Rozdział 13

486 21 3
                                        


-Dzięki -powiedziałam do nich- naprawdę nie wiem co bym bez was zrobiła.

-Nie ma za co - odpowiedzieli chórem

-Chcesz dzisiaj spać u mnie ? - spytała Thalia

-A mogę? - usłyszałam twierdzącą odpowiedź, Piper spała u Jason'a, no to nie chciałyśmy im przeszkadzać.

-Ale chyba musicie nas odwieść - powiedziała Thalia - bo nasz transport już odjechał.

-Pewnie nie ma problemu, ale my jeszcze wracamy na salę - powiedział Jason

-Ja też - zgodziła się Thalia, co trochę mnie zaskoczyło- A ty ??

-Chyba nie, mam dosyć. Ja zostanę tu na podwórku i poprzechadzam się promenadą, nie martwcie się o mnie

-To masz moją kurtkę - powiedział Jason - będzie ci cieplej siostra - zaśmiał się

-Dzięki - również się uśmiechnęłam i poszłam wzdłuż chodnika. Idąc rozmyślałam o wszystkim, gdy nagle z zadumy wyrwał mnie głos.

-Annabeth poczekaj... - powiedział Percy

-Przestań nie chce mi się z tobą gadać - powiedziałam, a z oczu znów pociekły mi łzy, owinęłam się szczelniej kurtką Jason'a

-Ale proszę cię daj mi wytłumaczyć

-Nie masz czego tłumaczyć, ja wszystko widziałam i rozumiem.

-Ale proszę posłuchaj tylko co mam do powiedzenia, nie każę ci mi wybaczyć, ale proszę... posłuchaj - zatrzymałam cię

-No dobrze - usiadłam na ławce - proszę

-To nie było to na co wyglądało - zaczął

-A co ? -spytałam

-Słuchaj, ona spytała się czy z nią zatańczę, no to się zgodziłem, co mi tam nie ? No i ja z nią tańczyłem, tańczyłem, gdy zobaczyłem jak wybiegasz chciałem iść za tobą ale mi nie dała, no to czekałem aż wrócisz, i gdy tylko zobaczyłem, że Thalia otwiera drzwi zobaczyłem ciebie i chciałem iść, ale w tym momencie Drew mnie pocałowała, uwierz mi ja tego nie chciałem, to nie było tak jak wyglądałao - wytłumaczył się chłopak

-Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, nie wyglądałeś na nieszczęśliwego, a tym bardziej takiego co by się opierał.

-Zaskoczyła mnie czy ty nie rozumiesz?

-Jakoś nie jestem w stanie tego zrozumieć

-Proszę to tylko jeden pocałunek, nie rozstawajmy się przez to proszę cię

-Jaki ty jesteś głupi, jeden pocałunek nic nie zmienia, nie rozstawajmy się, naprawdę sądzisz, że jestem taka naiwna

-Ann, nie, proszę...

-Nie proś, z nami koniec Percy, zachowałeś się jak ostatnia świnia - wstałam i odeszłam, on pobiegł za mną i chwycił mnie za ramię, staliśmy naprzeciw siebie i chciał mnie pocałować, rozpłakałam się, walnęłam go w twarz, i zaczęłam krzyczeć

-Za kogo ty mnie uważasz, obcałowujesz Drew, na prawo i lewo, a potem tłumaczysz się mówiąc, że ty nie chciałeś i chcesz do mnie wrócić, znajdź inną naiwną - i znów krzyknęłam, usłyszałam kroki ku mojemu zdziwieniu pokazał się Luke i walnął Percy'ego jeszcze raz w twarz.

-Zostaw ją ty.... (nie będę rzucać tu wulgaryzmami, to w końcu książka możecie sobie tu wkleić każde brzydkie słowo)

Percy uciekł a Luke podszedł do mnie i spytał:

-Nic się nie stało?

-Nie, dziękuję.

-Nie ma za co, zawsze do usług, kiedyś się odwdzięczysz- i ukłonił się teatralnie. Wytarł mi krew z policzka. Po drodze gadaliśmy

-Na pewno nic ci nie jest ? - spytał chłopak

-Nie, naprawdę dobrze się czuje - tak serio to nie, no ale ok - tylko... przepraszam, że cię ochrzaniłam i w ogóle..

-Nic się nie stało nie ma sprawy - odpowiedział Luke

-Mam poczucie winy wiesz... -przyznałam

-Naprawdę nic mi nie jest, faceta trzeba czasem opieprzyć - Zaśmiałam się

Odprowadził mnie pod hotel, przyjaciele właśnie podjechali.

-Jeszcze raz ci dziękuję, że mnie broniłeś i w ogóle... - powiedziałam do Luke'a

-Nie ma za co, już powiedziałem kiedyś się odwdzięczysz - odpowiedział chłopak, wspięłam się na palce, pocałowałam go w policzek i wsiadłam do auta. Odjechaliśmy.

-No, no szybko się pozbierałaś - powiedziała Piper

-Nie grab sobie, zasłużył. Przepraszam Thalia, ale... - i opowiedziałam im wszystko co się stało

-A to dupek, ale szczerze mówiąc to się po nim tego spodziewałam, chodzi mi o Percy'ego -powiedziała Thalia

-A ja nie, nie pomyślałabym, że on i Drew...., ale nie mówmy już o tym - zaproponowałam i wszyscy się zgodzili.

Pomimo tego, że  Percy jest świnią, jakaś cząstka mnie, chyba wciąż żałuje i czuje, że mogło coś z tego być.



XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Tym optymistycznym akcentem kończę ten rozdział, powiem, że to już *na razie* ostatni taki przykry rozdział. 

Co znaczy kochać ?Stories to obsess over. Discover now