~24~

68 10 0
                                        

 Stałam w tym przerażającym pokoju cała spięta. Trochę pomagało mi to że Andy cały czas mnie obejmował. To jednak nie wystarczyło. Bałam się. Tak bardzo się bałam, że zaraz się okaże, że Miriam nie jest w stanie odwrócić tego uroku. Bałam się, że zostanę z tym na zawsze i zawsze będzie mi to przypominać o mojej mrocznej przeszłości. Że nie uwolnię się od tych okropnych wspomnień i demonów które prześladowały mnie prawie przy każdym zmrużeniu oka.

-Chodź kochaniutka- Miriam podeszła do mnie i złapała za rękę ciągnąc za nią delikatnie

Cofnęłam się wpadając bardziej na klatkę piersiową mężczyzny. Złapałam go za ramię ściskając lekko.

-Spokojnie malutka- wyszeptał przy moim uchu przez co całe moje ciało przeszły ciarki

-Alfa musi zostać. Musisz iść sama- odezwała się ponownie staruszka. Odwróciłam głowę aby na niego spojrzeć

-Będę blisko, spokojnie Lari- złapał za moją dłoń która była zaciśnięta na jego ramieniu i odsunął ją a następnie pocałował jej wierzch

Odetchnęłam głęboko i zacisnęłam oczy. Miriam znów pociągnęła za moją rękę jednak tym razem ustąpiłam nie odrywając swojego wzroku od łagodnego spojrzenia Andy'ego.

Staruszka zaprowadziła mnie na środek pokoju gdzie był ustawiony krąg ze świeczek. Patrzyłam na to wszystko wystraszona.

-Będę potrzebowała więcej twojej krwi- odezwała się podchodząc do swojego kotła i coś tam wrzuciła na co kocioł zareagował głośnym bulgotem i sykiem

Co? Jak to więcej krwi? Jak ona chce ją pozyskać?

-Co?- zapytał Andy napiętym głosem i zrobił krok w moją stronę

-Bez tego się nie uda Alfo- odpowiedziała znów do mnie podchodząc- Nie podchodź Alfo. Nic jej nie będzie. Obiecuje.- powiedziała podchodząc do mnie i złapała mnie za dłonie uśmiechając się uspokajająco

Czułam jak moje dłonie zaczynają się trząść a całe moje ciało było spięte i sztywne ze stresu jaki mnie wtedy ogarniał. Kobieta sięgnęła za pasek od swojej długiej spódnicy i wyciągnęła zza niego mały nożyk.

Spojrzałam na Andy'ego wystraszona.

-Miriam- warknął mężczyzna znów robiąc krok w naszą stronę

-Alfo.- odpowiedziała równie napiętym głosem- Inaczej się nie da. To tylko małe nacięcie- wyjaśniła i złapała mocniej za moją dłoń a następnie szybko przecięła jej wierzch

Syknęłam i próbowałam wyrwać dłoń z jej uścisku jednak kobieta mocno ją trzymała.

-Już po wszystkim kochaniutka- uśmiechnęła się do mnie lekko

Odwróciła nóż w ręku i przejechała tępą stroną po mojej ranie zbierając na nim krew. Znów syknęłam ponieważ rana zaczęła strasznie szczypać.

-Larissa- niespodziewanie odezwał się Andy przez co na niego spojrzałam- Wszystko będzie dobrze, pamiętaj- zapewnił- Potem to opatrzymy i nie będzie cię bolało, obiecuje- patrzył intensywnie w moje oczy i uśmiechnął się blado. Ja jednak nie mogłam tego odwzajemnić. Za bardzo się bałam

Staruszka odsunęła się ode mnie a kiedy wyszła z kręgu machnęła ręką i wszystkie świeczki się zapaliły na co podskoczyłam wystraszona. Objęłam się ramionami i rozejrzałam się po tym dziwnym kręgu. Pod świeczkami znajdowały się różne znaki których nie byłam wstanie odczytać.

Podniosłam wzrok patrząc na Andy'ego. Również na mnie patrzył zmartwionym wzrokiem jednak uśmiechnął się lekko kiedy zauważył, że się mu przyglądam.

