Chciała pisnąć, ale dłoń na jej ustach jej to uniemożliwiała. Postać za nią była znacząco od niej silniejsza, bo choć z całych sił próbowała się wyrywać, na nic jej się to nie zdało. Przed oczami znów pojawił jej się atak Roberta i już wyobrażała sobie nóż przykładany do gardła.
Ralph, gdzie jesteś?!
- Ruth, spokojnie, to tylko ja – usłyszała cichy głos Davida. - Trochę średnie powitanie, ale zaraz będziemy w domu, spokojnie.
No tak, jakby akurat on miał ją uspokoić. Jakim cudem się do niej podkradł, skoro starała się uważać?
Momentalnie zaczęła jeszcze mocniej się z nim szarpać, gdy zaczął powoli prowadzić ją w jakimś kierunku. Próbowała kopać go po nogach, ale nic to nie dawało. Odruchowo zaczęła też wbijać mu łokcie w żebra, ale i to nie przyniosło żadnych skutków. W jej oczach pojawiły się łzy bezsilności, bo choć wcześniej David wydawał jej się miłym i uczynnym studentem, teraz nie chciała nawet sobie wyobrażać, do czego mógł być zdolny. Ani tego, jakie plany mógł wobec niej mieć.
Z przerażeniem oglądała oddalające się zakupy, które upadły na ziemię, gdy tylko napastnik zaszedł ją od tyłu. Teraz, chociaż stanowczo oponowała, była ciągnięta na koniec uliczki.
- Szczerze mówiąc, myślałem, że wyjdziesz trochę wcześniej, ale opłacało się spędzić tu dwa dni. Teraz już nic nam nie przeszkodzi, prawda? Nawet ten twój chłopak.
Wychodziło na to, że czekał na nią od samego końca rytuału. Zastanawiała się, czy wiedział, że Ralph to tak naprawdę demon, z którym de facto brał udział w rytuale. No i skoro ją obserwował, mógł zauważyć, jak skoczył on na dach jakiegoś budynku.
- Nie wiem, gdzie nagle zniknął, ale znacząco ułatwił mi sprawę - kontynuował David. - Będziesz ze mną szczęśliwsza, wiesz? Zadbam o to, Ruth.
Krzyknęła przez jego palce, po czym spróbowała uderzyć go potylicą w głowę. I to nie poskutkowało. Zbyt mocno ją do siebie przyciskał.
- Spokojnie, Ruth. Jeszcze chwila. Zaraz stąd odjedziemy.
Odjedziemy? Zamierzał ją gdzieś wywieźć? Czy ona właśnie była porywana, a jej demon oglądał telewizję w jej salonie?
Gdy kątem oka dostrzegła stojący na uboczu pojedynczy samochód, zaczęła panikować jeszcze bardziej. Miała wrażenie, że serce zaraz wyleci jej z piersi, nie mogła oddychać i uginały się pod nią kolana. Cały czas starała się coś zrobić, ale cholera, była za słaba w porównaniu do dobrze zbudowanego Davida!
Ralph!
Mówił kiedyś, że słyszy jej myśli także na odległość, więc dlaczego nie reagował?! Chciał się jej pozbyć w ten sposób? Zająć jej mieszkanie i jeść pianki kupione za skradzione pieniądze?
Kiedy znaleźli się już niebezpiecznie blisko samochodu, skorzystała z chwilowej nieuwagi Davida i z całej siły nacisnęła mu na stopę. To na krótki moment sprawiło, że poluzował uścisk, więc czym prędzej wyrwała się do przodu. Zdążyła postawić tylko krok, a znów została złapana. Tym razem przez impet ataku, wylądowała na ulicy i mocno uderzyła o nią głową. To zamroczyło ją do tego stopnia, że w jednej chwili straciła wszystkie siły.
- Kurwa, Ruth. Chcesz sobie zrobić krzywdę? - skarcił ją David, ale jego głos jakby został wyprany z emocji. - Nieładnie.
Chciała skorzystać z tego, że miała wolne usta i zawołać o pomoc, ale nie była w stanie. Czuła, że to już jej koniec. Nie miała siły się już bronić ani jakoś ratować. Czy miała skończyć w taki sposób? Porwana przez kolesia z obsesją na jej punkcie? Co chciał z nią zrobić? Zamknąć ją gdzieś na wieki? Zabić? Zjeść? Zgwałcić?
CZYTASZ
Demon Pact
ParanormalRuth żyła w wiecznej rutynie, obracając się wokół pracy i wizyt w swojej ulubionej kawiarni. Nie miała przyjaciół ani żadnych zainteresowań oprócz okazjonalnego czytania książek. Nie była też przekonana do zwierząt, a jednak postanowiła zająć się be...
