśmy pod drzwiami do domu Andy wyciągnął klucz z kieszeni po czym otworzył drzwi.
CZYTASZ
Pamięć
Manusia SerigalaDziewczyna która nie wie co to miłość i nie wie co to znaczy być kochaną. Nikt nie czuł nigdy do niej empatii ani nie okazywał jakiś ludzkich odruchów. Skazana na piekło. Poniżana... Bez nadziei na odkupienie... Zniszczona w środku...