Przeniosłam wzrok na kobietę która stała przy kotle i znów zaczęła coś do niego wrzucać. W końcu zawiesiła nad nim dłoń z nożem na którym znajdowała się moja krew która powoli z niego skapnęła. Kiedy ostatnia kropla zleciała z noża kocioł ostro zasyczał i wydobył się z niego bardzo intensywnie biały dym. W tym samym momencie ogień ze świeczek nienaturalnie mocno urósł, na co podskoczyłam zlękniona. Urósł tak bardzo, że zasłonił mi niemal cały widok.

Stanęłam na palcach przestraszona aby ujrzeć twarz Andy'ego. Widziałam go niewyraźnie przez buchające płomienie.

-Miriam.- warknął i podszedł do płomieni jednak one wcale nie wyglądały jakby chciały go przepuścić

-Odsuń się Alfo- odpowiedziała. Zerknęłam w jej stronę i niewyraźnie widziałam jak zaczęła machać dłońmi nad kotłem i wypowiadać jakieś niezrozumiałe dla mnie słowa

-To przesada Miriam!- krzyknął ponieważ w pomieszczeniu robiło się coraz głośniej od słów Miriam, od buchającego ognia i od syczącego kotła

Złapałam się za głowę ponieważ nagle zaczęła mnie okropnie boleć i zaczęło mi w niej strasznie szumieć.

*******

Patrzył przestraszony na to co się dzieje. Miał ochotę to wszystko przerwać już od początku. Jedyne co go powstrzymywało to myśl, że to wszystko jest dla dobra jego mate, i że nie było innego sposobu na to aby przestała miewać te okropne koszmary i aby demony przestały ją nawiedzać. To była jedyna szansa na to żeby w końcu chociaż mogli spróbować żyć normalnie.

Kręcił się niespokojnie próbując dostrzec co się dzieje z jego przeznaczoną za smugami ognia.

Dostrzegł, że Larissa złapała się za głowę i zgięła się w pół jęcząc z bólu.

-Miriam do cholery!- krzyknął i zrobił krok w stronę ognia jednak ten huknął na niego przez co automatycznie się od niego oddalił i zakrył twarz pod wpływem buchającego gorąca

Kobieta nie odpowiedziała tylko jeszcze głośniej zaczęła wypowiadać słowa które powtarzała w kółko nad kotłem.

Przez płomienie mógł dostrzec jak Larissa nagle prostuje głowę i podnosi ją do góry. Jej oczy się zaświeciły a usta otworzyły.

-Skarbie co się dzieje?!- znów podszedł do ognia jednak ten nie pozwolił mu przejść dalej

Patrzył na nią coraz bardziej wystraszony. Wtedy z jej ust wydobyło się coś w rodzaju czarnego dymu. Obłok pognał u górę a następnie szybko i agresywnie telepał się po pokoju aby na końcu wpaść do rozżarzonego kotła który go pochłonął z sykiem.

Wszystko w pokoju ucichło, a ogień zniknął. Oczy dziewczyny się zamknęły a ona bezwładnie zaczęła lecieć w dół.

-Larissa!- Alfa natychmiast doskoczył do swojej przeznaczonej łapiąc ją w ramiona i podtrzymując.- Wszystko dobrze malutka?- zapytał spanikowany i podniósł jej podbródek tak aby mógł ujrzeć jej twarz

Blondynka oszołomiona pomrugała parę razy powiekami i spojrzała lekko nieprzytomnie na mężczyznę.

-Wszystko dobrze kochanie?- ponowił pytanie uważnie jej się przyglądając z każdej strony tak jakby szukał jakiś urazów

Pomrugała jeszcze parę razy i stanęła stabilniej na nogach. Rozejrzała się a następnie wróciła wzrokiem do mężczyzny i natychmiast się w niego mocno wtuliła.

-Już spokojnie malutka- pogłaskał ją po plecach i spojrzał na staruszkę która zaczęła do nich podchodzić z uśmiechem na twarzy

-Udało się- powiedziała z szerokim uśmiechem- Nie ciąży już na tobie żaden urok Larissa

Dziewczyna cały czas oszołomiona zamrugała kilka razy. Kiedy jednak dotarł do niej sens słów wypowiedzianych przez kobietę spojrzała na Andy'ego i uśmiechnęła się z ulgą. Alfa również się uśmiechnął ucieszony i oparł swoje czoło o czoło swojej ukochanej.

-Mówiłem, że wszystko będzie dobrze kochanie- wyszeptał do niej na co ta tylko odwzajemniła uśmiech.

PamięćOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz